środa, kwietnia 30, 2008

Jesteśmy w Doncaster

Od czwartku rano do poniedziałku wieczorem jesteśmy w Doncaster, więc następnego wpisu na blog można się spodziewać dopiero we wtorek rano. :)

Z kajetu Bogusi (7)

Pamiętacie, jak w początkowych odcinkach pisałam o tym, że Bóg doskonale dopasowuje poszczególne puzzle układanki w Donku?! Cudownie jest widzieć jak tych elementów wciąż przybywa :). Któregoś dnia skontaktowała się ze mną Anita, która mieszka w Anglii od 15 lat i pracuje w wydawnictwie RBC Ministries w Carnforth. Zajmuje sie ono dystrybucją literatury chrześcijańskiej: pt. "NASZ CODZIENNY CHLEB".

Materiały te są publikowane w kilkunastu różnych językach, w tym także w języku polskim. Zawierają one specjalne broszury tematyczne pomocne przy studiowaniu Biblii, w których omawiany jest szeroki zakres praktycznych zagadnień wiary. Można je wykorzystać do codziennych rozważań, zarówno osobistych, jak i w grupie. Znajduje się w nich wiele ciekawych tematów, np.: „Zapomniana książka” (mowa o Biblii), „Dawać Bogu co najlepsze” oraz wiele innych. Sama miałam już okazję użyć tych materiałów, w rozmowie z osobami, które pragną lepiej poznać Jezusa w swoim życiu.

Dzięki Anicie miałam okazję poznać Krzysztofa (narazie telefonicznie!), który wraz z całą rodziną jest w Anglii, gdzie również pracuje misyjnie. Bardzo mnie cieszą te nowe kontakty z ludźmi, których pasją jest mówienie o miłości Jezusa i pokazywanie jej w praktyczny sposób. Myślę, że któregoś dnia będzie nam dane spotkać się i podzielić swoimi doświadczeniami. Liczę na to...


Poświąteczne spotkanie dla Polek, odbyło się pod hasłem: ZMARTWYCHWSTANIE JEZUSA - nadzieja ponad śmierć! Rozdałam dziewczynom ilustrację przedstawiajacą pusty grób. Bardzo ciekawe były ich spostrzeżenia na ten temat. Miałyśmy też fajnego "lodołamacza" na początku spotkania. Każda z nas przedstawiała swoją „mocną” stronę (zaletę). A jeśli któraś z dziewczyn miała problem, by ją w sobie zauwazyć, inna z nas pomogła ją odnaleźc :). Myślę, że warto zachęcać się w ten sposób! Lepszą rzeczą jest zauwazać w sobie zalety niż wady, w podobny sposób warto patrzeć na bliźnich!


Doszłyśmy do wniosku, że każda z nas, bez wyjątku, ma coś szczegolnego, czym może pomóc i usłużyć innym. To Bóg wyposaża nas w dary i talenty, On chce, abyśmy ich używali! I te dziewczyny naprawdę to robią! Kiedy mamy polsko-angielskie nabożeństwa dla Madzi nie ma problemu, by je tłumaczyć. Aneta i Renata pomagały mi w zeszłym tygodniu w laminowaniu i rozprowadzaniu plakatów informacyjnych na temat zbliżających się Dni Polskich w Doncaster. Wielkie dzięki, dziewczyny! O ileż łatwiej i piękniej jest robić coś razem z innymi :).

Koncert MateO w Edynburgu!

Polskojęzyczny Kościół w Edynburgu serdecznie zaprasza na koncert chrześcijańskiego zespołu MateO, który odbędzie się:

w sobotę 3 maja br. o godz. 19:00
w Reid Concert Hall, przy ul. Bristol Square, Edinburgh EH8 9AL

Serdecznie zapraszamy w imieniu organizatorów - wstęp wolny!

Etykiety: ,

wtorek, kwietnia 29, 2008

Jedna osoba więcej

Okazuje się, że pomysł misyjnego wyjazdu męskiego - stopniowo zaczyna upadać: kolejni mocni faceci, z różnych powodów, nie są akurat teraz w stanie się z nami wybrać. Zmieniamy zatem formułę - jeśli wyczuwasz w swoim sercu pragnienie dołączenia do nas, a powierzyłeś/-łaś swoje życie Bogu, mam dla Ciebie propozycję:

co robisz w dn. 21-26 maja, br?

Właśnie wtedy ruszamy na wyjazd nr. 6 do Darlington i Newton Aycliffe. Mamy jeszcze dwa wolne miejsca - może to właśnie na Ciebie czekamy?

Napisz na nawyspy@yahoo.pl, albo zgłoś się do mnie osobiście.

Etykiety:

poniedziałek, kwietnia 28, 2008

Piękna wiosna w Doncaster


No to mamy chyba ostateczną prognozę pogody na wyjazd nr. 6

Od czwartku do poniedziałku raczej słonecznie (tylko 20% szans na deszcz), przy temperaturach na poziomie 13-16 st. C. Czyli pogoda znakomita do pracy i dzielenia się ewangelią na ulicach (jak by padało, to będzie nas można pewnie znaleźć we French Gate ;)).

Kto z Doncaster wybiera się zatem na Dni Polskie pod koniec tego tygodnia?

Etykiety:

Mark Cahill w 8 minut

Jeden z krótszych klipów z kazaniem Marka Cahilla, który znajdziecie np. na youtube. Polecam posłuchać również dłuższych.

Etykiety: ,

Skąd jesteśmy?

Jeśli czytasz tego bloga w miarę regularnie i jesteś obecnie w UK, daj znać skąd klikasz, dobrze? Wiem o kilku osobach, ale mam wrażenie, że jest nas (Was) więcej :).

sobota, kwietnia 26, 2008

Do Edynburga - jesienią 2008


Jak się okazuje, z powodów osobowych (kilku kluczowych osób nie będzie w Edynburgu pod koniec czerwca) oraz logistycznych (Central Wings i EasyJet zamykają wiele połączeń do tego miasta, ba nie wiadomo, czy ta pierwsza linia w ogóle będzie funkcjonować), przekładamy nasz pierwszy wyjazd misyjny do Edynburga na jesień 2008.

Myślę, że w grę wchodzi na tym etapie wstępny termin: październik lub listopad 2008.

W jaki sposób zmienia to nasze najbliższe plany misyjne. Zobaczmy jak wygląda aktualny kalendarz:

30 kwietnia - 5 maja: Doncaster (potwierdzony)
21-26 maja - Darlington/Newton Aycliffe (potwierdzony)

Wyjazdy planowane:
lipiec 2008 - Newton Aycliffe (?)
wrzesień 2008 - Doncaster (?)

Nadal nie mam informacji, czy dojdzie do skutku planowany wyjazd na festiwal chrześcijański Tara pod Belfastem w sierpniu br.

Oczywiście wszystkie informacje będziemy aktualizować, jak tylko otrzymamy potwierdzone wieści z tamtej strony :)

Etykiety:

Spotkanie w niedzielę

Ostatnie spotkanie poświęcone przygotowaniom do wyjazdu nr. 5 odbędzie się w stałym miejscu
w niedzielę (czyli jutro) o godz. 17:00

Zapraszam!

Etykiety:

czwartek, kwietnia 24, 2008

Nasi tu byli (są) :)

No, nie ma co - serdeczne gratulacje, Marku!

Etykiety:

Jedno wolne miejsce (wyjazd nr. 6)

Jak się okazuje, mamy jeszcze jedno wolne miejsce (dla mężczyzny, z racji sposobu zakwaterowania) na wyjazd nr. 6 (21-26 maja) do Darlington / Newton Aycliffe.

Marek, Ty rozumiem, że dołączasz do Marcina i do mnie?

Gdyby ktoś był zainteresowany, to zapraszam na maila (nawyspy@yahoo.pl) albo osobiście w niedzielę.

Etykiety:

Kolejne informacje związane z wyjazdem nr. 5

Program wyjazdu (punkty oficjalne) znajduje się poniżej, a pełną wersję (czyli prace i spotkania prywatne) przedstawię na ostatnim spotkaniu przygotowawczym w niedzielę o godz. 17:00. Teraz tylko kilka dodatkowych informacji, związanych z przygotowaniami i samym pobytem:

1. W Balby będzie z nami mieszkać również jedna brytyjsak rodzina (2+2), która została poszkodowana przy okazji zeszłorocznych ulew. Jak rozumiem przygotowanie ich domu do zamieszkania przedłużyło się.

Nie zaburza to w niczym naszego funkcjonowania - podejrzewam, że to raczej grupa dziesięciu osób będzie zakłóceniem dla czterech, a nie odwrotnie ;).

2. Sprawy pogodowe: stronka, do której odnośnik podałem niedawno, wskazuje, że podczas długiego weekendu w Doncaster będziemy mieli do czynienia z północnoangielską wiosną. Kilkanaście stopni ciepła (średnio ok. 12 st. C przez pierwsze trzy dni, z szansą na deszcz tylko w czwartek - kiedy będziemy pracować w ogródku). Ponieważ zachmurzenie i deszczyk mogą wystąpić, proponuję zabrać jakieś kurtki wiosenne z kapturami, nieprzemakalne buty (w tym buty na zmianę, gdyby komuś jednak przemokły) i ciepłe skarpetki :).

3. Osoby, które podjęły się zabrania kamery (Ada) i aparatu fot. (Daniel) - prośba o zabranie baterii/akumulatorków, ładowarki, kabli, etc. Ja zabiorę wtyczki do gniazdek angielskich.

4. Dozwolony przez Wizzair bagaż to zdaje się 8kg bagażu podręcznego i 20 kg. To i tak pewnie za dużo jak na pięć dni, ale pamiętajmy proszę, że będziemy mieli trochę literatury do zabrania (może się okazać, że musimy ją porozdzielać po bagażach).

5. O ile start po 20:00tej w środę nie jest problematyczny, pomyślmy również o powrocie. Wracamy w nocy (1:20) z poniedziałku na wtorek, więc jakoś trzeba będzie dostać się z lotniska do domów. Pomyślmy o tym z wyprzedzeniem już teraz, ok? Porozmawiamy o opcjach na spotkaniu.

Będzie pięknie :)

Etykiety:

środa, kwietnia 23, 2008

Szczodrość warta miliony dolarów


I jak Wam (uczestnikom wyjazdów nr. 5 i 6) idzie rozdawanie wśród gdańszczan i mieszkańców Świecia n/Wisłą milionów dolarów, w które zaopatrzyliśmy się w poprzednią niedzielę?

Czekam na inspirujące opowieści w następną niedzielę :). Póki co pozdrawiam z drugiego końca świata :)

Program tygodnia (wyjazd nr. 5)

Szukajcie na mieście (Doncaster) plakatów o takiej oto treści:


International Community Church Doncaster
i PolAND British Isles
(grupa non-profit z Polski)
zapraszaja na


DNI POLSKIE W DONCASTER
1 - 5 MAJA, 2008

Program:

Piątek, 2 maja, godz. 18:00-21:00
Fryzjer, masaż dłoni i makijaż po polsku! (sam/a decydujesz, ile zapłacisz!)
Miejsce: International Community Centre, 30 Netherhall Road, Doncaster DN1 2PW

Sobota, 3 maja, godz. 14:00-18:00
Uczta polska oraz pantomimy i zabawy dla dzieci (wstep wolny)
Miejsce: International Community Centre, 30 Netherhall Road, Doncaster DN1 2PW

Niedziela, 4 maja, godz. 9:30 i 11:30
Nabożeństwo chrześcijańskie (wstep wolny)
Miejsce: International Community Centre, 30 Netherhall Road, Doncaster DN1 2PW

Poniedziałek, 5 maja, godz. 10:00 – 13:00
Wycieczka minibusem do Brodsworth Hall & Gardens (wstep: 8,5 GBP/os.)
Miejsce: zbiórka o godz. 9:45 pod ICCD, 30 Netherhall Road, Doncaster DN1 2PW

Wiecej informacji mozna uzyskac kontaktujac sie z
Bogusia Polak pod nr. tel. 01302.365.785

i drugi plakat:

3 maja, 2008 (sobota)
godz. 14:00 – 18:00

UCZTA POLSKA

W programie dnia m.in.:

* Polskie menu obiadowe + ciasto własnej roboty
* Prezentacja dla dzieci nt. psów rasy Golden Retriever
* Pantomimy
* Zabawy plastyczne dla dzieci

Adres: International Community Centre,
30 Netherhall Road, Doncaster DN1 2PW.

Informacja dodatkowa:
Przyjeżdzamy do Doncaster już w środę 30 kwietnia późnym wieczorem. Przedstawiony powyżej program obejmuje wyłącznie spotkania ogólnodostępne. Oprócz powyższych atrakcji mamy w planach: porządkowanie ogródka u pewnej polskiej rodziny, spotkania domowe, "kobiecą" grupę biblijną oraz nieformalny acz smakowity lunch po poniedziałkowej wycieczce.

Czyli jako to zwykle z nami: będzie się działo :). Zapraszamy!

Etykiety:

poniedziałek, kwietnia 21, 2008

Jakiej pogody możemy się spodziewać w Doncaster

Do tej pory w Doncaster byliśmy albo jesienią (październik), albo zimą (styczeń) i chociaż nie było, z tego co pamiętam tak nieprzyjemnie jak o tych porach roku potrafi być w Polsce, to dopiero teraz będziemy mieli pierwszy raz okazję zakosztować brytyjskiej wiosny.

Na stronie poświęconej Doncaster na serwisie www.weather.com nie ma jeszcze oczywiście prognozy na pierwsze dni maja, ale z tego, co synoptycy zapowiadają na końcówkę kwietnia, wygląda mi to na temperatury w zakresie 9-14 st. w ciągu dnia, czyli dość wiosenne jak dla mnie.

Będę jeszcze informował, jak ta prognoza się zmienia im bliżej wyjazdu, żeby niepewni tego jakie ubrania wziąć ze sobą, mogli podjąć jak najtrafniejszą decyzję.

Chyba, że nam Bogusia będzie raportować o tym, co widzi za oknem :)

Centymetr misyjny


Do wyjazdu nr. 5 (Doncaster) zostało jeszcze 9 dni, a do wyjazdu nr. 6 (Newton Aycliffe / Darlington) - 31 dni.

Przygotowania idą całą parą. A Ty - co będziesz robił w czasie długiego weekendu majowego? A w czasie długiego weekendu w okolicach 22 maja? :)

Etykiety:

niedziela, kwietnia 20, 2008

Ian Green w Gdańsku

Kto był dzisiaj na nabożeństwie, ten wie, co się działo. Kto nie był, niech żałuje :).

Naszym gościem był Ian Green, założyciel i lider dwóch organizacji chrześcijańskich: NLI Europe, które zajmuje się szkoleniem liderów i zakładaniem kościołów w krajach Europy Wschodniej, oraz Proton Foundation - która zajmuje się m.in. inwestycjami finansowymi, z których zyski zasilają cele NLI Europe.

sobota, kwietnia 19, 2008

OT: Sprzątanie Tomaszowa

Od czasu do czasu trafiają w moje ręce informacje, które, choć niebezpośrednio związane z tematyką tego bloga, inspirują do działania.

Poczytajcie zatem o wielkiej akcji sprzątania Tomaszowa n/Pilicą przez...Amerykanów :).

Niedzielne spotkanie

Nasze przedostatnie spotkanie przed wyjazdem nr. 5 odbędzie się
w niedzielę 20 kwietnia o godz. 18:00 w kancelarii kościoła.

Ponieważ mamy sporo tematów do omówienia i przećwiczenia: prezentacja Łukasza dla dzieci, wybór pantomim, omówienie Klubu Odkrywców dla dzieci, plus kolejny rozdział naszej lektury, proszę o przybycie punktualnie :).

Spotkanie jest również obowiązujące dla uczestników wyjazdu nr.6 - podam zdecydowaną większość szczegółów technicznych związanych z tym wyjazdem.

Etykiety:

Z kajetu Bogusi (6)

Pod koniec marca br. odwiedziłam moją rodzinę i przyjaciół z Wodzisławia. Była to dwutygodniowa wizyta, grafik odwiedzin „pękał w szwach". Ponownie mogłam przybliżyć wszystkim, jak przebiega praca misyjna w Doncaster. Mogłabym o tym opowiadać bez końca :). Żałuję tylko, że nie udało mi się zobaczyć ze wszystkimi bliskimi mi osobami z Wodzisławia :(.


Mój rodzimy kościół „Filadelfia" był ciekawy jakie odczucia towarzyszyły Polakom z Donka po koncertach zespołu muzycznego i nabożeństwie polsko-angielskim w ICCD. Cieszę się, że stoją za mną i służbą, którą wykonuję. Dziękuje im za modlitwy, zainteresowanie i nieustający doping przez e-maile i smsy. Oni wiedzą, że tego potrzebuję :).


Podczas pobytu w Polsce odwiedziła mnie Renata, która pochodzi z Czech. Poznałyśmy się podczas wolontariatu w Anglii w Centrum „Wycliffa". Cieszę się ogromnie, że mogłam pokazać Reni, to o czym tak wiele jej opowiadałam, a przede wszystkim poznać ją z bliskimi mi ludźmi: rodzicami oraz przyjaciółmi z „Filadelfii", którzy bardzo ciepło przyjęli moją przyjaciółkę :). Renata pracuje dla Misji Tłumaczy Biblii im.Wycliffa w Czechach. Ma przepiękny głos i razem ze swoimi przyjaciółmi nagrywa płyty. Jej serce jest pełne pasji dla Jezusa i służby dla Niego. Wiem, że jej pragnieniem jest służyć wśród młodego pokolenia. Wierzę, że tak się stanie, bo jej serce mocno bije dla młodych ludzi. Reniu, jeszcze raz dziękuję za wspólny czas! Uściski dla rodzinki i podziękowania dla Babci za cieplutkie, ręcznie robione skarpetki. Ciągle się przydają w deszczowej i chłodnej Anglii :).


Spędziłam w Polsce piękny czas z rodziną i przyjaciółmi, ale też chętnie wróciłam do mojego kochanego Doncaster. I nie myślę tu o mieście, ale przede wszystkim o nowych znajomych i przyjaciołach. Kiedy dostawałam od nich sms-y, że czekają na mnie, robiło mi się ciepło na sercu. Wróciłam z zapasem świeżych sił, by kontynuować pracę wśród moich rodaków na Wyspach. Ze zdumieniem uświadomiłam sobie, że minęło już sześć miesięcy mojej misyjnej pracy w Donku...


Moim pragnieniem jest świadczyć o miłości Jezusa, która przemienia całkowicie człowieka, sprawia, że jego życie ma niepowtarzalny smak i sens! Chcę o tej miłości nie tylko mówić... Chcę pokazywać ją w swoim codziennym życiu, pośród ludzi, którzy są teraz moim drugim domem!

Etykiety:

piątek, kwietnia 18, 2008

Od mojej córki :)

Witam wszystkich, mam na imię Natalka bardzo kocham mojego tatę i pozdrawiam czytających. Kiedyś napiszę więcej o sobie :).

czwartek, kwietnia 17, 2008

Trzysetny post

Nieco ponad rok, prawie sześć tysięcy wejść z różnych stron świata i Polski, prawie dokładnie dziesięć tysięcy odsłon i trzysta postów, z tym właśnie, którego teraz czytasz.

Trochę za nami - ale ile dobrego jeszcze przed nami?

Jestem bardzo wdzięczny Bogu za tę inicjatywę - docierania z Ewangelią na różne sposoby i w różnym czasie do naszych rodaków na Wyspach Brytyjskich. Moim marzeniem jest, by cały coraz więcej z nas potrafiło szczerze przed samymi sobą pozytywnie odpowiedzieć na pytanie:

"Gdybyś dzisiaj stanął przed Bogiem, czy masz 100%-ową pewność, że trafisz do nieba?"

A jeśli rzeczywiście mamy taką pewność, bo pokutowaliśmy z naszych win i grzechów i poddaliśmy całkowicie swoje życie w Bogu, to tylko się cieszyć - bo nasza służba bardzo potrzebuje współpracowników w różnych częściach UK :).

A jak jest z Tobą? Komu służysz?

środa, kwietnia 16, 2008

Format wyjazdu nr. 6

Mimo, że do naszego wyjazdu nr. 6 (Newton Aycliffe / Darlington) w terminie 21-26 maja jest jeszcze trochę czasu, właściwie wiemy już wszystko na temat logistyki tego wyjazdu - a jest ona nieco skomplikowana. Dlatego właśnie, poniżej przedstawiam szczegóły:

Data wyjazdu: 21-26 maja (środa-poniedziałek)

Przewoźnik: Wizzair (www.wizzair.com)

Trasa przelotu: Gdańsk - Doncaster - Gdańsk (lecimy do Doncaster i dojeżdzamy pociągiem do Darlington). Inne trasy z racji rozkładów dni tygodnia i horrendalnych cen już od dobrych 3-4 tygodni - nie wchodzą w rachubę.

Orientacyjna cena przelotu (ja kupiłem swój bilet 17/04): 399 pln (ze wszystkimi opłatami, w tym jedną sztuką bagażu nadawanego)

Inne niezbędne opłaty: 25 funtów, czyli jakieś 130 pln na bilety kolejowe, ok. 30 funtów czyli jakieś 150 pln na lunche na mieście ;).

Etykiety:

Szukamy właściwej osoby do Aycliffe (4)


TO OGŁOSZENIE BEDZIE POJAWIAĆ SIĘ
SUKCESYWNIE,
TAK ABYŚMY
NIE ZAPOMNIELI MODLIĆ SIĘ
I POSZUKIWAĆ
WŁAŚCIWEJ OSOBY
DO NEWTON AYCLIFFE




*******************************
Podczas naszego grudniowego wyjazdu do Newton Aycliffe, ustaliliśmy z pastorem i liderami kościoła Xcel Church, że są gotowi na przyjęcie u siebie jednej osoby (ewentualnie małżeństwa lub rodzeństwa), która będzie się chciała przeprowadzić do ich miejscowości na przynajmniej rok, rozpocząć "rozsądną" pracę zawodową i zająć się bezpośrednio pracą z Polakami w okolicy.

Oferta współpracy z Xcel Church dotyczy conajmniej jednego roku, poczynając najpóźniej od wakacji 2008 (optymalnie - jak najwcześniej). Taki okres czasu jest niezbędny, żeby zaaklimatyzować się na miejscu oraz być w stanie włączyć się w wizję pracy Xcel Church. Brytyjczycy biorą pod uwagę zarówno osoby, które wyraziłyby chęć przeprowadzenia się z Polski, jak i relokacji gdzieś z terenu Wysp.

Przez "rozsądną" pracę zawodową rozumiem pracę, która nie byłaby związana z tytanicznym wysiłkiem, niesutannie zmieniającymi się godzinami pracy, i która nie odebrałaby takiej osobie chęci do nawiązywania relacji ze społecznością polską w Aycliffe, Darlington i Durham.

Szukamy wspólnie z Xcel aktywnego ewangelicznego chrześcijanina (bez względu na płeć). Osoby otwartej i bezpośredniej, która lubi nawiązywać kontakty z ludźmi i porozumiewa się choć trochę w języku angielskim. Jeżeli sam(a) jesteś taką osobą lub znasz osoby, które mogą być zainteresowane rozpoczęciem nowej służby w Newton Aycliffe, proszę módl się o tę możliwość. Jestem osobiście przekonany, że rozpoczęliśmy Boże dzieło w połnocno-wschodniej Anglii i będzie to służba nacechowana Bożym błogosławieństwem dla właściwej osoby.

Jeżeli Ty lub ktoś z Twoich przyjaciół chciałby otrzymać więcej informacji odnośnie tej możliwości służby, napiszcie proszę na nawyspy@yahoo.pl. Dzięki!

Etykiety:

Kolejne polsko-angielskie nabożeństwo w ICCD w Doncaster

Już w najbliższą niedzielę 20 kwietnia, 2008 w International City Church w Doncaster (przy 30 Netherhall Road) odbędzie się kolejne polsko-angielskie nabożeństwo chrześcijańskie.

Kazaniem Słowa Bożego będzie usługiwać pastor Arkadiusz Krzywodajć z kościoła "Filadelfia" w Wodzisławiu Śląskim (na zdjęciu).

Nabożeństwa odbędą się w godz. 9:00 i 11:30 (każde z nich trwa ok 1,5h).
Serdecznie zapraszamy!

Etykiety:

Trzy dni bez netu :)

Ale już wróciłem, mam nowe info, więc wracamy do trybu "na bieżąco" :).

niedziela, kwietnia 13, 2008

OT książki

Zamówiłem sobie książkę ikony ewolucji. Mam zamiar dowiedzieć się więcej, jak można na bazie naukowej rozmawiać ze zwolennikami teorii ewolucji.

A choćby tutaj można poczytać nieco więcej o fragmencie powodów rozbieżności opinii.

PS. Ktoś z Was już to może czytał?

Etykiety:

piątek, kwietnia 11, 2008

Z kajetu Bogusi (5)

Z początkiem lutego czekala na mnie kolejna niespodzianka - przyjazd Ani, mojej „pokrewnej duszy". Pamiętacie „flexible missionary” z Radomia? :). Przyjechala na dwa tygodnie i znów przegadałyśmy wiele godzin, odwiedzałyśmy też razem znajomych Polaków w Donku. Ania zawitała również na jedno z naszych kobiecych spotkań, opowiadając o wspomnianych w poprzednim odcinku kajetu „dziurach w sercu”, czyli o potrzebie kochania i bycia kochanym. Zdradzę wam w sekrecie, że robi wyśmienite soki ze swieżych owoców i pyszne sałatki. Często eksperymentuje, na szczęście skutecznie! Dużo się uczę od Ani, która była misjonarką w Ameryce, ma wiele ciekawych doswiadczeń i talentów. I nie tylko kulinarnych :). Ale przede wszystkim, całym sercem kocha Boga i ludzi, którym pragnie opowiadać o cudownej Bożej miłości. Aniu, pozdrawiam Cię cieplutko!


W marcu zorganizowałam polski weekend w Doncaster. Ogromne dzięki dla dziewczyn z wtorkowych spotkań i Sylwka, którzy pomogli w akcji informacyjno-plakatowej :). Przyjechali do nas moi przyjaciele z rodzinnego miasta Wodzisławia Śląskiego - chrześcijański zespół muzyczny „Filadelfia”. To były niezwykłe dwa dni. W sobotę, 15 marca w ICCD odbyły się dwa koncerty współczesnej muzyki chrześcijańskiej dla Polaków.


Mieliśmy okazję posłuchać naprawdę profesjonalnego zespołu, który sam pisze teksty i muzykę. Ale co najważniejsze, dało się odczuć pasję, z jaką śpiewają i opowiadają o Bogu. I myślę, że właśnie to najbardziej trafiło do serc ludzi obecnych na koncertach. Mogliśmy posłuchać wielu wzruszających historii z życia członków zespołu, o tym jak Bóg zmienia życie człowieka, nadaje prawdziwy sens i cel. Tak, to prawda, że warto zaufac Jezusowi. Prawda, Karolcia? :)


Zarówno między koncertami, jak i po nich była okazja do rozmów, spędzenia ze sobą czasu przy herbatce lub kawce, zrobienia wspólnych zdjęc. Dzieciaki mogły zobaczyć historię biblijną na DVD: „Dawid i Goliat”. To, co znów tak silnie dało się odczuć to rodzinna atmosfera, a także to, że Polacy pragną zmian, które daje nam osobista relacja z Jezusem.


Nie zapomnę pewnej sytuacji, która przydarzyła się podczas koncertu. Mała, śliczna dziewczynka podeszła spontanicznie do Beaty, liderki zespolu, i mocno się do niej przytuliła. Widok ten uświadomił nam, że powinniśmy stać się jak dzieci, które w każdej chwili mogą „przytulić” się do swojego Niebiańskiego Tatusia, mówiąc Mu, że Go potrzebują, najbardziej na świecie! Każdy moment jest dobry, by to zrobić! Wierzę, że właśnie z taką myślą uczestnicy koncertów powrócili do domow :).


Następnego dnia, tj.w niedzielę 16 marca o godz. 11.30-13.00 w International City Church odbyło się nabożeństwo polsko-angielskie. Całe spotkanie było tłumaczone przez Pawła - podziękowania dla niego, bo naprawdę spisał się bardzo dzielnie :). Był to super czas, sala była pełna, potrzebowaliśmy dostawić dodatkowe krzesla. W nabożeństwie uczestniczyło dziewięcioro Polaków z Doncaster. To był piękny czas, gdy Polacy wraz z Anglikami i ludźmi z różnych krajów mogli razem uwielbiać Boga. Wszystkie teksty, śpiewane przez „Filadelfię” były wyświetlane po polsku i angielsku. Potem wysłuchaliśmy kazania pastora Graysona, który mówił, że Bóg ma plan dla każdego człowieka, bo przecież On doskonale zna tych, których sam stworzył. „Bóg ma o nas dobre myśli, są to myśli o pokoju, a nie o niedoli!” Warto wierzyć w Boże słowa, one zmieniają życie!


Po nabożeństwie mieliśmy fantastyczny czas relacji, czuło się przyjazną atmosferę. Anglicy z kościoła ICCD wykazują ogromną cheć uczenia się jezyka polskiego i naprawdę z niezłym skutkiem :). Myślę, że Polacy też czuli się jak w rodzinie i że nie bylo to ostatnie polsko-angielskie nabożeństwo w ICCD.


Dziękuje moim kochanym przyjaciołom z zespołu „Filadelfia” za to, że daliście z siebie to, co najlepsze i że nie miało dla Was znaczenia dla ilu osób gracie. Dziękuję za Waszą pasję dla Boga i ludzi, dla których przyjechaliście do Doncaster. Kocham Was :). Dziękuje moim przyjaciołom z ICCD, którzy pomogli mi w zorganizowaniu tego weekendu i tak dzielnie mnie wspierali, oferując swoją praktyczną pomoc. Moje serdeczne podziękowania dla Harrego za pomoc w rozreklamowaniu koncertów w internecie i za modlitwę przyjaciół, aby wszystko poszło według Bożej myśli. Myślę, że poszło :).

Etykiety:

Cytat tygodnia

Unikaj pożądliwości - ona pojawia się pod płaszczykiem ciekawości.

Ray Comfort

Etykiety:

czwartek, kwietnia 10, 2008

"Polskie" nabożeństwa w Londynie

Właśnie dzisiaj natknąłem się na artykułu Polish Express na ten temat. W kościele Elim Springs w Londynie jeszcze osobiście nie byłem, ale słyszałem, że zbiera się tam nawet 60-80 Polakow na niedzielnych nabożeństwach (nie "mszach" - jak pisze autor artykułu).

A może ktoś z Was bywa lub był w Elim? Napiszcie o tym.

Poniżej całość artykułu, bo nie wiem jak długo Polish Express przechowuje archiwa:

Radosne Alleluja!

Autor: Jaromir Rutkowski

Vere Street to boczna uliczka wielkomiejskiej Oxford Street. Tu, jak co tydzień o dziesiątej trzydzieści, w kameralnym kościółku pod wezwaniem św. Piotra, odbywa się ceremonia zdająca się być kwintesencją multikulturowości Londynu. Witajcie przyjaciele! Chrystus jest z nami! - wykrzykuje po angielsku ciemnoskóry pastor przybrany w inspirowaną afrykańskimi motywami szatę.

W tle, w miejscu tradycyjnie zarezerwowanym na ołtarz, raźno przygrywa rockowa kapela.

Wonderful world

- Alleluja! Alleluja! - przed kapłanem rzędy ludzi kołyszą się z uniesionymi ku niebu rękoma i z wyrazem ekstazy na twarzach śpiewają pieśń ku chwale Pana. W chwili wytchnienia pomiędzy hymnami pastor Alfred Amarquaye, swobodnie opierając się o skromną mównicę, zwraca się do zebranych ciepło i bez cienia patriarchalnego zadęcia. - Czy zauważyliście, moi przyjaciele, jaką słoneczną mamy dziś pogodę i jak pięknie zielenią się drzewa na zewnątrz? Czy ktokolwiek może mieć jeszcze wątpliwości, że Chrystus nas kocha? - pyta retorycznie. Przyjechał 20 lat temu z Ghany. Początkowo zajmował się księgowością. Wkrótce jednak zaczęły się u niego rozwijać zdolności duszpasterskie. Dziś jest pastorem licencjonowanym przez swój kościół.

Swojskie klimaty

To, co początkowo zdaje się być tak różne od wszystkiego, co kojarzyć się może z polską religijnością, przybierać zaczyna zaskakująco swojski obrót. Oto, bowiem u boku pastora wyrasta młoda dziewczyna, która wszystko to, co on mówi, tłumaczy na język polski. Po chwili jednak kapłan oddaje głos Rafałowi. - Zawsze marzyłem, żeby w tym miejscu usłyszeć kazanie w języku polskim - rozpoczyna mowę. - I dzisiaj nareszcie ma to miejsce! Tym razem stojąca obok Iza zaczyna tłumaczyć go na język angielski, a pastor, który zajął miejsce pomiędzy wiernymi aprobująco kiwa głową. W kazaniu Rafała przewija się kilkakrotnie myśl o tym, że wiara nie jest kwestią człowieka. Ten może żyć zgodnie z wszystkimi jej zasadami i pełnić dobre uczynki, jednak dopóki to Bóg nie zdecyduje się napełnić jego działań duchem świętym, dopóty jego życie jest chaotyczne jak pismo ślepego. Jest też miejsce na żarliwe świadectwo bożego cudu. Kobieta w czerwonej sukni z podekscytowaniem opowiada, jak Bóg sprawił, że jej poparzona ręka przestała puchnąć i piec.

Z okazji dnia ojca pastor wyławia z tłumu osobiście osoby, które mają z tatą złe doświadczenia z dzieciństwa lub były półsierotami. Pozostali wierni żarliwie modlą się za nich, a siedzący najbliżej kładą na nich swoje dłonie, by przekazać im energię. Również pozdrowienie braci w wierze odbywa się poprzez ciepły uścisk dłoni, kilka miłych słów lub nawet przytulenie. Po nabożeństwie wierni nie rozbiegają się do swoich spraw. Jest czas na ciastko i kawę.

Eksplozja polskości

Wspólnota Elim Springs jest częścią kościoła Zielonoświątkowego. - Tak naprawdę jednak nie ma znaczenia, jakiego wyznania jesteś - mówi po nabożeństwie Rafał. - Spotykamy się tu, by wspólnie chwalić Pana oraz wspierać się wzajemnie. Jeszcze w Polsce ukończył seminarium kościoła zielonoświątkowego. Dlatego też dziś pastor pozwolił by po raz pierwszy wygłosił kazanie w języku polskim. Na razie nie myśli jednak o tym, by samemu zostać duszpasterzem. - Taka osoba musi być nie tylko człowiekiem wiary i kościoła, ale również świetnym mówcą, psychologiem, menadżerem i księgowym. Nie czuję się na to gotowy - mówi. - Od kiedy pamiętam na naszych nabożeństwach pojawiała się grupka osób z Polski - wspomina pastor Alfred Amarquaye. - Jakieś dwa lata temu zauważyłem jednak prawdziwą eksplozję polskiej społeczności na naszych spotkaniach. Przyszło mu wtedy do głowy, że niektórzy nie mogą w pełni uczestniczyć w ceremonii, gdyż nie rozumieją, co do nich mówi. - Poprosiłem wtedy jedną ze znanych mi osób z Polski, czy nie zechciałaby tłumaczyć w czasie mszy tego, co mówię. Dziś jest już dziesięciu takich tłumaczy, którzy zastępują się wzajemnie z tygodnia na tydzień, a cały kościół wypełniają praktycznie same polskie rodziny.

Klepanie pacierza

- Przychodzimy, bo panuje tutaj bardzo przyjazna atmosfera - mówią panowie Marek i Roman zajadając się drożdżowym wypiekiem. - Jesteśmy jak jedna wielka rodzina. Nie chcą opowiadać, co różni ich kościół od rzymskokatolickiego. Roman przyznaje jednak, że kiedyś, jeszcze w Polsce, chodził na msze jak wszyscy. - To jednak nie było żadne przeżycie, ani wspólnota. Po prostu odbębnianie obowiązku - opowiada. - Teraz mam możliwość rozmawiać z Bogiem swoimi własnymi słowami - dorzuca pani Wiesława. - Kiedyś musiałam się modlić słowami napisanymi, przez kogo innego, to było po prostu klepanie pacierza. Według niej istota Kościoła Zielonoświątkowego polega właśnie na bezpośrednim i bardzo osobistym kontakcie z Bogiem. - Jesteśmy wspólnotą Nowego Narodzenia. Zawierzyliśmy Jezusowi Chrystusowi i przyjęliśmy go jako osobistego Zbawiciela - tłumaczy.

Świadectwa

Pani Janka ma na skuteczność takiego zawierzenia osobiste świadectwo. - W dwa tygodnie po moim „Nowym Narodzeniu” przeżyłam w Holandii napad na bank - opowiada. - Śmierć miała rozmiar otworu w końcówce lufy karabinu, którą napastnik trzymał kilka centymetrów przed moją twarzą. Chrystus to jednak sprawił, że stoję tu dziś przed wami. Dla Krzysztofa zawierzenie Chrystusowi zaowocowało odzyskaniem kontaktu z własnymi dziećmi. Kiedy rozwiódł się z żoną, zabroniła mu ona widywać się z nimi. Dzięki wsparciu grupy wygrał sprawę sądową. - Kiedy zobaczyłem je w zeszłym roku tu, na naszym spotkaniu wigilijnym, razem ze mną, pomyślałem: to jest prawdziwy cud - wzrusza się. Pastor Alfred krąży pomiędzy wiernymi. Z każdym zamieni ciepłe słowo, pyta, co słychać w domu? Później, w mniejszych już grupach, zgromadzeni rozchodzą się po mieście, by wspólnie spędzać czas.

Etykiety:

środa, kwietnia 09, 2008

Marzenie

Mam pewne marzenie duchowe dla Polaków na Wyspach.

Można je wyrazić np. takim obrazkiem:

Kto spróbuje zgadnąć, o jakim marzeniu myślę? ;)

Gadu-gadu policzył Polaków na Wyspach

Poczytajcie - interesujące.

A zainteresowanym spotkaniem przygotowawczym do wyjazdów nr. 5 i 6 przypominam, że SPOTYKAMY SIĘ DZISIAJ (szczegóły kilka postów niżej).

wtorek, kwietnia 08, 2008

pnn.police.co.uk :)

Sitemeter pokazuje mi kogoś z okolic Bletchley w Essex, łączącego się przez serwer pnn.police.co.uk. Rozumiem, że zainteresowanie treścią bloga jest prywatne, a nie zawodowe (policja?) :).

Przedstawisz się, nieznajomy/-a z Essex?

Grzech podwójnego życia


Smutny, ale zapewne nie odosobniony obraz napięć, jakie towarzyszą rozłące rodzin osób emigrujących za pracą rysuje artykuł niedawno opublikowany w serwisie Mojawyspa.co.uk. Rzecz dotyczy pokusy podwójnego życia - zresztą pewnie obejmującego nie tylko kwestie wierności seksualnej, ale wręcz emocjonalnej - której poddaje się sporo osób, których życie zmusiło do wyjazdu za chlebem, kiedy ich rodzina pozostała w Polsce.
Paweł twierdzi, że zna jeszcze dwie osoby, które podobnie jak on prowadzą tu podwójne życie. Wielu Polaków w Londynie zaczyna wszystko od nowa. Odcinają przeszłość grubą kreską, tak, jakby to, co zostawili w Polsce, było tylko odległym wspomnieniem – twierdzi Paweł. - Ludzie, których spotykasz, nic o tobie nie wiedzą. Możesz więc opowiadać im o sobie wszystko, co chcesz, bo i tak nikt tego nie zweryfikuje. Nie ma tu nikogo, kto by cię kontrolował. Łatwo jest tu prowadzić podwójne życie.
Nikt tego nie zweryfikuje, kim i jacy jesteśmy. Przynajmniej nie do momentu, kiedy sprawa w taki, czy inny sposób wyjdzie na jaw. W wymiarze wiecznym, jak pisze autor Listu do Hebrajczyków (Hebr. 9, 27): "[...] postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd". Czyli będzie weryfikacja tego, co robimy ze swoim życiem, jakie decyzje podejmujemy, co świadomie, jako ludzie obdarzeni wolną wolą, wybieramy. Trzeba będzie zdać relację ze swojego życia przed Tym, który również przekroczył granicę - będąc Bogiem, stał się człowiekiem i "nie zgrzeszył w całym postępowaniu swoim".

Nikt z nas nie może tego powiedzieć o sobie. Ja również jestem ułomnym grzesznikiem, który nie miałby nic na swoją obronę w dniu sądu ostatecznego. Gdybym stał tam sam przed Bogiem z moim grzechem nie miałbym żadnego argumentu, który uratowałby mnie od wiecznego potępienia.

Na szczęście w historii człowieka pojawia się Jezus i Jego odkupieńcza ofiara. Jak powiada Biblia, jeśli odwracamy się od naszych grzechów (zmieniamy nasz sposób myślenia i zwracamy się całkowicie ku Bogu, czemu towarzyszy zmiana naszego postępowania) i przyjmujemy zastępczą ofiarę Jezusa - przechodzimy z sądu do żywota wiecznego.

Ale żeby tak się stało, trzeba z całej siły znienawidzić grzech podwójnego życia. Mimo, że w pierwszej chwili wydaje się on tak niewinny i znaleźlibyśmy tysiąc powodów na to, żeby niczego nie zmieniać we własnym postępowaniu. Łatwo jest prowadzić podwójne życie przed ludźmi. Tylko gdzie Ciebie to zaprowadzi przed Bogiem? No właśnie.

Pomyśl o tym dzisiaj, jeśli jesteś w podobnej sytuacji...

Etykiety:

poniedziałek, kwietnia 07, 2008

Z kajetu Bogusi (4)

Z początkiem stycznia przyszło mi pożegnać się z Ania z Radomia,
którą miałam przywilej poznać w Doncaster. Te dwa miesiące jej
pobytu były dla mnie
czymś wyjątkowym. Od samego początku
"nadawałyśmy na tych samych
falach": podobne przeżycia,
doświadczenia, ten sam zart, wspólne
hasla typu: "Dobrze bedzie":)
na stałe zagościły w mojej pamięci.
Żegnając Anię, moją drogą
flexible missionar
miałam nadzieję, że nie było
to nasze ostatnie
spotkanie... Dziękuje Ci Aniu, że znajomość z Toba tak bardzo
wzbogaciła moje życie :
).

Minione trzy m-ce w Doncaster byly bardzo pracowite. Przez cały
ten okres regularnie, w każdy wtorek w ICCD odbywały się lekcje

angielskiego dla kilkuosobowej grupy Polaków. Kurs ten
prowadzony jest
przez Pawła. Uczniowie bardzo chwalą swojego
nauczyciela i odwrotnie:). Po
lekcjach mamy fajny czas rozmów,
przy kawce lub herbatce, a nawet
ciasteczkach. Piekne jest to, że
nigdy nie brakuje tematów do
rozmow. Potrzebujemy relacji z
innymi, warto zapytać kogoś co słychać, jak
leci? Fajne jest to,
że relacje te nie ograniczają sie tylko do godzinki
po zajeciach.

Aneta i Jola uczestniczą i pomagają mi podczas spotkań dla Polek
- to
tzw."solidne firmy", można naprawdę na nie liczyć. Dzieki
dziewczyny!
Lubie te nasze"babskie"spotkania, każde z nich jest
inne i wyjatkowe. Nie
ograniczają się tylko do pogaduszek,
wymiany informacji, ale maja jakiś
szczególny klimat, pokazują,
że możemy na siebie liczyc.

Nasze spotkania sa bardzo twórcze, podobnie jak ich
uczestniczki :).
Wielkie podziękowania dla Karoliny, Oli, Anety
i Dorotki, razem
współtworzymy nasze spotkania, myślimy nad
ich tematami. Tworzymy
zgrany zespół! Cieszę się, że Was mam
babeczki! Kazda z Was wnosi coś
niepowtarzalnego w to co robimy!

Na Walentynkowym spotkaniu poruszałyśmy piękny temat
MIŁOŚCI. Zarówno w
małżeństwie, przyjaźni czy relacjach między
Bogiem a człowiekiem. Myślę, że
trafnie podsumowała ten temat
Ania, mówiąc, że każdy z nas rodzi się już z
potrzebą kochania:
Boga i ludzi. Przedstawila to bardzo obrazowo, mówiąc o

"dziurach w sercu". Dziewczyny zapewne pamietaja? :)


Innym razem mówiłyśmy o KOBIETACH. Zapewniam, że było
o czym rozmawiać, to
przecież temat rzeka:). Karolina, Ola
i Anetka przygotowały referaty na
temat wpływowych kobiet
w naszej historii. Opowiadałyśmy też o
wyjątkowych dla nas
kobietach, które miały i mają wpływ na nasze
życie: nasze
ukochane Mamy, Babcie, Przyjaciółki...


Fajnie było posłuchać tych opowieści. Dziewczyny przygotowały
pyszne
szaszłyki owocowe, a Madzia zrobiła odlotową sałatkę,
prawdziwy rarytas :).
Cenię sobie nasze spotkania, bo jest w nich
coś głębokiego. Może
dlatego, że poruszamy również ważne
tematy dotyczące naszej duchowości, relacji
z Bogiem, innymi
ludzmi. Rozmawiamy o p
rzeszłości, teraźniejszości, innym razem
o przyszłości. Wyobrażam sobie, że
Bóg spogląda na nas oczyma
pełnymi miłości i uśmiecha się:). Przecież On
wie o nas dosłownie
wszystko. Jemu zależy najbardziej na intymnej i
wyjątkowej relacji
z każdym z nas, prawda?!


Fajnie, że możemy razem pożartować, zachęcić się nawzajem,
pomóc sobie i że
nasze relacje nie ograniczają się tylko do spotkań
co dwa tygodnie, lecz
przenoszą się na prywatny grunt, dzwonimy
do siebie, ślemy
smsy, e-maile, odwiedzamy się, wychodzimy
gdzieś razem.
Życie wydaje się wtedy bardziej kolorowe i ciekawe...
Dziekuję Wam kochane, za to że jesteście!

Zapraszam kobiety, które mieszkaja w Doncaster, a jeszcze u nas
nie
zagościly, do odwiedzenia International City Church
Doncaster
, który mieści się przy 30 Nether Hall
Rd,
Doncaster, DN1 2PW
. Przypominam, że spotykamy się w
co drugi wtorek w godz.
17.30-19.30. Najbliższe spotkanie
już dzisiaj, tzn. 8 kwietnia
. Możecie też
zadzwonić pod
nr.01302 365785, jeśli potrzebujecie więcej
informacji.
Zapraszamy!

Etykiety:

Nasze następne spotkanie będzie w środę 9 kwietnia!

Ze względu na mój dość napięty rozkład dwóch kolejnych weekendów (poprzedniego i następnego), na wczorajszym spotkaniu podjęliśmy decyzję, że w tym tygodniu spotkamy się

w środę 9 kwietnia o godz. 19:45
(po nabożeństwie modlitewnym)

Proponuję po prostu przyjść normalnie na nabożeństwo (godz. 18:30), a później, po jego zakończeniu przejdziemy do kancelarii na ok. godzinkę spotkania.

Uczestników spotkania (i wyjazdów nr. 5 i 6) proszę o zapoznanie się z 3. rozdziałem książki, którą wspólnie omawiamy :).

Etykiety: ,

Kontakt mailowy z Living Waters


Chciałbym skontaktować się mailowo z Living Waters (organizacją ewangelizacyjną Ray'a Comforta i Kirka Camerona). W tym celu sprawdziłem ich namiary kontaktowe na stronie internetowej, i, zgodnie z moimi oczekiwaniami natknąłem się na takie coś:
As you can imagine, we receive hundreds of email messages every single day! Unfortunately, because of our limited staff, we are UNABLE to respond to each one personally. We appreciate you sharing your comments and encouraging words... but please keep in mind that because of the sheer volume of emails we receive, you probably won't receive a personal response. However, where warranted, we will forward your thoughts to Kirk and Ray. Thank you for your understanding in this matter.
Czyli po naszemu - że mają tyle maili, że, poza wyjątkami, nie odpowiadają. A mnie właśnie potrzebna jest ich odpowiedź :). Chodzi o możliwość przetłumaczenia na polski kilku traktatów ewangelizacyjnych (czy ktoś ma na to prawa wydawnicze w naszym kraju?).

Gdyby ktoś z Was kontaktował się z amerykańską centralą, lub z europejskim oddziałem Living Waters i DOSTAŁ ODPOWIEDŹ, podzielcie się informacją, na jaki adres (i do kogo) pisaliście. Dzięki! :)

niedziela, kwietnia 06, 2008

MC quotient (kwiecień)

MC quotient for April:

April 1-6: 1T+2HO
April 7-13: 6T+29HO
April: 14-20: 6T+10HO
April: 21-30: 6T

Sum totals for April: 19T+41HO

Etykiety:

sobota, kwietnia 05, 2008

Cytat tygodnia

Wczoraj chyba Marek Niedźwiecki zacytował kogoś, kto podesłał mu to w mailu. O człowieku, który właśnie zaczyna czterdziesty rok życia:

"Zamienił cyfrę kodu na czwórkę z przodu".

Moc :)))

Etykiety:

piątek, kwietnia 04, 2008

Spotkanie przedwyjazdowe

W niedzielę 6 kwietnia o godz. 18:00
w stałym miejscu odbędzie się nasze kolejne spotkanie przygotowujące jednocześnie
do wyjazdu nr. 5 (Doncaster) i nr. 6 (Newton Aycliffe / Darlington).

Postaramy się sfinalizować elementy programu (osoby za nie odpowiedzialne, proszę przygotować szczegóły, do których się zobowiązaliście! :)) oraz będziemy rozmawiać nt. lektury obowiązkowej, z którą mieliśmy się zapoznać w ciągu tygodnia (pamiętacie dwa rozdziały książki na ksero, które Wam ostatnio rozdałem?).

Etykiety: ,

MCQ za marzec 2008

MC quotient for March 1-31: 11T [final]
Tracts in: 200 + 100 (March 22)

Editable:
MC quotient for April: 0T [pending]

Etykiety:

OT: Początek sezonu :)

Wybaczcie odrobinę prywaty, ale właśnie na początku kwietnia w Ameryce Północnej rozpoczyna się sezon baseballowej ligi MLB. Poniższy filmik, dotyczący zespołu Reds z jednego z najbardziej szalonych na punkcie tego sportu miast USA - Cincinnati - świetnie oddaje atmosferę.

Etykiety: ,

czwartek, kwietnia 03, 2008

Twoja wielka wina

Pod takim właśnie tytułem ukazał się w GW kilka dni temu bardzo ciekawy artykuł na temat tego, jak postrzegamy kwestię win innych ludzi w świetle naszych własnych i jak sobie radzimy z przebaczeniem.

Pełną treść artykułu można znaleźć w linku (nie wiem, jak długo będzie dostępny w archiwum GW) - naprawdę warto się z tym materiałem zapoznać, a następnie przyjrzeć się (krytycznie!) temu, jacy sami jesteśmy.

Tylko jeden wycinek:
"Wcześniejsze naukowe doniesienia potwierdzają powszechne przekonanie, że odpuszczanie win przekłada się na lepsze samopoczucie - zdrowie psychiczne i fizyczną sprawność.

Jeżeli tak jest w istocie, dlaczego ludziom trudno sięgać po ten samoleczący środek? Dlaczego nie rezygnują z pielęgnowania urazy, upajają się chęcią zemsty? Okazuje się, że obraza jest pewną formą zadośćuczynienia, sposobem na poradzenie sobie z uczuciem wściekłości i poniżenia. Przewina w miarę obracania jej w myślach rozrasta się, a ktoś, kto jej dokonał, jest tak bardzo gorszy od nas, ludzi szlachetnych, niezdolnych do podobnych nikczemności."
Dobrze jest, czytając to, mieć świadomość prawdy absolutnej. Jak pisze dobra księga: "Wszyscy zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej" (Rzym. 3, 23). O ile łatwiej się wtedy wybacza innym (i przyjmuje wybaczenie) kiedy człowiek ma świadomość tego, że jego grzechy zostały przebaczone na wieczność.

A Ty - gdybyś dzisiaj umarł - gdzie spędzisz wieczność? Czy masz stuprocentową pewność, że trafisz do nieba? Na czym opierasz swoje przekonanie? :)

Polski prawnik w Doncaster?

Dostaliśmy pytanie od jednej z naszych czytelniczek odnośnie tego, czy ktoś zna jakiegoś polskiego prawnika w Doncaster albo w okolicach (Sheffield, York).

Mimo że ja sam nie jestem w stanie pomóc, mam nadzieję, że ktoś z czytelników z UK będzie mógł podpowiedzieć rozwiązanie. Proszę wysyłać ewentualne informacje na nawyspy@yahoo.pl. Dzięki!

środa, kwietnia 02, 2008

Cena biletów

Dzisiejsza cena biletu na wyjazd nr. 6 do Darlington i Newton Aycliffe (trasa GDA-DST-GDA Wizzairem w dn. 21-25 maja br) to 218 pln bez opłat manipulacyjnych. Czyli dobra cena :).

Jak tam Bartek, Marcin i Aron? Wchodzicie w to? ;)

Etykiety:

Nowa strona Polskojęzycznego Kościoła w Edynburgu


Nasi przyjaciele z Polskojęzycznego Kościoła w Edynburgu mają zupełnie nową stronę internetową. Można tam m.in. znaleźć informacje na temat historii powstania ich społeczności, informacje na temat bieżących nabożeństw oraz zapowiedź majowego koncertu zespołu MateO, o którym jeszcze na pewno będziemy pisali.

Dobra robota, dziewczyny i chłopaki!

Etykiety:

Tajemnica marcowej popularności


Tak wyglądały nasze wyniki oglądalności strony za marzec tego roku. Zanim uderzy mi woda sodowa do głowy, stwierdzam, że wyjątkowe powodzenie blog zawdzięcza... kilku obrazkom szczególnie popularnym w związku ze świętami wielkanocnymi. Ludzie szukali czegoś adekwatnego i wchodzi w poszukiwaniu tego na naszego bloga.

Ot i tajemnica popularności :)