piątek, lipca 29, 2011

A może Edynburg w grudniu?

Dostaliśmy wstępny pomysł wyjazdu misyjnego do Edynburga na początku grudnia br.

Ponieważ bezpośrednich lotów na przedłużony weekend na trasie Gdańsk-Edynburg (Ryanairem) nie ma jeszcze w rozkładzie (narazie są loty w sobotę i wtorek, ale niewykluczone, że się to zmieni do jesieni), a połączenia Wizzairem do Glasgow mają dokładnie ten sam format czasowy, będę jeszcze szukał innych połączeń.

Wam natomiast zostawiam do przemyślenia rzecz najważniejszą - gdyby ten wyjazd rzeczywiście się odbył w grudniu, byłbyś zainteresowany udziałem?

Etykiety: ,

czwartek, lipca 21, 2011

Piętnastka, która zmienia oblicze Szczekarkowa

Część z nich była już w zeszłym roku. Druga część jedzie pierwszy raz. Łączy ich pasja do pomocy ludziom, którzy w szczególny sposób od lata ubiegłego roku znajdują się w sytuacji nie do pozazdroszczenia.

15 osób z KZ w Gdańsku wyruszyło dzisiaj rano z praktyczną pomocą dla powodzian w Szczekarkowie, gm. Wilków.

Załuję, że z powodów zdrowotno-zawodowych nie mogę być z nimi.

Ale wiesz co - możemy się modlić. O dobrą pogodę (część ich pomocy będą stanowiły prace polowe), siły, zdrowie, możliwość docierania do mieszkańców z Ewangelią w czynie i słowie.

Jestem przekonany, że to będzie budujący długi weekend. Czynienie woli Bożej, choć nie zawsze łatwe, buduje charakter człowieka, dodając jednocześnie odwagi i wrażliwości. Ot, taki fenomen!

Etykiety:

poniedziałek, lipca 18, 2011

Impresja filmowa z Izraela

Ktoś mi polecił - sam jeszcze nie byłem, ale obrazki piękne...

czwartek, lipca 14, 2011

Chazown

Na początek zachęcam do obejrzenia kazania pastora Craiga Groeschela pt "Chazown" (wersję z polskimi napisami można znaleźć tutaj: http://kosciolonline.tv/zobacz/seria/chazown/1)

Chazown to greckie słowo, oznaczające wizję, pasję, cel życia, to szczególne wewnętrzne przekonanie o tym, że realizujemy to, do czego Bóg nas stworzył i powołał. Upowszechnione przez Craiga Groeschela z Lifechurch.tv

Cztery etapy Chazown w życiu człowieka (na podstawie Dz. Ap 20:22-24):

1. Ponaglenie Ducha
2. Spodziewana niepewność
3. Przewidywalny opór
4. Niezwykła jasność tego, co dalej

Myślę, że jestem na etapie między 2 a 3 w realizacji mojego Chazown, które odebrałem od Boga. Zachęcam, obejrzyj kazanie pastora Groeschela, udostępnione przez Kościół Online, jeśli chcesz lepiej zrozumieć procesy duchowe, które towarzyszą m.in. realizacji wizji docierania z Ewangelią do gdańszczan w jeszcze inny sposób ;).

Jak mawia pastor Craig, "dzisiaj robię to, co mogę zrobić, aby umożliwić sobie zrobienie jutro tego, czego nie mogę zrobić dzisiaj".

I jeszcze jedna ważna obserwacja z tego kazania - siła płynąca z następnego kroku. Możesz nie być w stanie ogarnąć tego, co Bóg ma na myśli na etapie kroku 5 i może nawet nie byłbyś w stanie tego przyjąć, jeśli najpierw nie zrobisz kroków 1-4.

Coś o tym wiem, tempo może nie jest oszałamiające, ale w 2,5 roku zrobiłem już kroki 1-4. W sierpniu będzie krok nr 5 realizacji Chazown ;). I wiecie co? Każdy z tych kroków, był na swoim etapie przerażająco wielki i praktycznie niewykonalny inaczej niż przez wiarę. Trzeba było przestawiać stopy do przodu właśnie przez wiarę. Bać się i iść do przodu ze strachem na ramieniu ;).

Mam wrażenie, że tak się właśnie realizuje Boże Chazown :)

środa, lipca 13, 2011

Czasy i pory

Trudno nie zauważyć spowolnienia obrotów tego bloga.

Nie wynika ono ze zmniejszenia pasji/chęci docierania do Polaków w UK z Ewangelią - myślę, że na tyle zdążyliście mnie poznać (jeśli nie - zapraszam do archiwum ;)). Nie wynika też z braku czasu (choć zapewne pracuję sporo), ani ostatniej zmiany formy pozyskiwania środków na wyjazdy (niezależność kosztuje :D).

Myślę, że głównym powodem jest chwilowo zmniejszone zainteresowanie współpracą z nami (powód mniejszościowy) lub w ogóle planowym docieraniem do Polaków przez kościoły i organizacje misyjne w UK (powód większościowy).

Biblia określa to terminem zmieniających się "czasów i pór". Jest czas i pora, kiedy drzwi do tego typu pracy są bardziej otwarte (stąd kilkanaście wyjazdów misyjnych do UK w latach 2007-09) i czas i pora, kiedy te same drzwi wydają się być przymknięte (kilka wyjazdów w latach 2010-11). Tak po prostu czasami układa się życie i służba również po stronie brytyjskiej i chyba najmądrzejszym nastawieniem jest uznanie tego za jeden z faktów życia.

Jestem zdania, że nie warto niczego przeoczyć, ale i jednocześnie niczego przyspieszać.

Stąd nadal będziemy aktywnie wypatrywać możliwości dalszego działania wśród Polaków w UK (Edynburg? Hereford? Newton Aycliffe?), ale jednocześnie - gdyby nic konkretnego miało się nie pojawić - nie będziemy rzucać zabawek i iść do domu :).

Tym bardziej, że na niwie polskiej, a ściślej gdańskiej, dzieją się równie ciekawe rzeczy, wymagającego mojego, praktycznie codziennego, zaangażowania.

Podsumowując - uszy dookoła głowy i jak tylko coś będzie słychać, będę pisał :)

Etykiety:

środa, lipca 06, 2011

Spokojnie.. to tylko wakacje

Nie zawsze je mam, więc tym bardziej się cieszę.

Offline.

Polecam :)