sobota, stycznia 31, 2009

Dzieje sie!

Szybka relacja na biezaco z Doncaster - update'y przez Twittera (wylacznie w jezyku angielskim na prawym marginesie bloga). Jest pieknie, zgodnie z wczesniejszymi zapowiedziami, choc moglibysmy byc zdrowsi :)

Do poczytania na Twitterze!

środa, stycznia 28, 2009

Pięknie!


Ostatnio słyszałem taką fajną piosenkę chrześcijańską z refrenem: "NIKT nie zabierze mi tego co mam w Tobie!"

I takie właśnie nastawienie towarzyszy mi na kilka godzin przed wylotem do Doncaster (w środę o 19:55 polskiego czasu).

Nie pokonają nas choroby, zmartwienia, trudności, niedobory finansowe, niskie ciśnienie i inne paskudztwa, bo NIKT nie może nam zabrać tego, co mamy w Jezusie Chrystusie. Słowa tej piosenki mówią dalej o tym co w Nim mamy: "pełnię radości, pełnię wolności, pełnię nadziei (z tego co pamiętam ;))"

Takie właśnie będzie te kilka następnych dni w Doncaster - pełne praktycznego wnoszenia rzeczywistej mocy Ewangelii do życia ludzi wokół nas. Pełne błogosławieństwa czynem i słowem, dobrych rozmów, nowych znajomości, wspólnego śmiechu, refleksji, a może nawet ocierania łez.

Jeżeli jesteś w grupie wyjazdowej, czytelniku - bądź pełen ufności w Bożą moc i obecność. Jeśli natomiast, drogi czytelniku, mieszkasz obecnie w Doncaster i okolicach - przyjdź, poznaj nas i sam daj się poznać.

Życie to coś więcej niż uporczywa realizacja codziennych obowiązków :)

Etykiety: ,

poniedziałek, stycznia 26, 2009

Prognoza dla Doncaster

Jak wskazuje prognoza 10-dniowa z serwisu weather.com, w czasie wyjazdu do Doncaster możemy się w dzień spodziewac temperatur na poziomie 5-6 st. C i - a to nowosc - mgieł, opadów i zachmurzeń ;).

Wujek Dobra Rada radzi: weźcie sweter i kurtkę z kapturem. Krem do opalania wyjątkowo nie będzie potrzebny :).

I jeszcze jedna bardzo ważna informacja. Jesteśmy bardzo wdzięczni agencji nieruchomości 24/7 za pomoc w znalezieniu i przygotowaniu do naszych celów zakwaterowania w Doncaster na okres wyjazdu.

Wielkie dzięki i ukłony dla Daniela i brytyjskiego właściciela firmy!

Etykiety: ,

Propozycje terminów spotkań

W związku z moim wyjazdem na misje do Doncaster (28 stycznia - 1 lutego) oraz kilkoma wyjazdami służbowymi w lutym, nagle zrobiło się ciasno odnośnie możliwości spotkań przygotowujących do wyjazdu nr. 12 do Edynburga (19-24 lutego).

Wygląda na to, że będziemy mogli się spotkać jeszcze trzy razy. Oto moje propozycje terminów, do przedyskutowania z uczestnikami wyjazdu do Edynburga. Chciałbym, żebyście wiedzieli, że poniższe propozycje nie są optymalne, ale praktycznie jedyne możliwe "do wciśnięcia" w lutowy kalendarz.

Napiszcie co myślicie:

8 lutego, niedziela, godz. 17:00
11 lutego, środa, po nabożeństwie
13 lutego, piątek, godz. 18:30 (?)

Mnie w Gdańsku nie będzie w niedzielę 15 lutego, więc tego terminu nie proponuję wcale :(.

Czekam na Wasze opinie w komentarzach.

Etykiety:

niedziela, stycznia 25, 2009

Upadek Lucyfera (refleksje po lekturze książki)

To będzie bardzo nieuporządkowana recenzja książki Wendy Alec - założycielki (wraz z mężem Rory'm) telewizji GOD.TV

Trudno znaleźc właściwe określenie gatunku "Upadku Lucyfera": może najbliższe prawdzie będzie określenie "narnijskie fantasy" o mocnym biblijnym podłożu. Narnijskie - ze względu na wyobraźnię autorki, sposób tworzenia świata i postaci, fantasy - dlatego, że jest to jednak produkt domysłu odnośnie tego jak mogły wyglądac wydarzenia, o których Biblia pisze jednak niewiele (co się działo przed stworzeniem życia na ziemi i człowieka).

Ale jednocześnie jest to książka, w moim odczuciu, niesamowicie przesiąknięta, nie waham się powiedziec, namaszczeniem Ducha Św. - łączy i dopowiada, oczywiście w ramach pozabiblijnej narracji, prawdpodobny przebieg wypadków przy których nikt z nas przecież nie był.

W warstwie fabularnej to opowieśc o trzech braciach - archaniołach służących Jahwe: Lucyferze, Michale i Gabrielu. Przełomowym momentem w ich relacji jest stworzenie człowieka na "Boży obraz i podobienstwo". Lucyfer postrzega to jako dowód na to, że rasa anielska już Bogu nie wystarcza i buntując się, odciąga 1/3 oddziałów anielskich od Jahwe, a sam staje się władcą królestwa pychy i ciemności.

Więcej nie powiem, ale i też nie fabuła wysuwa się w książce na pierwszy plan. Co na mnie zrobiło największe wrazenie to uprawdopodobnienie pewnego scenariusza wypadków u zarania dziejów poprzez uzupełnienie informacji, na temat których Biblia milczy, oraz niesamowity, pozytywny, duchowy klimat tej książki.

Kilkakrotnie zdarzało mi się zamykac ją w czasie lektury ze łzami w oczach. Łzami dziękczynienia za nieporównywalny plan miłości dla człowieka. Plan, który jest w stanie pokonac każdą trudnośc, również Twój i mój grzech, odrzucenie Boga, pychę, brud, wstyd. Nie zdradzę wielkiej tajemnicy jeśli powiem, że Jahwe tryumfuje. Oby tak tryumfował w Twoim i moim życiu na codzień!

Serdecznie polecam tę książkę. To pierwszy tom "Kronik Braci" - już niedługo ma się ukazac kolejny. Nie mogę się doczekac!

Poniżej dwie zapowiedzi ksiązki w formie trailerów. To byłby/będzie świetny materiał na scenariusz filmu :). A tutaj świetnie poprowadzona stronka całej serii "Kronik Braci".



Etykiety: ,

sobota, stycznia 24, 2009

Gdzie lepiej przetrwac...

Artykuł z Wyborczej sprzed bodaj dwóch dni.

Chciałbym prosic o opinię (krótko i na temat) czytelników z Wysp: wracacie niedługo, wracacie w ciągu 1-2 lat, nie wracacie w przewidywalnej przeszłości? Dlaczego? Dlaczego nie?

Dziękuję za opinie.

Etykiety:

Przypomnienie o niedzieli

Zbliżamy się do zakończenia przygotowań do wyjazdu nr 11 do Doncaster. Zostały nam dwa "wydarzenia" - modlitwa o naszą grupę na obu nabożeństwach w najbliższą niedzielę (jutro) 25 stycznia oraz ostatnie spotkanie

w niedziele o godz. 17:00

Na popołudniowym spotkaniu przyjrzymy się ostatecznemu planowi wyjazdu oraz zakończymy rozważania nad wspólną lekturą książki Marka Cahilla.

Etykiety:

piątek, stycznia 23, 2009

Podróż przez Dzieje (3-4): Wzrok, który uruchamia mowę

Moja podróż przez Dzieje Apostolskie (wersja NASB) trwa. Kilka dni temu dzieliłem się trzema pytaniami, dzisiaj kolejne refleksje z lektury:

"I na podstawie wiary w Jego imię, to właśnie imię Jezusa wzmocniło człowieka,
którego tu widzicie i znacie, a wiara, która pochodzi od Niego dała mu zupełne zdrowie, jak sami widzicie".
(Dzieje Ap. 3:16)


"A my nie możemy przestać mówić o tym,

co widzieliśmy i usłyszeliśmy". (Dzieje Ap. 4:20)


Pierwszy cytat pochodzi z fragmentu o uzdrowieniu chromego człowieka w obecności Piotra i Jana, drugi - o ich reakcji na naciski żydowskiej Rady, by przestali zwiastować Dobrą Nowinę.

Jakoś łączą mi się te dwa urywki w jedną całość, która koncentruje się wokół tego co widzimy i słyszymy oraz jak bardzo to uruchamia to, o czym mówimy.

Jestem przekonany, że w dużej mierze mamy wpływ na to, co będziemy widzieć i słyszeć. To jest nasz wybór - co oglądamy, jakiej muzyki słuchamy, na co patrzą na ulicach nasze oczy zanim odwrócimy wzrok.

Podobnie jest w życiu duchowym - możemy podjąć decyzję, aby w pierwszej kolejności starać się widzieć i słyszeć to co Boże, co dobre, miłe i doskonałe. Taka decyzja nie oznacza całkowitego wyrwania się ze świata wokół nas, tylko nastrojenie zmysłów, aby najpierw przyjmować Bożą perspektywę. Często oznacza to nie tylko czytanie, ale i rozmyślanie nad Bożym Słowem, mówienie o sobie i innych w kategoriach w których wypowiada się Biblia, poszukiwanie w niesprzyjających często okolicznościach czegoś, co może współpracować ku dobremu.

Dlaczego jest to takie ważne?

Bo to czego słuchasz i na co patrzysz przełoży się prędzej czy później na sposób myślenia i mówienia. A słowa mają moc - jak mówi Biblia: "mogą dać życie lub życia pozbawić".

Piotr i Jan w niemożliwej sytuacji z człowiekim chromym od urodzenia widzieli Bożą możliwość uzdrowienia. I kiedy tak się stało - nie mogli o tym nie mówić innym.

Modlę się o to, aby mój i Twój duchowy wzrok i słuch były wypełniane Bożą wiernością w obalaniu niemożliwego w naszym życiu. Abyśmy doświadczali Bożych przełomów, uzdrowień, wyrwania z nałogów. Bo właśnie wtedy nie będziemy mogli przestać mówić o tym, co widzieliśmy i usłyszeliśmy na temat żywego Jezusa Chrystusa i Jego mocy.

I będzie to nam przychodzić tak naturalnie, jak oddychanie :).

Etykiety: ,

Zwolnic

Muszę zwolnic obroty w okolicach weekendu, bo "rozbiera" mnie jakieś paskudne przeziębienie.

Trudno doszukac się w takiej sytuacji dobrych stron za wyjątkiem odrobiny więcej czasu na lekturę w momentach, kiedy głowa nie boli...

czwartek, stycznia 22, 2009

Najbliższe spotkania obu grup wyjazdowych

Zbliżamy się do zakończenia przygotowań do wyjazdu nr 11 do Doncaster. Zostały nam dwa "wydarzenia" - modlitwa o naszą grupę na obu nabożeństwach w najbliższą niedzielę 25 stycznia oraz ostatnie spotkanie

w niedziele o godz. 17:00

Na popołudniowym spotkaniu przyjrzymy się ostatecznemu planowi wyjazdu oraz zakończymy rozważania nad wspólną lekturą książki Marka Cahilla.



Natomiast kolejne spotkanie grupy jadącej do Edynburga odbędzie się dopiero

w niedzielę 8 lutego o godz. 17:00

Etykiety: ,

Świetny wieczór wczoraj

Mimo, że wczoraj z różnych względów nie byliśmy wszyscy (skład: Marzena, Ania, Dorota, Piotr, Damian i ja) - mieliśmy bardzo dobry czas społeczności i rozmów.

Bez specjalnego programu rozmawialiśmy o tym, co Bóg czyni w naszym życiu, co odbieramy od Boga w świetle zbliżającego się wyjazdu do Ednyburga, trwaliśmy w modlitwie.

Lubię takie spotkania. Pokazują mi, jak różnorodnie Bóg działa, jak wiele - wspólnie - nam dał.

Dzięki za wczoraj, kochani!

Etykiety: ,

Mniej połączeń Ryanair


Siatka się kurczy w całej Polsce, w tym obcięto trzy połączenia z Gdańska, w tym dwa na Wyspy - do Bristolu i do Liverpoolu. Do tego drugiego miasta nadal lata Wizzair na szczęście.

Pełny artykuł tutaj.

Moja pierwsza reakcja - będziemy nadal jeździć, choćby i autobusem :).

Etykiety: ,

środa, stycznia 21, 2009

OT: Jeszcze o Marku Battersonie i National Community Church

Chciałbym wykorzystać dynamikę przynajmniej dwóch rozmówców, którzy ostatnio pojawiają się w komentarzach na blogu (pozdrowienia dla Jamesa i j23, może jeszcze się ktoś pojawi) i zapytać Was czytelnicy o opinię odnośnie tego, czy model kościoła wielolokalizacyjnego, np. taki jaki obowiązuje w National Community Church w Waszyngtonie (pastor Mark Batterson), mógłby się przyjąć w Polsce.

Zachęcam do lektury tego, jak oni to robią, ale najkrócej:

1. Jest to jedna wspólnota, która spotyka się w czterech-pięciu miejscach równolegle na weekendowych nabożeństwach

2. Kazanie wygłoszone live na nabo w sobotę wieczorem jest nagrywane na DVD i wszystkie lokalizacje niedzielne mają kazanie z odtworzenia DVD. Rozumiem, że uwielbienie jest live wszędzie.

3. Kościół spotyka się w salach kinowych multipleksu na stacjach metra w rejonie DC oraz we własnej kafejce.

4. Duży nacisk położony jest na interaktywność i nowoczesność przekazu (sesje pytań i odpowiedzi w niektóre weekendy po kazaniu, multimedia, oprawa graficzna wideo, etc).

Pytanie: czy to fenomen kulturowo charakterystyczny dla Ameryki, czy też dajmy na to w Europie widzielibyście możliwość korzystania z takiego modelu? Czy w Polsce kino multipleksowe jako lokalizacja na kościół to raczej przejaw braku smaku czy sposób na docieranie do ludzi tam gdzie oni są? Co sądzicie o kazaniach z odtworzenia?

Odpowiedzi na inne niezadane pytania (ale w temacie!) równie mile widziane.

Otwieram dyskusję :)

Etykiety: ,

Kościół zbudowany z ludzi


Powyżej: wspólne zdjęcie członków i sympatyków PMC (Irl. Płn.)


Natknąłem się dzisiaj rano na reportaż autorstwa Szczepana Cackowskiego (pozdrowienia!) na temat powstania i duchowego DNA (de-en-a) Polskiego Kościoła Misyjnego (ang. PMC) w Lisburn pod Belfastem w Wielkiej Brytanii.

Ponieważ nie jestem pewien jak długo tekst będzie "wisiał" w miejscu gdzie go znalazłem, pozwalam sobie wrzucić go tutaj:

**********
W okresie, gdy wielu deweloperów znajduje się na skraju bankructwa, a setki domów nie zostanie wybudowanych w ogóle, ten wyjątkowy projekt mieszkalny ma się dobrze. Co ciekawe, budowniczy twierdzą, że pozwolenie na budowę zostało wydane około roku 33 n.e. i mimo upływu lat wciąż jeszcze posiada ważność.

Gdyby spojrzeć na przedsięwzięcie z punktu widzenia business planu wszystko zaczęło się dość irracjonalnie. W dniu oficjalnego rozpoczęcia budowy, we wrześniu 2006 roku, jej budżet wynosił niespełna £200, a do pracy na zasadach wolontariatu zgłosiło się ok 15 osób.

Najdziwniejsze w tym wszystkim są jednak "materiały" z których konstrukcja została wykonana. Według ‘kierownika budowy’ Szczepana Cackowskiego, głównym surowcem użytym do jej powstania nie były cegły, czy kamienie, ale... Ludzie!

21 września 2008 roku ponad 130 osób świetowalo ukończenie kolejnego etapu prac budowlanych tej, mimo wszystko, jednej z najbardziej ‘typowych’ budowli w nowożytnych dziejach ludzkości. Mowa tu o kościele, a konkretnie o Polskim Kościele Misyjnym w Lisburn, który to właśnie tego dnia obchodził drugą rocznice swojego powstania. I zapewne nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że w jego skład wchodzą ludzie, którzy na codzien nazywaja siebie wiernymi różnych wyznań

Ten nietypowy, jak na warunki polskie kościół powstał zupełnie nieoczekiwanie. W wiekszości obce sobie osoby, pochodzące z całkowicie różnych środowisk, będąc w Irlandii Północnej doszły do wniosku, że najważniejsza dla nich nie jest etykietka jaka się posiada, ale osobista wieź z Bogiem. To właśnie dzięki pragnieniu wspólnej modlitwy i studiowania Pisma Świętego, zaczęto organizować spotkania dla wszystkich chętnych.

Mottem PMC (skrót od ang. Polish Mission Church) jest hasło ‘Kościół Zbudowany z Ludzi’. Wynika ono z nauczania Pisma Świętego, które w I liście Św Piotra 2:5 mówi, że każdy, kto wierzy w Jezusa Chrystusa, jest ‘żywym kamieniem’, który uczestniczy w budowaniu Bożej Świątyni, a tą jest Kościół. Każdemu Polakowi, mieszkającemu w Irlandii Północnej, kraju gdzie tak czesto podziały denominacyjne stoją ponad wzajemnym szacunkiem i miłościa do bliźniego, może wydawać się dziwnym, że pod jednym dachem spotykają się ludzie z różnych wyznań, a mimo to, udaje się im ‘dogadywać’ ze sobą nawzajem.

Czy jest możliwe, aby z kamieni o różnych wymiarach i kształtach cokolwiek zbudować?

Osoby, które przychodzą do Polskiego Kościoła Misyjnego wierzą, że tak. Ale jak twierdzą, do tego potrzebne jest coś jeszcze. Nie da się budować bez zaprawy, a tą według nich jest miłość. Dla wielu, PMC to miejsce, gdzie wspólnie starają się odkrywać i lepiej poznawać, co to znaczy kochać Boga i kochać swoich bliźnich.

Oprócz stałych bywalców z Lisburn do PMC zjeżdżają ludzie m.in. z Belfastu, Newcastle, Armagh a nawet Newry. Sam fakt powstania PMC oraz sposób w jaki ten ekumeniczny kościół działa na codzień odbił się echem w wielu miejscach w Polsce. Miejsce miały już nawet specjalne wycieczki z Polski, w których udział brali ludzie zaciekawieni fenomenem tego, co dzieje się w Lisburn przy ulicy Graham Gardens 1. W niedawnym wywiadzie Asia, osoba z Zielonej Górze zapytana: ‘Jakie są twoje odczucia na temat PMC z punktu osoby, która pojawia się tutaj od niedawna?’; powiedziała: ‘Podoba mi się to, że ludzie których tutaj spotkałam są naprawdę szczerzy. Oni nie przychodza tutaj żeby ‘zaliczyć’ kościół, ale to o czym mówią w niedziele jest też częścią ich życia w ciągu tygodnia.’ To chyba dokładnie to co o sobie chcieliby słyszeć przychodzący do PMC.

Kościół PMC jest otwarty dla wszystkich, niezależnie od ich przeszłości, stanu duchowego w jakim się aktualnie znajdują, czy planów jakie mają na przyszłość. Uczestnicy wierzą, że Jezus Chrystus umarł na krzyżu za każdego i nawet wiszący koło niego łotr, człowiek którym większość z nas mogłaby pogardzic, znalazł u Zbawcy przebaczenie i łaskę dzięki której umierając, mógł wiedzieć, że już nie musi bać się śmierci.

Jesli chcesz dowiedzieć się więcej na temat Polish Mission Church odwiedź stronę www.pmc.info.pl lub po prostu zawitaj w Lisburn. Spotkania PMC odbywają sie w każdą pierwszą i trzecią niedzielę miesiąca o godz. 19:00 na 1 Graham Gardens w Lisburn, BT28 1XE.

Etykiety: , ,

wtorek, stycznia 20, 2009

Spotkania w tym tygodniu

Dla porządku przypominam o zbliżających się spotkaniach przygotowujących do wyjazdów misyjnych. W tym tygodniu wyglądać to będzie następująco:

Wyjazd nr. 12 Edynburg - środa 21 stycznia god. 19:45
(zaraz po nabożeństwie)


Wyjazd nr. 11 Doncaster - niedziela 25 stycznia, godz. 17:00

W przypadku grupy z Doncaster będzie to oczywiście nasze ostatnie spotkanie (wylot 28 stycznia, środa). W niedzielę przyjrzymy się ostatecznemu planowi wyjazdu oraz zakończymy rozważania nad wspólną lekturą książki Marka Cahilla.

Obecność mocno obowiązkowa!

Etykiety: ,

Terra Enoch

Dzisiaj rano na trasie dom-praca mijałem ciężarówkę nieznanej mi firmy, która miała na boku wielkimi literami wypisany napis TERRA ENOCH.

Może jestem słaby z łaciny, ale z racji tego, że byłem pogrążony w uwielbieniu Boga i modlitwie, wydało mi się znaczące, że na mojej drodze pojawił się samochód, który informuje mnie o Ziemi Henocha ;).

Jak pamiętacie Biblia przedstawia dość krótkie w sumie świadectwo życia Henocha - "Henoch żył w przyjaźni z Bogiem, a następnie zniknął bo zabrał go Bóg".

Henoch był jednym z dwóch ludzi, o których Pismo powiada, że został zabrany żywcem do nieba (kto był tą drugą osobą? Podpowiedź: chodzi o mężczyznę). Wiem zatem, że chodzi o znaczenie dosłowne, jednak również metaforycznie ten obraz mocno do mnie przemawia.

Gdyby tak żyć w takiej przyjaźni z Bogiem na codzień, że człowiek "znika" z radaru przyziemności, że radząc sobie z problemami dnia codziennego, jednocześnie się nimi nie załamuje, bo duchowo "jest zabrany przez Boga". A skoro zabrany, to myślowo i duchowo już tutaj nieobecny. To byłoby coś...

Nie mówię o przeduchowieniu i oderwaniu od rzeczywistości. Raczej o takiej przyjaźni z Bogiem, w której widziałbym na codzień bardzo wyraźnie, że moje myśli, słowa i czyny pochodzą z innego świata - tego, do ktorego przez przyjaźń z Bogiem każdy może zostać zabrany :).

I jak to jedna ciężarówka potrafi człowieka rozkręcić o poranku ;).

Etykiety:

niedziela, stycznia 18, 2009

Podróż przez Dzieje (1-2): Trzy pytania

W czasie obecnego postu 40-dniowego, czytam ze szczególną przytomnością umysłu Dzieje Apostolskie. Korzystam z przekładu New American Standard Bible (NASB).

Jeżeli chcecie, będę się dzielił z Wami swoim nowymi spostrzeniami. Jeśli nie chcecie, po prostu przeskoczcie do notki wyżej / niżej:


"I jak to jest, że każdy z nas słyszy ich (Apostołów i uczniów wypełnionych Duchem Sw. w dniu Pięcdziesiątnicy) mówiących w naszych naturalnych językach?" (Dz. Ap. 2:8)

Ze szczególną mocą dotarło do mnie ostatnio, że Kościół wypełniony Duchem Św. jest uzdalniany przez Niego do tego, aby mówic językiem każdej kultury, każdego narodu, każdej epoki. Za kązdym razem potrzebne jest zatem, abyśmy szukali "języka" rozumianego przez wspólczesnych nam ludzi. Często powtarzam, że przesłanie pozostaje takie samo, ale środki komunikacji trzeba regularnie dostosowywac do tego, co zrozumiałe dla współczesnego człowieka.

Bardzo wielką zachętą jest dla mnie to, jak często sam Jezus korzystał z metafor, porównań, obrazów. Duża częśc z nich pochodziła z języka rolniczego, który był świetnie rozumiany przez Jemu współczesnych.

Myślę, że zadaniem Kościóła chrześcijańskiego dzisiaj jest to, aby upewniac się regularnie, czy nasz przekaz - Dobra Nowina dla każdego człowieka - jest przez nam współczesnych rozumiany.


"I (ludzie) byli zdumieni, pytając siebie nawzajem,
c
o to może oznaczac?
" (Dz. Ap. 2:12)

Spróbuję wyrazic tę myśl w sposób pozytywny - myślę, że bylibyśmy w stanie osiągnąc znacznie więcej dla krzewienia Ewangelii, gdyby to, co robimy ze wspólnotach, a może i przede wszystkim poza nimi wywoływało zaciekawienie przypatrujących się temu ludzi. Dla mnie, nie ma gorszej sytuacji niż to kiedy sposób w jaki ludzie wierzący wpływają na otoczenie jest nudny i przewidywalny. Nie prowadzi do zdumienia, ba nawet zaciekawienia.

A przecież życie w pełni Ducha powinno byc zachęcające i inspirujące, powinno zmieniac duchowy klimat wokół nas.

Taki cel przyświeca nam podczas wyjazdów misyjnych do UK. Kiedy usługujemy ludziom na różne sposoby, jest okazja do tego, aby zaciekawieni naszymi bezinteresownymi motywacjami zapytali dlaczego to robimy. A takie pytanie zawsze daje możliwosc udzielenia odpowiedzi o tym, co Bóg dla nas uczynił i czego oczekuje.

Modlę się o to, aby współczesne kościoły ewangeliczne działały na zewnątrz w taki sposób, aby prowadziło to do zdumienia ludzi i tego, by zadawali sobie pytania. Odnośnie życia, Jezusa, przyszłości, wieczności...


"A kiedy to (Ewangelię) usłyszeli, te słowo dotknęły ich
do głebi serca, tak że pytali Piotra i pozostałych Apostołów:
"Bracia, co mamy czynic?" (Dz. Ap. 2:37)


Ciekawe, że ludzie słuchający kazania Piotra zadali sobie to samo pytanie, na które wcześniej musieli sobie odpowiedziec Apostołowie. Wiedząc to, co wiemy na temat Syna Bożego - co mamy z tym czynic? Nie przestaje zadziwiac mnie, że w jednej z przypowieści ewangelicznych, Pan odzywa się do dobrego sługi, który pomnożył otrzymane talenty: "Dobrze zrobione, sługo dobry i wierny". Nie - dobrze pomyślane, nie - dobrze przemodlone, nie - dobrze przygotowane, ale - dobrze zrobione.

Jestem zdania, że Kościół ma znacznie więcej do zrobienia w świecie niż to jeszcze dzisiaj widac. Znacznie więcej.

Chcę, aby moje życie stanowiło odpowiedź na to wyzwanie.

Etykiety: ,

sobota, stycznia 17, 2009

Zaproszenie na Dni Polskie w Doncaster

Zostało jeszcze ok. półtora tygodnia, więc można sobie zaplanować czas w taki sposób, żeby z czegoś skorzystać.

Plakaty będą również wisiały "na mieście" i prawdopodobniew serwisie doncaster4u.pl

Etykiety: ,

piątek, stycznia 16, 2009

Pastor Arek Krzywodajć w Doncaster!


Z prawdziwą przyjemnością informuję, że w niedziele, 1 lutego na nabożeństwie w kościele ICCD w Doncaster (który aktualnie spotyka się na torze wyścigów konnych - tutaj jak dojechać) będzie dzielił się Ewangelią pastor Arek Krzywodajć z Wodzisławia Śląskiego.

Dla bystrzaków - to ta sama wspólnota, z której pochodzi "nasza" doncasteriańska Bogusia :).

Nabożeństwo w niedzielę o godz. 10:30 na Racecourse. Zapraszam!

Etykiety:

czwartek, stycznia 15, 2009

OT: P90X

Boli strasznie, chociaż dopiero zacząłem, ale efekty - szczególnie w świetle mojego zakładu ze Zbyszkiem, mogą być zauważalne :).

To tak dla mężczyzn, żeby kobiety w tej dziedzinie nas za bardzo nie wyprzedzały.

Odważnym życzę powodzenia!

Etykiety:

Polski ośrodek w Gateshead

Mimo, że cel istnienia tego bloga nie jest zasadniczo informacyjny, to o takich dobrych wiadomościach zawsze chętnie piszę. Jak informuje Kasia Bobrzak z serwisu Polska Chata, finalizują się prace nad powstaniem polskiego ośrodka informacyjno-pomocowego w Gateshead (to okolica Newcastle w północno-wschodniej Anglii).

Ponieważ nie wiem, jak długo artykuł będzie dostępny na pierwotnej stronie, pozwalam go sobie tutaj wkleić:

"0 stycznia odbędzie się spotkanie Gateshead Council z organizacją polonijną PEGAZ, na którym dokonane zostaną konkretne ustalenia oraz podsumowania dotyczące otwarcia siedziby polonijnej w Gateshead. Siedziba organizacji polonijnej PEGAZ będzie znajdować się nie opodal Civic Centre, w Worcester Green Centre, gdzie w niedalekiej przyszłości zostanie otwarty także pierwszy tego typu w UK, punkt informacyjny dla Polonii, a w przyszłości także dla innych mniejszości narodowych.

Zapraszamy Polonię zainteresową tą inicjatywą do współudziału oraz do kontaktu pod adresem info@pegaz.org.ukTen adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć . Zapraszamy także wszelkie firmy prywatne oraz rządowe do współpracy."

Etykiety: ,

środa, stycznia 14, 2009

Wideo na niskie ciśnienie

Dzisiaj "My soul longs for you" w wykonaniu Misty Edwards i zespołu IHOP z konferencji One Thing w 2006 r.

Etykiety: ,

Spotkanie Doncasterian

Wszystkich "Doncasterian", czyli osoby przygotowujące się do wyjazdu misyjnego nr. 11 do Doncaster, serdecznie zapraszam na dzisiejsze (krótkie, do godziny) spotkanie w stałym miejscu o:

godz. 19:45 (zaraz po zakończeniu nabożeństwa)

Obecność mocno obowiązkowa.

wtorek, stycznia 13, 2009

W jamie z lwem w snieżny dzień (refleksje po lekturze książki)

Taki właśnie niezwykły tytuł ma książka autorstwa Marka Battersona, którą właśnie skończyłem czytac. Trzeba przyznac, że jak na treśc wyciągniętą właściwie z historii jednego wersetu z Biblii (o tym, czego dokonał Benajasz, który zabił lwa w jamie w śnieżny dzień), to Mark ma wiele do powiedzenia :).

Co najfajniejsze to fakt, że autor jest wielkim erudytą i mistrzem używania metafor i krótkich trafnych stwierdzeń. Wynotowałem sobie bardzo wiele jego przykładów, tutaj, z racji objętości podzielę się i skomentuję tylko niektóre z nich.

Książka traktuje o odwadze i przygodzie w życiu z Bogiem. O tym, byśmy jak biblijny Benajasz, stawili czoła naszym obawom ("lwom"), byśmy widzieli Boga jako większego od naszych problemów i nie musieli pod koniec życia żałowac, że nie zrobiliśmy czegoś, co wymagałoby podjęcia dobrze pojętego ryzyka w życiu z Bogiem.

Oto kilka naprędce tłumaczonych cytatów wraz z moimi krótkimi odniesieniami:

"Naukowcy z dziedziny psychiatrii twierdzą, że człowiek rodzi się tylko z dwoma wrodzonymi typami strachu: ze strachem przed upadkiem (przewróceniem się) i ze strachem przed głośnymi dźwiękami. Wszystkie pozostałe "strachy" rozwijamy w sobie sami"

Im dłużej się temu przyglądam, tym bardziej widzę dwa remedia na wszystkie moje obawy: przebaczenie przez krew Jezusa Chrystusa zabiera strach związany z przeszłością, a widzenie Boga tak wielkim jakim jest - usuwa strach przed niepewnością przyszłości. Wiara włącza światło w ciemności. Jak mówi Mark:

"Wiara to proces oduczania się naszych irracjonalnych strachów".

i jeszcze jedna perełka:

"Uwielbienie dla Boga polega na zapominaniu o tym, co jest nie tak z nami, po to aby przypominac sobie co w Bogu jest wspaniałego. Uwielbienie jest jak przyciśnięcie klawisza F5 (funkcja odświeżania) w komputerze".

"Marzymy o zerowej grawitacji. O sytuacji w życiu, w której nie mielibyśmy żadnych problemów czy wyzwań. Z tym, że z biologicznego punktu widzenia zerowa grawitacja jest niebezpieczna dla zdrowia. Kosmonauci, którzy dłużej przebywają w stanie nieważkości doświadczają poważnych komplikacji zdrowotnych. Bez naturalnego oporu, człowiek traci masę mięśniową, obniża się gęstośc substancji tworzących kości, podnosi się puls, a sam człowiek ledwie jest w stanie stac na nogach po powrocie do atmosfery ziemskiej".

To chyba jedna z najtrafniejszych metafor. Zero grawitacji. Już mi się w głowie krzyżują połączenia neuronowe odpowiedzialne za zbieranie pomysłów do kolejnego audio :).

"Wiara nie obniża poziomu niepewności, ale akceptuje go".

"Niektórzy chrześcijanie zachowują się w taki sposób, jakby byli przekonani, że podstawowym celem ich wiary jest minimalizacja ryzyka w życiu".

"Pomyśl o każdej życiowej możliwości jako o darze od Boga.
To, co z nią zrobisz jest Twoim darem *dla" Boga"
.

Myślę, że wiele osób biorących udział w jakichś przedsięwzięciach duchowych wymagających ryzyka i zawierzenia Bogu, mogłoby się zgodzic z powyższym stwierdzeniem. Tak wiele często w swoim myśleniu trzeba zmienic, aby postrzegac sytuacje życiowe na codzień jako dane przez Boga okoliczności np. do odezwania się do kogoś nieznajomego, uśmiechnięcia się, nawiązania rozmowy. Do tego, by podejśc do kogoś, kto siedzi sam w uniwersyteckiej czy szkolnej stołówce i po prostu zagadnąc go, okazac zainteresowanie.

A Bóg już sam wie najlepiej jak takie wykorzystane przez nas okazje zamienic niejednokrotnie na piękne chwile, kiedy można się podzielic z kimś wieczną nadzieją :).

Mam jeszcze drugą książkę Marka - "Wild Goose Chase", ale zostawię ją sobie na luty, bo teraz już stygnie "Upadek Lucyfera" autorstwa Wendy Alec.

A Wy, co ciekawego teraz czytacie?

Etykiety: , ,

Polska przychodnia na Wyspach

Jestem pewien, że nie jest to pierwsza taka inicjatywa i nie jedyna zapewne, więc z przyjemnością informuję, że na Wyspach, a dokładniej w Londynie i Coventry, działa polska przychodnia.

Gdyby się okazało, że ktoś z czytających bloga, był tam klientem-pacjentem, niech się wypowie.

Newton Aycliffe w lipcu

Powoli przybliżają się plany wyjazdu misyjnego do Newton Aycliffe i okolic dla grupy złożonej (głównie) ze środowiska KZ z Pruszcza Gdańskiego.

Pojawiła się wstępnie ogólna data: drugi tydzień lipca, 2009.

Nie nadaję jeszcze temu projektowi numeru wyjazdu, bo dopóki Wizzair nie potwierdzi formatu wylotów, trudno o konkretne daty.

Myślę, że z racji moich zobowiązań (nie tylko zawodowych) może to być jeden z pierwszych wyjazdów tego typu bez mojego udziału. Co paradoksalnie mnie *cieszy*, bo wcale nie chcę być "wąskim gardłem" :).

Jest dobrze :).

Etykiety: ,

Bliżej

Jak zapewne wiecie, jestem w trakcie drugiego w ciągu kilku miesięcy 40-dniowego postu. Za pierwszym razem odmawiałem sobie kawy (okazało się, że z Bożą pomocą jest to zadanie łatwiejsze niż myślałem), a teraz poszczę od słodyczy i deserów (dzisiaj dopiero ósmy dzień, więc daję radę :)).

W międzyczasie napełniam swoje życie na nowo treścią Dziejów Apostolskich (w przekładzie New American Standard Bible) z telefonu, bo mogę to robić praktycznie wszędzie (mam to wydanie Biblii w telefonie). Już niedługo podzielę się pewnymi przemyśleniami na temat pierwszych 6-7 rozdziałów.

Mam pragnienie, być żyć w takim samym stopniu oczekiwaniem Bożego działania, jak czynili to apostołowie. To jedna z niewielu rzeczy, które przetrwały próbę czasu (wiara, oczekiwanie, moc, charakter, etc) - bo dużo kulturowych aspektów w Europie XXI w. jest zupełnie innych niż w Palestynie prawie dwa tysiące lat wcześniej...

Myślami jestem również przy człowieku, który mieszka tysiące km stąd, a do którego wysłałem wczoraj maila (zbierając się na odwagę ;)). Styczeń to dobry czas na wyczuwanie Bożych planów, pogłębianie dyscyplin duchowych, przybliżanie się do Boga.

PS. Jestem ciekawy jak by mi poszedł klasyczny post "o wodzie". Mój dotychczasowy najlepszy rezultat to marne 1.5 dnia. Z drugiej strony znam aktywne osoby nam współczesne, które potrafią regularnie odbywać pełne 10-, 21-, czy nawet 40-dniowe posty.

Jak oni to robią? :)

A co wy moglibyście doradzić? Dodam, że nie szukam diety - a sposobu przybliżenia się do Ducha Św. :)

Etykiety:

poniedziałek, stycznia 12, 2009

Najbliższe spotkania

Z powodu zbliżającego się kolejnego zjazdu Szkoły Służby w ten weekend, nasze najbliższe spotkania przygotowujące do wyjazdów nr. 11 (Doncaster) i nr. 12 (Edynburg) odbędą się w środy:

14 stycznia, po nabożeństwie (ok. 19:45) - grupa Doncaster

21 stycznia, po nabożeństwie (ok. 20:00) - grupa Edynburg

W obu przypadkach planuję, żeby spotkania nie zabrały nam dłużej niż godzinkę.

Etykiety: ,

Centymetr misyjny

Do wyjazdu nr. 11 (Doncaster) pod koniec stycznia zostało dokładnie

16 dni

Do wyjazdu nr. 12 (Edynburg) w drugiej połowie lutego zostało:

38 dni

Szczegółowe daty obu wyjazdów znajdują się na prawym marginesie bloga

Etykiety:

sobota, stycznia 10, 2009

Verve w Las Vegas


Pisałem w listopadzie ubiegłego roku na temat nowego projektu założenia wspólnoty ewangelicznej, która spotykała by się w jaskini hazardu, czyli na głownym bulwarze w Las Vegas (o jakże dwuznacznej nazwie The Strip!)

Społecznośc będzie się nazywała Verve i właśnie wczoraj pojawiła się w necie ich strona internetowa - zresztą graficznie równie znakomita jak sam pomysł ewangelizacyjny.

Jestem całym sercem za tą inicjatywą! Uważam, że kościół XXI w. musi miec naturę misyjną i docierac tam, gdzie są ludzie, którzy znaleźli się w potrzebie. Las Vegas jest chyba definicją takiego miejsca. Wiem, bo byłem (spokojnie, nie oddawałem się hazardowi ;)).

Chciałbym kiedyś poznac Vince'a Antonucci, który jest liderem tego projektu i będzie pastorem tej społeczności.

Nowy rozkład lotów Wizzair

Wczoraj, przy zupełnie innej okazji, miałem możliwość zapoznania się z nowym - wiosennym - rozkładem lotów linii lotniczej Wizzair, z której usług często korzystamy przy lotach do UK.

Jak to z rozkładami, nowa pora roku oznacza zmiany - na szczęście loty na trasie Gdańsk - Doncaster nie zostały odwołane :). Zmienia się tylko rozkład dni, w które będzie można podróżować.

Od wiosny będzie on wyglądał tak, że wyloty i powroty będą wyłącznie rano (a nie wieczorem, jak do tej pory) we wtorki, czwartki i soboty.

Szczegóły na www.wizzair.com

Etykiety:

piątek, stycznia 09, 2009

Niedzielne spotkania

Bez zmian i zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami - w najbliższą niedzielę, 11 stycznia br. będziemy mieli dwa spotkania jedno po drugim:

Godz. 16:00 - grupa wyjeżdzająca do Edynburga w lutym

Godz. 18:00 - grupa wyjeżdzająca do Doncaster w styczniu

Może warto, żeby grupa doncasteriańska pojawiła się ze 20 minut wcześniej, to mielibyśmy dobry czas wspólnej modlitwy o oba wyjazdy? Zachęcam

czwartek, stycznia 08, 2009

Xcel Centre rośnie!

Kolejny odcinek relacji z budowy Xcel Centre w Newton Aycliffe:



Jan report from Chezz on Vimeo.

Etykiety: ,

Przychylność ofiarodawcy

Dzięki przychylności ofiarodawcy o inicjałach ML, dokonałem właśnie opłaty za rezerwację biletu do Glasgow na wyjazd nr. 12 do Edynburga w lutym br.

Wielkie dzięki, M!

Dla potomnych: bilet zakupiony dzisiaj kosztował 234 pln.

Etykiety:

Audio: Co musi się w Twoim życiu urodzić w 2009?

W tym przedświątecznym grudniowym podcaście, zadaję pytanie (również do siebie) odnośnie tego, co się nowego musi w nas w Bożych rzeczach urodzić w 2009?

Na początku rozważania stawiam osiem pytań odnośnie właśnie zakończonego roku - zachęcam i Ciebie czytelniku/słuchaczu, aby dać sobie na nie odpowiedź. Szczerą :).

Etykiety:

środa, stycznia 07, 2009

Kościół dla Miasta: Kraków

Nasi przyjaciele od lat, Zibi i Magda Marzec właśnie przeprowadzili się kilka dni temu do Krakowa, aby bezpośrednio na miejscu rozpocząć przygotowania do założenia nowej wspólnoty chrześcijańskiej o nazwie Kościół dla Miasta: Kraków!

Wyobrażam sobie jakie podeksytowanie musi im towarzyszyć!

To pierwszy tego typu projekt w znanym mi zasięgu kościołów ewangelicznych. Jestem przekonany, że będzie realizowany z rozmachem godnym Ewangelii. O płonące dla Jezusa serca Zibiego i Magdy jestem całkiem spokojny :).

Pamiętajmy o nich w modlitwie, dobrym słowie, a jak będziemy w Krakowie i okolicach od maja w górę: koniecznie wpadnijmy do nich na nabo :). O dobrą pamięć będzie o tyle łatwiej, że ten projekt ma już własnego bloga pisanego w języku angielskim.

Pozdrawiamy również najbliższych współpracowników na czele z Gosią S. :) (grunt to rodzinka ;)).

Etykiety:

wtorek, stycznia 06, 2009

Ściągnij CZaPKE (2)

Z nieukrywaną satysfakcją zapraszam do lektury drugiej CZaPKE'i czyli Czasopisma Polskojęzycznego Kościoła w Edynburgu.

Warto śledzić na bieżąco co się dzieje, bo przecież w drugiej połowie lutego jedziemy tam na wyjazd misyjny nr. 12.

Etykiety: ,

Posługa duchowa w Northwich, hrabstwo Cheshire

Właśnie dowiedziałem się o istnieniu ewangelicznego kościoła Bethel Church w miejscowości Northwich w hrabstwie Cheshire (niedaleko Liverpoolu).

Jak się okazuje na czele wspólnoty stoi brytyjski pastor Jonathan Gough (z żoną Iwoną - tu już nie ma wątpliwości), który wiele lat spędził w Polsce i świetnie mówi w naszym języku! Jestem przekonany, że daje to świetne możliwości nie tylko zaproszenia naszych rodaków z okolicy na nabożeństwa niedzielne i spotkania grup w tygodniu, ale również szerszego dotarcia z Ewangelią do Polaków.

Serdecznie zapraszam do Bethel Church :).

Etykiety:

600 postów

Tym razem nie chodzi jednak o sześćset prób wstrzymywania się od czegoś (chociaż w tym sensie ja wczoraj zacząłem swój 40-dniowy post od deserów i słodyczy), ale o posty w rozumieniu wpisów na bloga.

Właśnie zauważyłem, że przez prawie dwa lata istnienia tego bloga, napisałem 602 blogowe posty. Praktycznie jeden dziennie. Sporo czasu na myślenie, analizę, zbieranie informacji - bo tak właśnie postrzegam formułę tego bloga. Nie tylko jako narzędzie do komunikacji z różnymi grupami misyjnymi, ale również jako płaszczyznę do tego, abyście wiedzieli więcej co mnie/nam w duszy gra.

600 postów skłania mnie również do refeksji - czego na tym blogu jest za mało (w ramach tematyki bloga oczywiście)? O czym jeszcze chcielibyście poczytać?

Etykiety:

poniedziałek, stycznia 05, 2009

Wstępnie o spotkaniach

W następną niedzielę, 11 stycznia br. będziemy mieli dwa spotkania jedno po drugim. Wspominam o nich wstępnie już teraz, żeby wszyscy uczestnicy wyjazdów byli w stanie znaleźć czas:

Godz. 16:00 - grupa wyjeżdzająca do Edynburga w lutym

Godz. 18:00 - grupa wyjeżdzająca do Doncaster w styczniu

Etykiety: ,

niedziela, stycznia 04, 2009

"Wszyscy są normalni, dopóki się ich bliżej nie pozna" (wrażenia po lekturze książki)

To nie będzie recenzja ksiązki Johna Ortberga w tradycyjnym sensie, bo byłaby ona strasznie przewidywalna.

W końcu nie zostaje się drugim pastorem Willow Creek (jednego z największych i najbardziej wpływowych kosciołów charyzmatycznych w USA) bez olbrzymiej erudycji, trafności obserwacji, umiejętnego stosowania metafor i wyciągania z tekstu biblijengo kruczków, które tam są, a czytelnik ich wcześniej nie dostrzegł.

Bo pod tym względem ta książka właśnie taka jest - doskonała.

Chciałbym natomiast wykorzystac częśc obrazów i cytatów Ortberga i odbic je o własne corpus callosum i uruchomic myslenie tworcze, skojarzenia i generalnie tę częśc mózgu, która jest odpowiedzialna za obrazy.

Oto zatem kilka obserwacji, które mam po przeczytaniu tej książki:

Już sam tytułu - po polsku: "Wszyscy są normalni, dopóki się ich bliżej nie pozna" wiąże się z metaforą przywieszki na ubrania na wyprzedaży "w stanie takim jakim widac". Nikt z nas nie jest doskonały, każdy nosi taką przywieszkę, z tym, że u niektórych osób po prostu trudniej ją znaleźc ;).

"Każdy człowiek nosi w sobie zranienia, blizny i rany. on upadku pierwszego człowieka, mamy tendencję do chowania się z nimi, jak gdyby nasze życie zależało od tego. Czyli postępujemy dokładnie przeciwnie do tego, jak należałoby postąpic. Nasze życie zależy od tego, czy damy się znaleźc. Bogu. W ukryciu nie ma uzdrowienia."

W jakimś stopniu ta książka traktuje o potencjale grzesznego, niedoskonałego człowieka. Zarówno o tym, że taki potencjał widzi w każdym z nas Jezus (zobaczcie ile czasu spędzał z wyrzutkami społecznymi), ale również o potencjale dla przebaczenia, odnowienia i uwierzenia w lepszą przyszłosc, jakie naśladowcy Jezusa mogą zaproponowac ludziom, którzy jeszcze nie doświadczyli osobiście Bożej łaski.

Dla mnie to szczególnie ważne, gdyż na nowo przypomina mi, że celem dla którego Bóg stawia różnych ludzi na mojej drodze nie jest powalenie ich osądem sytuacji w jakiej się znaleźli, ale podniesienie wizją okoliczności w jakich mogą się znaleźc.

Inna luźna myśl: znakomitą metaforą dla obrazu człowieka, który może pierwszy raz w życiu powraca do relacji z Bogiem, oddaje mu swoje życie i pragnie zostac naśladowcą Chrystusa, wydał mi się obraz statku kosmicznego, który ponownie wchodzi na orbitę okołoziemską. To orbita Bożych planów i sfera Bożego błogosławieństwa dla człowieka. Sfera bezpiecznego poruszania się w kierunku domu. Bez względu na to, ile czasu to jeszcze zajmie.

Trzeba powrócic na tę Bożą orbitę, bo z grzechem człowieka jest jak z łapaniem grzechotnika. Ortberg cytuje badania, które mówią, że statystycznie znacznie więcej osób umiera, kiedy starają się wypuścic grzechotnika z rąk, niż kiedy go łapią. Czyż nie tak samo jest z Twoim i moim grzechem? Tak łatwo go złapac, tak trudno - się go pozbyc...

Aż strach prawie 250-stronnicową książkę sprowadzic do kilku obrazów, ale może i to zachęci Was do sięgnięcia po nią. Nie jestem pewien, czy jest dostępna po polsku, ale na pewno w naszym języku dostępna jest inna pozycja Ortberga.

Lista lektur robi się coraz dłuższa, ale mimo braku czasu, lubię to wrażenie. Czyli jestem normalny. Dopóki się mnie bliżej nie pozna, znaczy się ;).

Etykiety:

Zjazd zimowy w Gdańsku

w dn. 5-8 lutego br odbędzie się ...nasty (sam już nie pamiętam który) zjazd zimowy młodzieży. W ramach dobrej współpracy z Piotrem i Agą, z przyjemnością zamieszczam poniżej krótką zajawkę:



W tym roku jednym z wykładowców będzie m.in. Chezz (pastor Xcel Church z Newton Aycliffe).

Etykiety:

W Gdańsku -15 st C

W Gdańsku dzisiaj wieczorem było -15 st C, ale wszyscy na spotkaniu byli (oprócz Ady, o której nieobecności z powodu choroby wiedziałem). Pięknie!

PS. Pozdrowienia, Ada!!

Wstępna lista zgłoszeń na wyjazd do Droghedy

Informacja na temat wyjazdu (tyle ile wiemy na dzisiaj) - znajduje się tutaj.

Po dzisiejszych rozmowach, kaształtuje się nam wstępna lista osób zainteresowanych tym wyjazdem misyjnym. Myślę, że łącznie będziemy mieli pewnie jakieś 14-15 miejsc do dyspozycji. Poniżej oficjalna lista wstępna, kolejnośc zgłoszeń jest o tyle ważna, że jak będzie czas na potwierdzenia (koniec lutego br.), to będziemy potwierdzac wg kolejności.

Wstępna lista:

Dorośli:
1. Ania H.
2. Ewa S.
3. Asia S.
4. Darek P.
5. Kinga P.
6. Leonard S.
7. Aneta S.
8. Tadeusz S.
9. Nancy R.
10. Marzena Z.
11. Darek Cz.
12. Ania Cz.
11. Harry

Dzieci:
1. Natalia H.
2. Patrycja S.
3. Olaf S.
4. Anita R.
5. Patryk Z.

Edit: dopisuję kolejne osoby nawet jeśli przekraczamy chwilowo dopuszczalną liczbę osób, które nasi gospodarze będą w stanie przyjąć. Pewnie wszyscy z listy i tak nie będą mogli pojechać, więc będziemy lecieli w kolejności zgłoszeń, że tak powiem ;).

Jak by co, to komentarze są do Waszej dyspozycji, żeby się zgłaszac :). Zgłoszenie nie oznacza jeszcze wciągnięcia na listę, ale nie można byc na liście bez zgłoszenia się ;).

Poniżej mapka orientacyjna odnośnie tego, gdzie jest Drogheda (na północ od Dublina na wschodnim wybrzeżu Irlandii).

Etykiety: ,

sobota, stycznia 03, 2009

Prezentacje miasta Edynburga

Potrzebuję szybkiej podpowiedzi, gdzie w necie można znaleźc zdjęciowe prezentacje współczesnego Edynburga. Googlałem trochę i narazie nic pięknego nie znalazłem. A wiem, że jest.

Więc gdyby ktoś z czytelników miał nieco wolnego czasu - to wrzuccie linka do komentarzy, co? Dzięki!

piątek, stycznia 02, 2009

Zaczynamy przygotowania do Edynburga!

Niniejszym zaczynamy przygotowania do lutowego wyjazdu do Edynburga!

Osoby, które znalazły się na ostatecznie potwierdzonej liście uczestników, mam nadzieję, że rozumieją, że ich obecnosc jest absolutnie obowiązkowa, a nawet priorytetowa!

Spotkanie odbędzie się w kancelarii kościoła (odtąd zwanej stałym miejscem) w:

niedzielę, 4 stycznia, 2009 o godz. 17:00

PS. Jednocześnie informacja dla uczestników wyjazdu w styczniu do Doncaster - my w tym tygodniu się nie spotykamy, widzimy się w następną niedzielę po południu.

Etykiety:

czwartek, stycznia 01, 2009

Blogowe podsumowanie roku 2008


Rok 2008 był drugim pełnym rokiem funkcjonowania Misji wśród Polaków na Wyspach Brytyjskich, a zatem również drugim rokiem funkcjonowania tego bloga. Postanowiłem przejrzec archiwa z tego właśnie roku (od kilkunastu godzin - ubiegłego), aby zobaczyc, jakie były jego najważniejsze wydarzenia, o czym pisałem najwięcej i najchętniej.

Jest to również ułatwienie dla tych, którzy chcieliby dokonac przeglądu roku naszego działania, ale nie starcza im entuzjazmu na przekopywanie się przez ok. 300 postów na blogu :).

W 2008 r. kontynuowaliśmy współpracę z kościołami ewangelicznymi o charakterze zielonoświątkowym w dwóch miejscach w północnej Anglii: Newton Aycliffe i Doncaster.

W styczniu 2008 rozpoczęliśmy regularne publikowanie "powieści w odcinkach" czyli "Z Kajetu Bogusi" (tutaj znajdziecie pierwszy z prawie dwudziestu odcinków, pozostałe oznaczone tą samą etykietą). "Kajet" to przemyślenia i obserwacje Bogusi Polak (nomen omen!), która od 15 miesięcy pracuje wśród Polaków w Doncaster w hrabstwie Yorkshire z ramienia kościoła ICCD.
To ta sama osoba, której pomagamy w pracy organizując raz na kwartał tzw. Dni Polskie (tutaj znajdziecie filmiki z wyjazdów ze stycznia 2008, maja 2008 i października, 2008).

Z kolei przyjaciółka Bogusi, Ania Tałałaj mieszka obecnie w Darlington w hrabstwie Durham, gdzie pracuje wśród naszych rodaków z ramienia kościoła Xcel (to ci od budowanego właśnie wielkiego centrum konferencyjnego Xcel Centre, mieszczającego się w Newton Aycliffe). Tam właśnie byliśmy w 2008 organizując serie Dni Polskich w maju 2008 (zahaczając przy okazji o Newcastle) i lipcu 2008. "Zapiski Ani" również możecie na bieżąco znaleźc na blogu (tutaj odcinek pierwszy).

Ubiegły rok przyniósł również nawiązanie kontaktów z trzema nowymi miejscami na Wyspach, gdzie, za łaską Bożą, będzie nam dane pojechac i wspomóc pracę misyjną wśród Polaków w 2009 r. Pierwsze dwa z tych trzech miejsc to Edynburg w Szkocji, który odwiedziłem w lutym na zaproszenie Polskojęzycznego Kościoła Chrześcijańskiego (tak działali w lecie 2007) oraz Drogheda w Irlandii, gdzie trafiłem w grudniu 2008, po konferencji misyjnej w Coventry (reportaż). Natomiast z Lisburn pod Belfastem w Irlandii Północnej, gdzie funkcjonuje (Polski Kościół Misyjny) nawiązaliśmy kontakt mailowy, a jednego z ich liderów Szczepana Cackowskiego miałem przyjemnośc poznac właśnie w Coventry. Tam również pierwszy raz widziałem się z Łukaszem Cieniawskim z Eastbourne i Magdą Wieją z Leeds, którzy zajmują się podobną pracą jak Bogusia i Ania.

O ile na Edynburg (19-24 lutego, 2009) oraz Drohedę (14-19 maja, 2009) terminy mamy zarezerwowane, pozostaję w modlitwie, że Bóg otworzy nam również drogę do kolejnych miejsc na Wyspach. Moim zadaniem jest byc otwartym na głos Ducha Świętego w tej sprawie i samodzielnie niczego nie przyspieszac, ani nie spowalniac.

Rok 2008 był również dla mnie, w tym i tutaj na blogu, rokiem szczególnych refleksji. Myślę, że za najciekawsze i najważniejsze mogę uznac wpisy na temat osobistego znaczenia przeżywania okresu świątecznego (Wielkanoc 2008 i Boże Narodzenie 2008), tego jak ważna jest wiara i kreatywnośc w kręgach chrześcijańskich, zastanawiałem się również, co Bóg może uczynic dla współczesnego człowieka. Pod koniec ubiegłego roku dotarło również do mnie szczególnie mocno, że coś czego Jezus oczekuje od każdego z nas, to nie chwilowe "dary i pokłony" w momentach kryzysowych.

Wiele z tych rozważań było owocem przeczytanych przeze mnie książek i/lub blogów. Jest ich zbyt wiele by wymieniac - kilku jednak autorom chcę oddac szczególne miejsce, dziękując za pozytywny wpływ na mnie. Pierwszym z nich jest Mark Cahill (tu znajdziecie wywiad z nim). Mark jest autorem dwóch książek, które dla mnie i ponad dwudziestu osób zaangażowanych w wyjazdy misyjne do UK okazały się bardzo pomocne w dzieleniu się z ludźmi naszą wiarą.
Drugim jest Mark Batterson - pastor kościoła National Community Church w Waszyngton, DC w USA. Jego blog jest dla mnie zwycięzcą mojego nieformalnego konkursu na chrześcijański blog roku 2008. Trzeci człowiek to Dino Rizzo z kościoła Healing Place w Luizjanie.

W ubiegłym roku można było się również dowiedziec nieco więcej na mój temat oraz poznac, przynajmniej w jakiejs czesci moje poglady teologiczne (audio 1, audio 2). W 2009 r. zamierzam kontynuowac trend zamieszczania na blogu swoich plików audio oraz chciałbym, aby był to rok znacznych przełomów w kwestii dyscyplin duchowych (np. 40- dniowego postu od kawy) oraz cielesnych (ciekawy projekt, który będzie trwał od lutego do maja zamieszczę na blogu już w styczniu).

Z punktu widzenia osobistego i rodzinnego był to dla nas dobry i udany rok, za co jestem Bogu bardzo wdzięczny. Z przyjemnoscią przyglądam się temu, gdzie Bóg nas prowadzi jako rodzinę przez wszystkie przełomy, których doświadczaliśmy w 2008 r. Potrzebujemy ich również (a może nawet więcej!) w tym roku.

Tego właśnie chciałbym życzyc również Tobie, drogi czytelniku, który miałeś tyle wytrwałości, żeby przeczytac ten wpis aż do tego miejsca:

Niech Nowy Rok będzie dla Ciebie i Twoich bliskich rokiem szczególnego Bożego dotknięcia, niech miłośc i łaska Jezusa zawładną Tobą bez pamięci, tak byś patrząc na 2009 r. mógł z wdzięcznością powiedziec, że Bóg uruchomił Ciebie na nowy sposób do tego, aby wnosic w życie innych zachętę Dobrej Nowiny, wieczną nadzieję i mobilizację do gonienia za tym, co należy do Bożego Królestwa!

Etykiety: