sobota, października 27, 2012

"Empty promises" Pete Wilson












The best thing about "Empty promises" by pastor Pete Wilson is its honesty. Kinda un-American-like in terms of the depth of the personal report on how the author has been dealing with the idols in his life.

We are all prone to falling for something glittery like the lure of power, approval, sex, money or even religion. And sometimes the best way to remind us that it can happen to any of us is to hear about it from someone so many people look up to.

While the book content was not new to me by any stretch, I liked the conversational form and -first and foremost- its down-to-earth honesty. Good read!

The book was provided to me as part of the Booksneeze program. 

Etykiety:

niedziela, października 21, 2012

"Pogłoski o tamtym świecie" Philip Yancey

Nie trudno się domyślić, że Philip Yancey należy do moich ulubionych autorów "głębokich" książek chrześcijańskich. Ma zawodową umiejętność (podobnie jak np. John Ortberg czy Francis Chan) wyrażania ważnych prawd duchowych za pomocą nowych metafor i w sposób zmuszający do myślenia. Dla mnie jest to umiejętność bezcenna i sprawia, że zasze z przyjemnością sięgam po lekturę Yancey'a (a jest jeszcze kilka  pozycji, których nie czytałem).

Wielokrotnie łapałem się na tym, że odkładam książkę, wpatruję się w sufit (w nocy) lub za okno (w dzień) i... myślę. Przetwarzam, poddaję refleksji, odbijam dany cytat od swojego wnętrza. Polecam - spróbujcie sami! Wasze postrzeganie Jezusa, Jego i naszej misji na świecie, okoliczności życia z pewnością się zmieni. Na mniej instant, na głębsze, na bardziej osobiste i wartościowe. Tak to widzę.

I dosłownie kilka cytatów:

"Widzę teraz, że sadzonka każdego grzechu, której przyzwalam rosnąć, czy nawet podlewam, jest formą egoistycznego redukcjonizmu, przeszkodą w relacjach z innymi ludźmi i z Bogiem, uniemożliwiającą mi przeżywanie shalom. Wprowadza nieład w mój mały świat i rozprasza uwagę, którą powinienem raczej skupić na pogłoskach dochodzących z innego świata." 

"Świat, w którym żyjemy, nie jest światem albo-albo. Wszystko, co robię jako chrześcijanin - modląc się, oddając cześć Bogu, okazując Bożą miłość chorym, potrzebującym czy więźniom - nie jest wyłącznie ponadnaturalne, czy wyłącznie naturalne, lecz przebiega jednocześnie w obu światach. Być może gdyby Jezus był stale przy mnie obecny fizycznie, wypowiadając na głos uwagi w rodzaju: <> za każdym razem, gdy robię coś w Jego [Jezusa] imieniu, lepiej pamiętałbym o związkach łączących oba światy."


"Wytrwałem w trudnych chwilach swojego małżeństwa z tego samego powodu, dla którego wytrwałem w trudnych chwilach mojej wiary - ponieważ uważam, że zarówno małżeństwo, jak i wiara przylegają do strefy istotnej dla wieczności."

"Zadaję sobie pytanie, jak wyglądałoby moje życie, gdybym rzeczywiście przeżywał je dla Jednego Widza, gdybym nie pytał wciąż: "Co chcę zrobić?", lub "Czym mogę zyskać aprobatę innych?", lecz raczej: "Czego oczekuje ode mnie Bóg?". Z całą pewnością poczucie ego i chęć rywalizacji przybladłyby znacznie, ponieważ nie musiałbym już niczego ludziom udowadniać. Mógłbym natomiast robić wszystko, żeby Bóg był ze mnie rad, i prowadzić takie życie, które mogłoby wzbudzić u innych fascynację osobą Jezusa."


"Planuję mój czas, wyznaczam cele, następnie staram się je zrealizować. Niespodziewane telefony, czy jakiekolwiek nieprzewidziane wydarzenia drażnią mnie - odbieram je jako przeszkody. Jakież to odmienne od stylu życia Jezusa, który często pozwalał ludziom - przeszkodom - określać rozkład zajęć w danym dniu. Potrafił całkowicie poświęcić uwagę przypadkowo napotkanej osobie - obojętnie czy był to oficer rzymski, czy anonimowa niewiasta, cierpiąca na krwotok. Umiał też czerpać nieprzemijające duchowe nauki z obserwacji najzwyklejszych rzeczy: dziko rosnących kwiatów, łanów pszenicy, winnic, owiec, ślubów, narodzin."


"Pamiętam, jak pewnego razu zrobiłem osie wredny kawał. Usiadła na moim talerzu i przyssała się do dżemu. Wziąłem nóż i przeciąłem ją na pół, ale nie zwróciła na to żadnej uwagi. Biesiadowała dalej jak gdyby nigdy nic, a dżem sączył się jej małymi kropelkami z jej rozerwanych wnętrzności. Dopiero kiedy chciała odlecieć, pojęła, że stało się coś strasznego. To samo jest ze współczesnym człowiekiem. To, co zostało mu odcięte, to dusza. (George Orwell)".


"Ludzie bez wiary czują się samotni i zagubieni. Są pozbawieni pomostu łączącego ich z przeszłością - pozbawieni historii jako Bożej opowieści, która wszystko wyjaśnia, która daje obietnicę na przyszłość i wzbudza przekonanie, że teraźniejszość ma sens."

Etykiety:

sobota, października 20, 2012

Nie mogę się pozbierać

i cały czas siedzę w Ew. Marka 4, 1-32. Wszystko w temacie, może kiedyś tutaj coś wrzucę z tych rozważań :)

Znaczy pewnie wrzucę, ale nie wiem kiedy. Co innego teraz mi chodzi po głowie. Wybaczcie.

czwartek, października 04, 2012

Książki: "Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!" Nick Vujicic

Przede wszystkim zachęcam Was serdecznie, aby poznać Nicka, jego historię i pasję życia dla Boga. Jeden z jego filmików można znaleźć choćby tutaj:


A teraz ciekawe fragmenty jego książki:


Niektóre rany goją się szybciej, gdy jesteśmy aktywni i nie stoimy
w miejscu. Podobna zasada odnosi się także do życiowych
przeciwności.

Przez długie lata pielęgnowałem w sobie przekonanie, że gdybym
tylko miał "normalne" ciało, moje życie byłoby o wiele łatwiejsze. 

Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że wcale nie muszę być "normalny"
- powinienem tylko być sobą, to znaczy dzieckiem mego Ojca
w niebie, które wypełnia Jego plan.

Postanowiłem, że moją największą radością będzie inspirowanie
innych ludzi i pomaganie im.  I nawet jeśli u kresu dni stwierdzę,
że nie udało mi się zmienić tego świata  w takim stopniu, w jakim
zamierzałem, będę miał pewność, że moje życie nie poszło na marne."

"O porażce można mówić dopiero wtedy, kiedy rezygnujemy
z podjęcia kolejnej próby"

"Trzymam się Bożych obietnic, niezależnie od tego, co widzę
wokół siebie. Wiem, że Bóg jest dobry. Jeśli dopuścił do czegoś złego,
mogę tego nie rozumieć, ale zawsze ufam Jego dobroci."

"Kiedy zastanawiasz się, czy uda Ci się zrealizować życiowe cele,
zaufaj osobom, które są gotowe podać Ci pomocną dłoń
i służyć Ci w roli przewodnika."

"Użalanie się nad sobą jest najbardziej nużącym,
bezproduktywnym i niewdzięcznym zajęciem,
jakie można sobie wyobrazić".

"Historia Józefa pomogła mi zrozumieć, że choć moje życie
wydaje się wyjątkowo trudne, w rzeczywistości inni ludzie
borykają się niejednokrotnie z większymi problemami - a mimo to,
dochodzą do wielkich osiągnięć. [...] 

Józef mógł zatryumfować jako szlachetny i sprawiedliwy władca
dopiero wtedy, gdy poradził sobie z licznymi przeciwnościami
 i rozczarowaniami".

Etykiety:

Po konferencji w Southampton

Southampton ma w moim sercu szczególne miejsce. To tam właśnie, bodaj prawie cztery lata temu, pierwszy raz zobaczyłem (a wcześniej dowiedziałem się), jak fajnie może funkcjonować duża chrześcijańska grupa Polaków, będąca częścią zielonoświątkowego angielskiego zboru.

Właśnie wtedy odbyła się pierwsza konferencja "Posłani przez Jezusa", w której drugiej edycji brałem udział w ten weekend. W międzyczasie brałem również udział w ewangelizacji w Southampton (2010), więc z pewnością mogę powiedzieć że do tego miasta i moich gospodarzy przy Riverside Church wracam z wielką przyjemnością :).

Tegoroczna konferencja nie była może tak obsadzona liczbowo przez uczestników jak poprzednie, ale myślę, że i tak był to dobry czas. Oprócz niezwykle inspirujących wykładów pastora Marka Tomczyńskiego (i moich, też myślę trochę pomocnych), mieliśmy świetne uwielbienie oraz sporo czasu na rozmowy i lepsze poznawanie się.

Jednym z najważniejszych elementów konferencji była dla mnie sesja, składająca się w większości ze świadectw ludzi wierzących, którzy opowiadali o tym, jak Bóg prowadzi pracę misyjną w różnych zakątkach UK. Naprawdę budujące było posłuchać o tym, jak różnorodnie docieramy z Ewangelią do naszych rodaków, których losy rzuciły na emigrację w Wielkiej Brytanii.

Mam nadzieję, że spotkania z ludźmi z UK zaowocują również podjęciem na nowo tematu wyjazdów misyjnych - może Hereford, Eastbourne albo Dublin? :) Zobaczymy w przyszłym roku!

Etykiety: ,