środa, grudnia 31, 2008

Przed podsumowaniem roku

Dzisiaj / jutro powinienem wrzucic blogowe podsumowanie roku.

Ale zawsze jest czas na to, aby czytelnicy wypowiedzieli się o tym, jaki DLA WAS był ten rok. Może więc dopiszesz się w kilku zdaniach?

wtorek, grudnia 30, 2008

Książka Wendy Alec po polsku!

Wiedziałem o tym, że w jęz. angielskim właśnie udostępniono w sprzedaży dwa pierwsze tomy sagi, która ma objąć łącznie siedem tomów, ale nie przypuszczałem, że tom pierwszy będzie już dostępny bardzo niedługo po polsku!

O czym mowa? Ano, o "Upadku Lucyfera" autorstwa Wendy Alec (współzałożycielki god.tv).

Jak można poczytać w krótkim opisie Empik.com:

"Upadek Lucyfera, porywająca powieść oparta na motywach biblijnych, opowiada o wielkich wojownikach, dumie, zwątpieniu, potężnej miłości i zdradzie. Opisując z rozmachem niesamowite krajobrazy Pierwszych Niebios i kreując postacie anielskich bohaterów, Wendy Alec sięga początków odwiecznej walki dobra ze złem. Pierwsza księga Kronik braci to historia, która przybywa do nas sprzed wieków, porywa, bawi opisami codziennej beztroski i przeraża okrucieństwami wojny… wojny toczącej się pomiędzy trzema archaniołami, a w której stawką jesteśmy my - rasa ludzi."

Książkę już wczoraj zamówiłem właśnie przez Empik - ma być do odbioru 2 stycznia.

Ciekawe jak będzie z treścią... :)

Etykiety:

Notatka wewnętrzna

Zapisuję sobie czasami na blogu notatki dla samego siebie, żebym nie zapomniał - ten wpis jest właśnie czymś takim:

grupa do Doncaster (spotkanie 11 stycznia) - zapytać o kamerę, możliwość wzięcia książek dla Ani w Darlington.

Wrzuciłem i już mnie nie ma...

Święta w Edynburgu

Chętnie się z Wami dzielę radością Polskojęzycznego Kościoła Chrześcijańskiego w Edynburgu (tego samego, który będziemy odwiedzać w lutym, 2009): oto jak wyglądały u nich tegoroczne Święta Bożego Narodzenia w krótkiej impresji zdjęciowej:

Nabożeństwo bożonarodzeniowe z rekordową frekwencją - prawie 70 osób!

Składkowy "Christmas Dinner" po nabożeństwie.

Od lewej: Kalina i Arek z córką Weroniką (to od nich te zdjęcia, dzięki!) oraz pastor Stuart Robertson.

Kolędowanie.

Osoby z okolic Edynburga zachęcam do odwiedzenia kościoła. Jak do nich trafić dowiecie się ze stronki :).

Etykiety:

poniedziałek, grudnia 29, 2008

Drogheda (Irlandia) - wyjazd nr. 13

Dzisiaj nad ranem dostałem potwierdzenie terminu naszego wyjazdu misyjnego do Irlandii. W dn. 14-19 maja, 2009 mamy być w miejscowości Drogheda :). To dobre wieści na koniec roku!

Czekając od kilku tygodni na potwierdzenie terminu, rozmawiałem z kilkoma osobami, które wstępnie wyraziły ochotę na wyjazd: mam zatem osiem wstępnie zgłoszonych osób (w tym trójka dzieci), co oznacza, że mamy na dzisiaj jakieś cztery wolne miejsca. Warto sprawę przemodlić i się zastanowić.

Ponieważ od końca lutego (powrót z wyjazdu nr. 12 do Edynburga) nie mamy póki co nic innego w planach do maja, wyjazd do Droghedy wstępnie oznaczam numerem 13.

PS. Tutaj można znaleźć jedno z forów Polaków mieszkających w okolicy Droghedy - pewnie są jeszcze inne, może bardziej popularne, ale jeszcze się na nie nie natknąłem.

Etykiety: ,

niedziela, grudnia 28, 2008

Spotkanie świąteczne dla Polaków w Newton Aycliffe

Wiem, że Ania, która działa wśród Polaków w rejonie Darlington i Newton Aycliffe w hrabstwie Durham nosiła się z pomysłem zorganizowania spotkania świątecznego w drugi dzień świąt dla Polaków zamieszkałych w tamtym rejonie.

Słyszałem dzisiaj z drugiej ręki, że takie spotkanie się odbyło i że było udane.

Mam nadzieję, że Ania już niedługo (czyt. jak tylko będzie miała dostęp do netu), napisze nieco więcej na ten temat w swoich "zapiskach" i wrzuci jakieś fotki.

Etykiety: ,

sobota, grudnia 27, 2008

Książki przyjechały!!

Właśnie dostałem przesyłkę z Florydy (generalnie związaną z zupełnie innym tematem, może się kiedyś podzielę zdjęciami W TYM, co dostałem ;)), a w niej znalazłem dwie długo oczekiwane ksiązki autorstwa cytowanego często i tutaj Marka Battersona.

Kończę czytac, to co zacząłem i zabieram się do tego. Mniam!


Etykiety:

Terminy spotkań

Ponieważ wyjazdy nr. 11 (Doncaster) i nr. 12 (Edynburg) są dośc blisko siebie w czasie (dzieli je raptem jakieś trzy tyogdnie), częśc niedzielnych terminów spotkań mogłaby się na siebie nakładac.

Żeby wyjśc zatem na przeciw uczestnikom obu wyjazdów, poniżej przedstawiam wstępny kalendarz spotkań pomiędzy końcem roku a połową lutego, 2009:

Wyjazd nr. 11 (Doncaster): 28 grudnia, 11 stycznia, 14 stycznia (środa), 25 stycznia

Wyjazd nr. 12 (Edynburg): 4 stycznia, 11 stycznia, 21 stycznia (środa), 8 lutego, 15 lutego.

W tym rozkładzie mogą się jeszcze pojawic pewne zmiany, ale póki co jest on obowiązujący. Spotkanie 11 stycznia będzie zatem podwójne i połączone z modlitwą o oba wyjazdy.


Co prowadzi mnie do spodziewanej już informacji, że następne spotkanie zespołu wyjeżdzającego do Doncaster odbędzie się:

jutro (w niedzielę) o godz. 17:00 w stałym miejscu

Obecnośc obowiązkowa! :)

Etykiety: ,

piątek, grudnia 26, 2008

Majesty by Delirious!



I co, był ktoś może na koncercie Delirious! w Chorzowie w drugiej połowie grudnia br.? Jak było?

Etykiety: ,

Recenzja: Świeża Wiara

Dzisiaj rano skończyłem wreszcie lekturę książki Jima Cymbali "Świeża wiara". Piszę wreszcie bo kontakt z tą ksiązką przypadł na bardzo gorący dla mnie zawodowo okres przedświąteczny, więc i lektura zajęła mi więcej czasu niż normalnie powinna (200 stronnicowej ksiązki nie czytał zwykle przez ponad trzy tygodnie ;)).

Ogólnie mówiąc książka pastora kościoła Brooklyn Tabernacle traktuje o tym, jak utrzymac w codziennym życiu żywą i świeżą osobistą relację z Bogiem. Cymbala żywym i nieprzeduchowionym językiem zwraca uwagę na tematy, które i mnie ostatnio intrygują: w jaki sposób wiara rośnie, od czego jest uzależniona, jak nasze decyzje wpływają na jej skutecznośc, a wreszcie - dlaczego Boże obietnice, a niekoniecznie tylko Boże przykazania, powinny byc główną siłą napędzającą życie chrześcijanina.

Pozwalam sobie wynotowac cytaty, które zwróciły moją uwagę (oznaczę je kursywą) - i sprawiły, że moje synapsy mózgowe zaczęły działac. Niektóre z nich krótko skomentuję, chociaż już widzę, że układają się one w jakieś zgrabne audio - kto wie, czy nie takie którym mógłbym się podzielic w pierwszym kwartale 2009?

"Szatan wie, że prawdziwa wiara jest liną ratunkową , która wiedzie ku Bożej ąsce i mocy. Jeśli uda mu się zerwac więź wiary, wtedy osiągnie wielkie zwycięstwo. Diabeł wie, że bez żywej wiary [...] wkrótce będziemy mechanicznie powielac zewnętrzne formy religii, nie doświadczając wcale Bożej mocy".

Nie przestaje mnie zachwycac świadomośc tego, że Jezusowi wcale nie zależy na zewnętrznych przejawach naszej religijności (w przeciwnym wypadku nie występowałby tak mocno przeciwko faryzeuszom, prawda?), ale na naszym sercu. Kiedy ludzkie serce jest na właściwym miejscu przed Bogiem - życie człowieka znajdzie właściwy wyraz w zewnętrznych formach (styl życia, uwielbienie dla Boga, posłuszeństwo, etc).

"Większośc z nas, gdy przychodzi do refleksji nad własnym duchowym postępowaniem, myśli na ogól o rzeczach powierzchownych. Ograniczamy się do porównania naszego postępowania z wzrocami zachowań: czy dopuszczaliśmy się plotkowania, czy okazywaliśmy wiernośc małżeńską, czy czytaliśmy Biblię [...]?" (str. 35)

Zadziwiające, jak często łapię się na "nieświadomym" spłycaniu woli Bożej w swoim życiu:

"Wielu ludzi podejmuje decyzje, nie myśląc nawet przez chwilę o szukaniu Boga. Sądzą, że dopóki nie kłamią, nie mordują, nie kradną, czy nie popełniają cudzołóstwa, spełniają wolę Bożą." (str. 65)

Nikt nie jest wolny od odpowiedzialności przed Bogiem co do tego, jak zrozumieliśmy i jak posłuszni byliśmy Jego wezwaniu, aby iśc przez życie kierowani pragnieniem oglądania wypełnienia Bożych obietnic:

"Historia Dawida jest ostrzeżeniem przed czymś, co mogłem dostrzec w ciągu wielu lat: gdy nie idziemy tam dokąd posyła nas Bóg lub też nie robimy tego, do czego nas wezwał, grozi nam wielkie niebezpieczeństwo. Prawda ta dotyczy każdego człowieka - nie tylko pastorów i misjonarzy". (str. 155)

Jim Cymbala bardzo jasno mówi również na temat tego, co od kilku miesięcy dogłębnie zdominowało moje myślenie: o koszcie pójścia za Jezusem. O tym, że - i jest to dobra wiadomośc - tym kosztem, tą ceną jest całe nasze życie! Zamieniamy z Bożej inicjatywy życie pełne grzechu i samowoli na NOWE ŻYCIE, które jest Bożym darem i ono całe, w 100%, ma służyc Bogu.

Aby tak się stało - musimy poddac się Jego oczyszczaniu. Wiem, że bardzo tego potrzebuję na codzień:

"Musimy pogodzic się z faktem, że o ile chcemy byc ludźmi według Bożego upodobania, Bóg będzie musiał usunąc z naszego życia konkretne rzeczy, które nie mają prawa w nim istniec" (str. 172).

"Czy wiesz jak dawnymi czasy złotnik rozpoznawał odpowiedni moment zakończenia wytapiania [cennego kruszcu] i obniżenia temperatury? Zaglądał w tygiel, próbując dostrzec własne odbicie w lśniącym srebrze. Dopóki obraz był zamazany i przesłaniały go cętki żużlu, wiedział, że musi kontynuowac pracę. Gdy jego odbicie stawało się wyraźne, był pewien, że srebro zostalo oczyszczone".

To znakomita metafora tego, co Jezus chce zobaczyc w moim i Twoim życiu. Swój obraz!

Myślę o duchowych dyscyplinach, które będę chciał z sobie rozwinąc, z Bożej inspiracji, w 2009 r. Post, lektura, kontrola języka, wysiłek fizyczny. Chciałbym, żeby w nowym roku te duchowe cwiczenia zajęły miejsce tego, o czym wiem, że Bóg chce z mojego życia usunąc. Książka Jima Cymbali pozwoliła mi zobaczyc ten proces w świeżym świetle.

Książkę można zamówic tutaj.

Etykiety: ,

czwartek, grudnia 25, 2008

Następny krok?

Ostatnio wpadłem na ciekawą ofertę złożoną komuś ze środowiska polskich chrześcijan ewangelicznych przez kościół baptystów w miejscowości Ross-on-Wye w hrabstwie Herefordshire:

Mianowicie szukają oni pastora-duszpasterza, który podjąłby się posługi wśród Polaków w ich regionie.

Może taka propozycja "etatu" to następny krok dla lokalnych społeczności w UK w procesie docierania do Polaków? Interesujące :)

Etykiety:

środa, grudnia 24, 2008

Zadumanych Świąt!



Z okazji pamiątki narodzenia Jezusa Chrystusa,
mojego Pana i Zbawiciela,
Powodu Dla Którego Żyję,
chciałbym złożyć Wam,
drodzy czytelnicy, "misjonarze",
przyjaciele po obu stronach Kanału La Manche
następujące życzenia:


Życzę Wam i sobie, abyśmy zadumali się w te Święta nad tym, co Bóg pragnie "urodzić" w naszym życiu w nadchodzącym roku. Abyśmy, wychodząc poza standardy rodzinnych rozmów i spektakli telewizyjnych, sięgnęli tam gdzie istnieje Prawdziwe Życie i czerpali radość z tego, że możemy mieć do niego dostęp...

Tym, którzy muszą narodzić się na nowo w 2009r życzę by znaleźli źródło wiecznego życia w żywej relacji z Jezusem, oddali mu do dyspozycji swoje życie i rozpoczęli (albo na nowo kontynuowali najwspanialszą przygodę swojego życia).

Tym, którzy zapracowali się i stracili być może perspektywę, życzę spojrzenia z punktu widzenia wieczności i właściwej oceny tego, co będzie miało wartość z perspektywy całego naszego życia.

"Moim" dzielnym przeszłym, obecnym i przyszłym misjonarzom, z wielkimi słowami uznania i podziękowania, życzę natomiast, abyśmy zawsze tak Bogu wierzyli na codzień i oczekiwali tego, że będzie czynił wielkie rzeczy w życiu ludzi dookoła nas.

A ponieważ nadchodzące święta to mogą być jedne z niewielu dni w ciągu roku, które zachęcą nas do przedłużonej zadumy - życzę Wam i sobie: Zadumanych Świąt! :)

Etykiety:

wtorek, grudnia 23, 2008

Lista uczestników wyjazdu do Edynburga - zamknięta

A wygląda ona tak:

1. Ania W. (Pruszcz Gd.)
2. Ada M. (Świecie)
3. Piotr W.
4. Daniel R.
5. Mirela R.
6. Robert M.
7. Damian M.
8. Marzena KK.
9. Dorota A.
10. Harry

Niestety nie możemy zabrać więcej osób, więc Anię T. i Hanię G. muszę serdecznie przeprosić...

Etykiety:

poniedziałek, grudnia 22, 2008

Drugi tydzień lipca w Newton Aycliffe

Nie mamy jeszcze ostatecznych szczegółów (choćby brak letniego rozkładu lotów), ale wstępnie możemy się szykować na wyjazd misyjny do Newton Aycliffe w drugim tygodniu lipca, 2009.

Jeżeli nic się nie zmieni, będzie to wyjazd oparty o grupę wolontariuszy z Pruszcza Gdańskiego. Oczywiście możliwe jest dołączenie 1-2 gdańszczan, gdyby pruszczanie nie "wyrobili normy" osobowej ;) (do max. 10 osób), ale spotkania przygotowujące będą się odbywały w Pruszczu.

Więcej informacji - w pierwszym kwartale 2009.

I jeszcze zaproszenie dla osób z okolic Newton Aycliffe na tradycyjny wieczór kolęd. Co prawda odbywać się on będzie w naszą wigilię, ale może nie każdy będzie miał z kim świętować?


Tutaj można znaleźć informacje o tym, jak dojechać do kościoła Xcel.

Etykiety:

niedziela, grudnia 21, 2008

To był dobry dzień

Jestem padnięty jak przedświąteczny karp po tym weekendzie, ale... był to świetny czas. Najpierw piątkowa wigila na spotkaniu młodzieżowym, gdzie czułem jak zwykle się bardzo dobrze, dzisiaj dwa nabożeństwa oraz spotkanie grupy misyjnej.

Po tym ostatnim, mamy praktycznie wykrystalizowany skład zespołu na wyjazd nr. 11. Wygląda on tak (tłustym drukiem osoby, które mają już bilety):

1. Marek L.
2. Dorota G.
3. Gosia K.
4. Marzena W. + 5. Jagoda W. (lat 2.5)
6. Grażynka Ch.
7. Zbyszek W.
8. Monika Ch.
9. Joanna T
10. Harry

Plus trzy osoby na liście rezerwowej (najwyżej pojadą następnym razem). Life is good :).

Etykiety:

sobota, grudnia 20, 2008

Spotkanie przygotowujące

Nasze drugie spotkanie przygotowujące do wyjazdu nr. 11 do Doncaster planuję na:

niedzielę 21 grudnia o godz. 17:00

Obecność wszystkich chętnych, zdeterminowanych i rozglądających się dopiero jest jak najbardziej mile widziana.

Będziemy rozmawiac o programie wyjazdu, ustalimy menu oraz zapoznamy się wstępnie z lekturą obowiązkową. To także ostatnia szansa na dołączenie do zespołu.

Etykiety:

piątek, grudnia 19, 2008

Cytat tygodnia

"Umysł rozciągnięty przez nowy pomysł
nigdy nie wraca do swoich pierwotnych kształtów"


Oliver Wendell Holmes

Etykiety:

The Deep w Hull

Oto maleńki przedsmak tego, co nasz czeka na piątkowej (30 stycznia) wycieczce w ramach wyjazdu nr. 11 do Doncaster.

Miejsce nazywa się The Deep, mieści się w prawie nadmorskim Hull i jest to oceanarium! Jeżeli zdjęcia poniżej w jakimkolwiek stopniu oddają urodę tego miejsca - to warto się tam z nami wybrać :)


Pięknie, co? :)

Etykiety:

czwartek, grudnia 18, 2008

Aktualna cena biletu do Glasgow

Jedziemy do Edynburga, ale bilety kupujemy do Glasgow.

Dzisiaj kupował Robert M., więc wiem, że cena wynosi circa 260 pln.

Kto się jeszcze nie skusił (m.in. ja niestety :), cóż nie starcza mi na wszystko...), a jest na liście wytłuszczonym drukiem - niech się decyduje!

PS. Zakup biletu bez konsultacji ze mną nie uprawnia do wyjazdu z grupą! :). Serio.

Etykiety: ,

Centymetr misyjny

Do naszego wyjazdu nr. 11 (Doncaster) pod koniec stycznia 2009 zostało dokładnie

42 dni

Przypominam o modlitwie o naszych przyjaciół w Doncaster, nowe osoby, wyjeżdzającą grupę oraz o to, by Bóg po raz kolejny, wszystko doskonale zorganizował :)

Etykiety:

środa, grudnia 17, 2008

Coś więcej niż dary i pokłony


Okres przedświąteczny, mimo całego zamieszania zawodowego i w otaczającym mnie świecie, zdecydowałem się poświęcić na refleksje. Celowo zadumać się nad Bogiem, Jego Królestwem, każdym z nas, Jego planami, etc...

Zauważam przykładowo, że wokół Jezusa ludzie gromadzili się kiedy działo się coś nietypowego (gwiazda prowadząca trzech króli, aniołowie, którzy poinformowali pastuszków o Jego narodzeniu) lub kiedy ci ludzie mogli w jakiś sposób skorzystać z Jego obecności (niezwykła mądrość widoczna w nauce 12-letniego Jezusa w świątyni, Jego późniejsze uzdrowienia i cuda).

Widzimy, że dość sporo ludzi podąża do Jezusa w Betlejem - do Jezusa, który jest relatywnie niegroźny, jest dzieciątkiem, któremu można przynieść dary (królowie) lub oddać pokłon (pastuszkowie). Kiedy jednak ten Jezus dorasta, nie czytamy nigdzie w ewangeliach o tym, żeby królowie i pastuszkowie z Betlejem stali się Jego uczniami i naśladowcami. Ba, wygląda na to, że Biblia nie wspomina już wcale na ich temat.

Grupa ludzi, którzy gromadzili się wokół Jezusa w czasie Jego ziemskiej służby zmieniała się - na stałe pozostali Apostołowie, kobiety które Mu usługiwały i grupa wiernych uczniów. W Getsemane tych którzy towarzyszyli Jezusowi było już mniej. Pod krzyżem - jeszcze mniej. A do grobu poszły już tylko nieliczne niewiasty.

Podejrzewam, że jestem trochę podobny do innych ludzi. Mnie też łatwiej jest oddawać "dary" i "pokłony" Jezusowi, kiedy wszystko jest dobrze, moje życie układa się jak należy, a baby Jesus radośnie gaworzy w stajence przy dźwięku jazzowych kolęd. Co jednak z moim posłuszeństwem kiedy to, co Jezus dzisiaj mówi można by uznać za "twardą mowę, której niewielu może słuchać" (Ew. Jana 6:60)? Co kiedy jest mowa o wzięciu na siebie swojego krzyża, zaparciu się samego siebie i pójściu za Nim? A jeśli droga za Nim wiedzie przez Golgotę, przez Krzyż i dopiero później pełne chwały Zmartwychwstanie?

Na nowo zdaję sobie sprawę z tego, że nasze życie z Bogiem ma być czymś więcej niż tylko "darami" i "pokłonami", składanymi wtedy kiedy przemówi do nas anioł lub dzieje się coś dobrego...

Może warto w okresie świątecznym poddać się refleksji nad tym, jaka jest nasza relacja z Jezusem na codzień. W chwilach dobrych i złych. Przez życie. Przez całe życie.

A jeżeli jeszcze nie nie czujesz, że mógłbyś się zwrócić do Boga per "Tatusiu" - może warto westchnąć do Niego o to, aby relacje między Wami się nawiązały lub poprawiły. Wiem, że pomaga w tym zapoznanie się z treścią Nowego Testamentu. To może być pierwszy krok, kiedy pozwolisz Bogu mówić o tym, co dla Niego jest ważniejsze w Tobie niż "dary" i "pokłony".

Ja będę nadal o tym myślał przez te święta. A Ty?

Etykiety: ,

wtorek, grudnia 16, 2008

Ostatnia prosta...

Jestem na ostatniej prostej (10 dni) mojego 40-dniowego postu od kawy. Myślałem, że będzie trudniej :).

Powinienem, za łaską Bożą, dać radę. Nie pijam zwykle może przesadnych ilości kawy, ale tzw. dwa kubki dziennie jednak tak. Więc różnica w poziomie kofeiny jest wyczuwalna.

Już myślę o tym, od jakiego postu zacząć rok 2009. Jakie propozycje?

Etykiety:

poniedziałek, grudnia 15, 2008

Prasa o konferencji "Pole to Pole"

Nie jest to może jeszcze jakaś niesłychana prasa (autorowi zdarzają się bowiem błędy formalne: np. literówka w imieniu Bogusi ;)), ale jakiś dobry początek to jednak jest.

Baptist Times przynosi takie oto podsumowanie konsultacji w Coventry. A tutaj znajdziecie podsumowanie na stronach Aliansu Ewangelicznego w UK, autorstwa Hazel Southam, która przeprowadzała z Bogusią i ze mną wywiad telefoniczny.

Poczytajcie - po angielsku, ale pewne nazwiska da się rozpoznać ;).

Etykiety: ,

Aktualne ceny biletów

Po wczorajszym pierwszym spotkaniu przed wyjazdem nr 11 (Doncaster) nasza grupa kształtuje się tak (tłustym drukiem osoby, które mają już bilet):

1. Grażyna Ch.
2. Monika Ch.
3. Dorota G.
4. Marek L.
5. Harry
6. Gosia K.
7. Marzena W. (z dwuletnią córeczką Jagodą)
8. Zbyszek W.

Na miejscu (przynajmniej na weekend) ma do nas dołączyć również Magda Wieja z Leeds!

Jak się dowiaduję, wczoraj bilety kosztowały (z jednym bagażem rejestrowanym, bez ubezpieczenia) ok. 260 pln, więc chyba jest to dobra cena. Kto może - warto kupić bilet w tym tygodniu.

Z kolei bilet do Edynburga (ale na trasie Gdańsk-Glasgow-Gdańsk) na nasz wyjazd nr. 12 w drugiej połowie lutego (szczegóły na pasku po prawej) kosztuje dzisiaj (też z bagażem i bez ubezpieczenia) - przy płatności przelewem 230 pln. Też warto się zaopatrzyć, kto jeszcze tego nie zrobił!

Etykiety: , ,

niedziela, grudnia 14, 2008

Zaczynamy drugą dziesiątkę!

Właśnie dzisiaj zaczynamy (godz.. 17:00) przygotowania do wyjazdu nr. 11 (Doncaster), czyli zaczynamy, jak by nie patrzec, drugą dziesiątkę wyjazdów misyjnych! 10 w 16 miesięcy - chwała Bogu!

Jeżeli Bóg przemawia do Twojego serca i chcesz się włączyc w tę pracę, a mieszkasz w okolicach Trójmiasta (lub ogólnie w Polsce północnej) - przyjdź na jedno z naszych spotkach, które będziemy awizowac na tym blogu. Jeśli mieszkasz gdzieś dalej - napisz do nas: nawyspy@yahoo.pl lub nawyspy@gmail.com.

Zawsze jest możliwośc zabrania się z nami - trzeba będzie tylko ustalic czas i sposób :).

piątek, grudnia 12, 2008

Z Kajetu Bogusi (16)

Pierwszym Polakiem, którego poznałam w Donku, a zarazem w ICCD, był Sylwek.

Mam wrażenie, że jego osoba przewija się często, nie tylko w moim życiu, ale i wielu Polakow z Doncaster. Pojawia się on również w Ani i moich kajetowych zapiskach.

Kiedy przeczytałam jego poetyckie zapiski, namówiłam go, aby umieścić je na tutaj na blogu. Co pozwoli Wam poznac jeden z jego licznych talentow ;).

Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się go również nakłonić do napisania jednego z odcinków kajetu - z jego perspektywy. Jestem przekonana, że byłoby to ciekawe.

Milej lektury!


**************

Gdy zacząłem z sercem odczytywać karty, które wśród stworzenia porozsypywał Stwórca, życie zaczęło przybierać dla mnie znamiona sensu. Nagle strumień na mojej drodze przestał być przeszkodą, ale niesamowitym znakiem Jego przemyślności. Nagle lod zlosci zaczal tajac pod wplywem ciepla nadziei. Nagle nienawisc do drugiej osoby zaczela ustepowac miejsca refleksji, ze ten ktos takze laknie odrobiny milosci i zrozumienia. I wlasnie ta milosc rozbraja miny na polach naszego zycia. Nie ma chyba czlowieka, ktory nie dalby sie rozbroic, gdy tylko znajdziesz wlasciwy klucz. Nauczylem sie, ze wszystkie te klucze ma w posiadaniu nasz Stworca. I wlasnie On nas kocha. I pomyslec, ze ludzie gonia za szczesciem, ktore jest tuz obok, wystarczy tylko poprosic.

Stworca pragnie naszego szczescia, pragnie naszej niezaleznosci w Nim, pragnie, bysmy zaadoptowali Go jako wlasnego Tate, bo nawet nie Ojca, lecz Tate. On pragnie naszej milosci do Niego. On pragnie owocow piekna w naszym zyciu. On pragnie dac nam Siebie w pelni, w radosci, w akceptacji. On pragnie bysmy i my okazywali innym bez wyjatkow te odrobine milosci i zrozumienia, jakie On w bezmiarze udziela wszystkim, ktorzy tylko poprosza...

I nauczylem sie rowniez, ze Jego wola ma znamiona sensu... Jego wola, by nie krasc..., by nie cudzolozyc..., by nie zeznawac falszywie przeciw blizniemu swemu..., by nie pozadac zony blizniego swego..., by szanowac rodzicow, ktorzy moze cie nie szanowali..., by wreszcie uczcic Go wylacznoscia w swoim wlasnym zyciu...

To zabrzmialo dla mnie jak najprawdziwsza milosc... Milosc, ktora nie boli, milosc, ktora jest tak naturalna jak pragnienie, by mnie nie okradziono..., by moja zona nie cudzolozyla..., by ktos nie zeznawal falszywie przeciwko mnie..., by ktos nie pozadal mojej zony..., by moje dzieci szanowaly swoich rodzicow..., by wreszcie On uczcil mnie platynowa karta czlonkowska w Jego przebogatym swiecie...

I rozbroil On miny mej nienawisci do swiata, mej zlosci, mojej podlosci... A wystarczylo tylko zaczac z sercem odczytywać karty, które wśród stworzenia porozsypywał Stwórca...

Sylwek W.

Spotkanie przygotowujące

Jak wcześniej awizowałem nasze pierwsze spotkanie przygotowujące do wyjazdu nr. 11 do Doncaster planuję na:

niedzielę 14 grudnia o godz. 17:00

Obecność wszystkich chętnych, zdeterminowanych i rozglądających się dopiero jest jak najbardziej mile widziana.

Przy pierwszych spotkaniach zawsze zastanawiam się, kto przyjdzie. Jasne, że wcześniej rozmawiałem z ludźmi, lub oni sami podchodzili do mnie w tej sprawie, ale tak naprawdę nigdy do końca nie wiem, kto się pojawi.

Za wyjątkiem tych, którzy dzielnie obwieścili, że już mają bilety hehe :)

To będzie, wierzę, kolejna przyjemna niespodzianka w niedzielę wieczorem. Wszak to Bóg zbiera odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie, a nie ja :).

Etykiety:

czwartek, grudnia 11, 2008

Wideo na dobry początek dnia

Wiem, że już kiedyś zamieszczałem tutaj wideo utworu "You won't relent", ale było to jednak z innego koncertu. Misty Edwards (kobiecy wokal) to jest nieporównywalne mistrzostwo świata. Sam klimat tej pieśni przyprawia mnie o pozytywne "ciary" za każdym razem :).



A poniżej ten sam utwór w wykonaniu Catherine Mullins - to jest "przyszłość" uwielbienia w USA, chciałbym wierzyć (tutaj więcej jej klipów). Jeśli rozpoznajecie TĘ scenę i TEN tłum, to nic dziwnego. Lakeland, FL - lato 2008 :).

Etykiety: , ,

środa, grudnia 10, 2008

Cytat tygodnia

Zachwycam się blogiem Marka Battersona nie bez powodu. Oto kolejna perełka jego autorstwa:

"Czy Twoje życie z Bogiem jest tak przewidywalne,
że Twój anioł stróż ziewa?"

Moc! :)

Etykiety:

Nowy serwis: Southyorkshire.pl

Nowy - przynajmniej dla mnie - serwis dla Polaków zamieszkałych w południowej części hrabstwa Yorkshire: czyli tam, gdzie mieści się choćby Doncaster (gdzie działa Bogusia Polak) i Leeds (Magda Wieja).

Znajdziecie go tutaj: www.southyorkshire.pl

Etykiety:

wtorek, grudnia 09, 2008

Reportaż z konferencji misyjnej "Pole to Pole" (i nie tylko)

Teraz kiedy patrzę z perspektywy choćby kilku dni na drugą połowę poprzedniego tygodnia, to jestem wdzięczny, że wszystko udało się tak pięknie połączyć i ze wszystkim zdążyć na czas. Było to nieco karkołomne zadanie, biorąc pod uwagę, że w ciągu 72h miałem trzy razy lecieć samolotem, być łącznie w sześciu miejscach i brać udział w pionierskiej konferencji.

Ale po kolei:

Środa, 3 grudnia, 2008

Wieczorny lot Wizzairem do Doncaster całkiem bez historii. Myślę, że to dobrze w przypadku lotów samolotowych ;). Kolacja u Angeli i Tony'ego Norrisów: u nas tak podane mięso nazywa się strogonow, w południowym Yorkshire natomiast - caserole :). Tak czy inaczej smaczne to było bardzo. Po dłuższej rozmowie z Tony'm kładę się spać z wyczekiwaniem konferencji następnego dnia.

(na zdjęciu po lewej: Angela i Tony Norris)


Czwartek, 4 grudnia


Poranek pełen zmian. Nie dość, że leje, i, jak się okazuje, jedziemy jednym samochodem (zamiast dwóch albo wcześniej awizowanego minibusa) , to jeszcze nie bardzo jest jak sie pomieścić z bagażami. Więc stoimy w deszczu i debatujemy :) (żałuję, że nie zrobiłem zdjęcia). Dzięki dobremu sercu Ani (obecnie z Darlington), jakoś się mieszczę ja i mój bagaż i ruszamy w stronę Coventry. Na miejscu w mieście gościnny pakistański kierowca taksówki wskazuje nam dokładny adres miejsca, gdzie odbywa się konferencja.















Lekko spóźnieni wchodzimy na salę w czasie wystąpień wstępnych, ale atmosfera jest na tyle dobra, że, przynajmniej ja - czuję się jak ryba w wodzie. Jestem podeksytowany tym, jak szybko okazuje się, jak wielu ludzi z różnych wspólnot i denominacji chce rozpocząć pracę wśród Polaków w UK. Uczestników jest chyba ok. siedemdziesięciu, więc już na wstępie muszę się rozstać z palącym pragnieniem porozmawiania ze wszystkimi :). Nie zdążę.

W części krótkich prezentacji najpierw tłumaczę wystąpienie Bogusi (która spokojnie to samo mogła sama powiedzieć po angielsku i... pewnie powie, ale za rok :)). Jestem pod wrażeniem tego, jak ta dzielna dziewczyna rewolucjonizuje ludzkie myślenie na temat tego, co jest w życiu i służbie możliwe. Później krótko opowiadam o tym, co robimy my na Wyspach, zachęcam do intrakcji w czasie lunchu.

Ta konferencja to też świetna okazja do tego, aby spotkać się z ludźmi, których albo poznałem już wcześniej osobiście (Robert i Stewart z Edynburga), ale również poznać "na żywo" tych, których do tej pory znałem wirtualnie z netu (Krzysiek z Nowego Sącza, Łukasz z Eastbourne), czy wręcz nie znałem wcale (Szczepan z Lisburn, Magda z Leeds, Zbyszek z Southampton oraz przywódcy kościołów z UK). Aż szkoda, że ten dzień minął tak szybko.

Wieczorem jadę z pastorem Mike'iem Baraniakiem (z pochodzenia Ukrainiec) do Measham, kilkadziesiąt mil na północ od Coventry. Tam najpierw jem kolację w towarzystwie Krzysztofa Włodarczyka, który wraz z rodziną przeniósł się właśnie tam całkiem niedawno, a później nocuję w domu Mike'a. Mam okazję poznać obie rodziny, spędzamy dobry czas. Jestem niesłychanie zainspirowany ich wizją pracy wśród Polaków w swoim regionie.

(na zdjęciach: po lewej - Łukasz, po prawej - Magda)

Piątek, 5 grudnia

Po śniadaniu w domu Mike'a wyruszam na spacer po okolicy (Measham jest na tyle małe, że w pół godziny obszedłem w zasadzie całość miasteczka). Zwieńczeniem spaceru są odwiedziny w chrześcijańskiej księgarni, z której wychodzę z naręczem lektur. Lubie takie chwile :).

(po lewej: z rodziną Krzysztofa, tylko mały Adaś gdzieś się zapodział...)

Po lunchu "na mieście" w towarzystwie Mike'a, jego córki Amy i Krzysztofa, ruszamy do Birmingham na samolot do Dublina. Pada, ale spokojnie zdążamy na czas. Jak się okazuje na lotnisku, muszę się "tylko" dwukrotnie przepakować, żeby osiągnąć właściwą wagę w obydwu bagażach: nadawanym i podręcznym. Bedka, w końcu było się (przez rok) w zuchach, nie? ;)

(na zdjęciu po prawej: Mike i ja)

Następne półtorej godziny spędzam w zatłoczonym co do miejsca samolocie Ryanair, który stoi na pasie startowym, bo załoga nie może się doliczyć pasażerów. Robi się gorąco, więc kiedy wreszcie odrywamy się od ziemi, wydaje się, że lot do Dublina trwa tylko pół godziny. Przynajmniej mnie się tak zdawało, a byłem wzmocniony kanapką z kurczakiem i dwoma mikroskopijnymi puszkami pepsi. Takie puszki, to tylko w samolotach...

Wieczorem na lotnisku w Dublinie odbiera mnie Tomek i zawozi do Donabate, przeuroczego osiedla (?) na przedmieściach stolicy Irlandii. Tam właśnie mieszkają Marta, Tomek, Mateuszek i maleńka Esterka (na zdjęciach poniżej). Fajnie było ich odwiedzić po tych kilku latach!



Sobota, 6 grudnia

Po śniadaniu ruszamy na poszukiwania domu pastora Nicka Parka z kościoła Solid Rock w miejscowości Drogheda. Jak się okazuje pastor jest bardzo mocno przeziębiony, ale i tak znajduje ponad dwie godziny dla mnie na dobrą rozmowę na temat przyszłości działań misyjnych w ich rejonie Irlandii. Wygląda na to, że w maju lub czerwcu rozpoczniemy współpracę :).

Wspólny czas z rodziną Chowańców kończymy na placu zabaw w niezwykłym parku w okolicy. Poszalałbym bardziej gdyby nie trzeci w ciągu trzech dni ból głowy, ale i tak było wyśmienicie.

W ogóle podoba mi się ta Irlandia... :). Tomek mówi, że jak świeci słońce, to to jest "Wyspa Marzeń", a jak ja byłem to pogoda była piękna :).

Wracam do domu bardzo zadowolony z wyjazdu, praktycznie pod każdym względem: konferencyjnym, relacyjnym, organizacyjnym. Jestem bardzo wdzięczny Bogu za pragnienie, które wzbudza niezależnie w sercach wielu ludzi. Pragnienie docierania z Ewangelią i praktyczną pomocą do serc Polaków w UK.

Jest pięknie :).

Etykiety: , , , , ,

Zmęczenie hałasem codzienności?

Natknąłem się na baaaardzo ciekawy artykuł/post na blogu autorstwa Tima Stevensa z Granger Community Church w stanie Indiana.

Jest po angielsku, ale wydaje mi się, że jest pisany łatwym do zrozumienia językiem. Warto z nim zawalczyć i odpowiedzieć sobie na pytania, które stawia autor: czy jestem zmęczony hałasem codzienności?

Ja stwierdzam, że bardzo często: "Tak". A Ty? Może warto coś z tym zrobić?

Etykiety:

Merry (coming) Christmas


Czekam na zbliżające się święta z wyjątkowym utęsknieniem.

I przyznam otwarcie, nie tylko z powodów typowo świątecznych (nabożeństwo, spotkania z rodziną, wypoczynek, regeneracja sił), ale przede wszystkim dlatego, że zamierzam w roku 2009 zmierzyć się z całą serią postów.

Jak pewnie wiecie - post to nie (tylko) wstrzymywanie się od jedzenia. Choć również (w tym akurat nie jestem zbyt mocny, ale może w 2009 nastąpi przełom?). Przykładowo teraz, od ok. 40 dni przed 25 grudnia jestem w trakcie postu od kawy. Czyli nie piję jej wcale, mimo że normalny "dzień w biurze" zwykle zaczynam od kawy ok. 8 rano, a później jeszcze jeden kubek ok 13tej.

I nadal żyję :).

Co mi tylko pokazuje, że wstrzymywanie się od tego, co lubimy i co stanowi, wydawać by się mogło, nieodłączny element naszej codzienności - może stać się intrygującą dyscypliną duchową. W czasie postu od kawy staram się znaleźć swoją motywację i "kopa kofeinowego" w Bogu :).

Dzisiaj rano przykładowo czytałem Psalm 112, a zaczyna się on od słów:

"Szczęśliwy mąż, który się boi Pana
i wielkie upodobanie ma w Jego przykazaniach"


Chcesz być szczęśliwy / zadowolony (-a)? Rozwijaj w sobie bojaźń Bożą! Bojaźń Boża to nie paraliżujący strach i uczucie bycia zdominowanym przez Potężnego Boga, ale pełne dziecięcego zaufania poddanie się z szacunkiem i admiracją Jego wielkości. Tak jak dziecko wtula się w ramiona swojego ojca, kiedy zbliża się jakieś niebezpieczeństwo.

Post pomaga mi lepiej zrozumieć to, co w życiu jest dla mnie ważne. Bez czego mogę żyć, a bez czego NIE MOGĘ i NIE CHCĘ. Tym drugim jest Boża bliskość i obecność. Przebywanie w centrum Jego woli dla mojego życia. Poznawanie i wielbienie Go dla samej wartości tego - bez egoistycznych oczekiwań i podtekstów.

Dlatego nie mogę się już doczekać Świąt. Chcę je przeżyć jak najlepiej, a w rok 2009 wejść z postanowieniem zrobienia kilku kolejnych postów czterdziestodniowych.

Oto dziedziny postów, którym chciałbym się przyjrzeć z modlitwą:

- ponowny post od kawy (moja żonka na pewno się zgodzi, że to by dobrze zrobiło również mojemu zdrowiu)
- post od korzystania z internetu w domu (już słyszę piski ukontentowania mojej rodziny :))
- post od cukru we wszystkich postaciach

To nie samodyscyplina decyduje o tym, czy zbliżamy się do Boga, czy nie (w takim wypadku nie miałbym najmniejszych szans, bo mam "słabą wolę"). Postrzegam raczej post w tym sensie, że pomaga mi on uzyskać dodatkowy czas i/lub skupienie na rzeczach fundamentalnie dla mnie ważnych.

2009 będzie wspaniałym rokiem :).

A jakie są Wasze doświadczenia w zakresie postu?

Etykiety:

poniedziałek, grudnia 08, 2008

Przeziębienie, etap 2

Jak w temacie :).

Będziecie jednak musieli poczekac na ten reportaż z ostatniego wyjazdu. Przepraszam, siła wyższa...

Lista uczestników wyjazdu nr. 11 (Doncaster, styczeń 2009)

Poniżej obowiązująca póki co lista osób chętnych na wyjazd nr. 11 do Doncaster (28 stycznia- 1 lutego, 2009).

Osoby zaznaczone tłustym drukiem mają już bilet albo planują zakup w tym tygodniu. Pozostałe zainteresowane osoby proszę o w miarę szybkie ruchy :)

1. Marek L.
2. Dorota G.
3. Gosia K.
4. Marzena W.
5. Grażynka Ch.
6. Grzegorz
7. Monika Ch.
8. Harry

Na miejscu standardowo powinni dołączyć do nas Bogusia, Jacek i Sylwek.

Pierwsze spotkanie przygotowujące do wyjazdu planuję na:

niedzielę 14 grudnia o godz. 17:00

niedziela, grudnia 07, 2008

Piszę reportaż

To tylko taka krótka zajawkowa informacja na temat tego, że zasiadłem do pisania reportażu z wyjazdu.

Ponieważ mam jeszcze ze trzy inne obowiązkowe punkty programu (w tym audio przed dzisiejszymi zawodami gokartowymi dla facetów), całości tekstu ze zdjęciami nie ma co się pewnie spodziewac wczesniej niż jutro.

Ale piszę :). Zdjęcia już sobie przygotowałem do wrzucenia. No.

sobota, grudnia 06, 2008

Jestem :)

Wróciłem cały i zdrowy, było... pięknie i intensywnie.

Więcej pewnie jutro osobiście i niedługo na blogu.

Dziękuję za wszystkie modlitwy i dobre myśli :)

środa, grudnia 03, 2008

No to jadę

Do niedzieli raczej nie będzie aktualizacji bloga z racji mojego wyjazdu do UK :).

W ciągu najbliższych trzech dni możecie mnie śledzić na trasie: Gdańsk - Doncaster - Coventry - Measham - Birmingham (lotnisko) - Dublin - Drogheda - Dublin (lotnisko) - Gdańsk ;).

Jeżeli cokolwiek mi się uda wrzucić na bloga, to pewnie tylko aktualizacje po angielsku na twitterze - notki widoczne będą na prawym marginesie bloga.

Za to jak wrócę - obiecuję fotoreportaż. Wszak apart zabrałem, tylko jeszcze teraz o bateriach pamiętać :).

Etykiety:

Zapiski Ani (4)

Nie tak dawno pisząc o Darlington i okolicach, głęboko w to wierząc, mówiłam że miejsce to jest pełne Bożych Skarbów, tzn. ludzi, których Bóg stawia na naszej drodze i którzy są dla nas błogosławieństwem, dla których my też możemy być wsparciem, zachętą, po prostu PRZYJACIÓŁMI. Relacje te zawsze wnoszą coś nowego, świeżego, ekscytującego, czasem są wyzwaniem, ale tak czy inaczej zawsze ubogacają nasze życie. I jedno jest pewne - Bóg ma cel dla tych relacji. Nie myślałam że tak szybko otrzymam odpowiedź na moje pragnienie. Bóg zaczął sypać Skarbami jak z rękawa. :-)


W ciągu tygodnia miałam okazje być na trzech ciekawych spotkaniach. Pierwszym z nich był International Day. Reprezentanci wielu krajów, w tym Polski, prezentowali swoją kulturę, kuchnię, zwyczaje itd. Ach, przydałby się jakiś program artystyczny ekipy z Gdańska J. Żałowałam, że nie było choćby Nochala (pozdrowienia!).


Na zdjęciu organizatorzy: przedstawiciele m.in. Mental Health Matters, Health Services (Usługi opieki zdrowotnej), Children’s Services (Usługi opieki nad dziećmi), Citizens Advice Bureau (Biuro Porad Obywatelskich), Police, Refugee Service itd. No i gdzieś tam pośrodku w czerwonym sweterku ja :).


Kolejne spotkania były adresowane głównie do Polaków i miały cel informacyjny. Pierwsze miało miejsce w środę w Arts Centre w Darlington. Była to dobra okazja do spotkania z Polakami, zawarcia nowych znajomości, a także uzyskania rożnych informacji dotyczących życia w UK i znalezienia odpowiedzi na nurtujące pytania dotyczące zdrowia, pracy, edukacji, zatrudnienia.


Na zdjęciu: Ania w towarzystwie m.in burmistrza Newton Aycliffe.


Spotkanie w Newton Aycliffe w Sure Start było również udane. W spotkaniu udział wzięli m. in.: członek parlamentu Mike Wilson, radny Mike Dixon oraz burmistrz Newton Aycliffe George Gray wraz ze swoja zoną Maud (na zdjęciu). Kiedy pytałam pana Burmistrza czy chciałby wziąć udział w Dniach Polskich w przyszłości, odpowiedział że najbardziej byłby zainteresowany meczem Polska-Anglia. :-) Chłopaki czas zacząć trenować!


Każda z tych relacji (choć na razie krótka) wniosła coś pozytywnego i nowego do mojego życia, niezależnie czy to było spotkanie z reprezentantami władz czy organizacji, czy po prostu odwiedzającymi Polakami. Mogłam bardziej poznać potrzeby i problemy Polaków, ale także naprawdę miłych Brytyjczyków, starających się pomóc. Wierzę że był to dobry początek współpracy i budowania mostów pomiędzy Polakami a Brytyjczykami. Pomimo, że mieszkamy w jednym kraju, często nadal są to dwa odrębne światy. A myślę, że działając razem i mając pomoc Jezusa możemy wiele uczynić, uczyć się wzajemnie i budować społeczność oparta na Bożych zasadach. Dlatego dziękuje Bogu za te wszystkie spotkania z ludźmi - Bożymi Skarbami. I wiem, że Bóg ma ciąg dalszy. A póki co, modlę się o te osoby, które poznałam. Biblia zachęca nas, abyśmy modlili się o wszystkich ludzi, a szczególnie o przywódców, władze. To na pewno jest bardziej pożyteczne niż narzekanie.


Korzystając z okazji zapraszam na spotkanie dla mam z Polski, które odbędzie się 5 grudnia. Mam nadzieje do zobaczenia wkrótce. Pozdrawiam cieplutko i serdecznie.


Ania z Darlington