piątek, października 31, 2008

Jest Kajet Bogusi, a co z Zapiskami Ani? ;)

Ten post stanowi początek kampanii mającej na celu zachęcenie Ani z Darlington do zmierzenia się z tematem regularnego wrzucania jej Zapisków na bloga.

Jestem przekonany, że wiele z nas chciałoby wiedzieć z pierwszej ręki co się dzieje na bieżąco w Darlo, Newton Aycliffe i okolicach. W końcu jak mamy Kajet z Doncaster, to dlaczego nie możemy mieć Zapisków zDarlington? ;).

Ejże, Aniu, nie daj się prosić :).

czwartek, października 30, 2008

Odrobina statystyki

Poprzedni post jest dokładnie pięćsetnym w okresie prawie półtorarocznego istnienia tego bloga. Wychodzi więc ok. jednego posta dziennie. Dla takich czytelników jak Wy - warto pisać regularnie :).

Wygląda również na to, że październik 2008 będzie drugim najlepszym statystycznie w historii bloga miesiącem pod względem liczby odwiedzin i trzecim najlepszym statystycznie miesiącem pod względem liczby obejrzanych stron.

Dziękujemy i prosimy o (jeszcze) więcej! :)

Etykiety:

Z kajetu Bogusi (14)

Kiedy myślę o ostatniej misji przychodzą mi na myśl cztery słowa: WIERNOŚĆ, UWIELBIENIE, WIARA i CUDA!

WIERNOŚĆ...
Tygodnie poprzedzające Dni Polskie nie należaly do łatwych pod wieloma względami. Myślę, że było tak dla wielu osób z grupy misyjnej. Na dwa dni przed ich przyjazdem czułam jak Bóg zacheca mnie, aby wszystko "wypuścic z rąk". Wiedzialam, że po ludzku nie byłam w stanie zrobić już nic więcej. Moja część została już wykonana. Myśle tu głównie o sprawach organizacyjnych i modlitwie. Pozostało tylko zaufać Mu! Bóg okazał się wierny po raz kolejny. Owoce Jego wierności oglądaliśmy każdego dnia podczas tej misji. Wiedzieliśmy, że to był Bozy czas. Pięknie było na to patrzeć :).

UWIELBIENIE...
Wypływalo ono z naszego zaufania Bogu. Śpiewaliśmy na Jego chwałę podczas porannych społeczności i kiedy wracaliśmy z różnych spotkań i działań. Uwielbienie dawało nam siły i rozweselało serce i ducha. A jednocześnie zrzucało z nas odpowiedzialność, że cos jest w naszych rękach. Wręcz przeciwnie, upewniało nas, że Jezus jest Panem kazdej sytuacji.

WIARA...
Myślę, że Bog oczekiwał od nas prostego zaufania i wiary, jaką ma dziecko względem kochającego rodzica. Nasze modlitwy podczas tej misji były proste i konkretne. Modliliśmy się o słońce, o punktualne przychodzenie Polaków na sobotnią ucztę, etc.

"Wiara jest pewnością tego, czego nie widzimy, ale się spodziewamy...". A my spodziewaliśmy się po prostu, że Bóg będzie działał swoimi sposobami. Myślę, że wiara ściśle łączy się z bezwarunkowym zaufaniem. To co mozemy zrobić, to podjąć decyzję, że będziemy ufać Panu, który godzien jest wszelkiego zaufania. I robić swoje! Wiara i działanie bez względu na okoliczności!

CUDA...
Cały ten czas był otoczony cudami, małymi i duzymi, jak np. piekna, słoneczna pogoda podczas naszej wycieczki do Brodsworth Hall & Gardens oraz Cusworth. Ten pogodowy cud stał się dla nas uśmiechem Pana Boga :). Spędziliśmy piękny dzień w towarzystwie naszych przyjaciół z Doncaster. Spacerowaliśmy pośród ładnych widoków rozmawiając o zyciu, Bogu, celu, do którego warto zdązać...

Była tez okazja do konwersacji po angielsku, poniewaz była z nami Marie, zaangażowana w dzialalność misyjną w ICCD. Wiem, że zależy jej na poznaniu polskiej społeczności w Doncaster. Przyglądajać się temu z boku, byłam dumna z Polaków, którzy "przełamywali lody", mówiąc po angielsku. A przecież nie jest to takie łatwe. Natomiast Marie starała się zapamiętać imiona wszystkich uczestników wycieczki. Była bardzo dzielna :). Uważam, że dla każdego z nas to był super czas.

Podsumowując całą misję, uważam, że odbyła się ona pod hasłem: EWANGELIZACJA.
Miałam wrażenie, że Bóg sam podsyłał nam ludzi, którzy potrzebują zmian w swoim życiu. On sam aranżował spotkania z nimi. Obserwowaliśmy to każdego dnia, zarówno w Polskiej Restauracji, podczas wycieczki, sobotniej uczty czy niedzielnego nabożenstwa.

U Boga nigdy nie ma przypadków! Kiedy spędzamy czas z ludźmi, słuchając ich życiowych historii, wielokrotnie czujemy ludzką bezradność. Prawdą jest, że my nie zmienimy ich trudnych okoliczności, nie rozwiążemy problemów. Ale znamy Kogoś, Kto jest w stanie to uczynić. To Jezus Chrystus! Dla każdego z nas, to On stał się źródłem zmian w naszym życiu, poglądach, etc. To On nadał jedyny i prawdziwy sens naszemu życiu. I to On sprawił, że chcemy dzielić się tą Dobrą Nowiną z innymi.

Wszelka działalność społeczna byłaby dla nas niepełna i niewystarczająca. Ponieważ to Bóg jest motorem wszelkich naszych działań. Naszym celem nie było i nie jest przekonywanie ludzi, że inny kościół może zmienić ich życie i okoliczności. To może uczynić wyłącznie Jezus Chrystus, wiara w Niego i relacja z Nim.

Prawdą jest, że chętnie zapraszam Polaków do uczestniczenia w różnych spotkaniach w ICCD. Dlaczego? Ponieważ jest to przyjazne miejsce dla wszystkich ludzi, bez względu na to, z jakim kościołem się utożsamiają. Jednym z ważnych przesłań tego kościoła jest: "You are more than welcome!" Bedac tu od roku, wiem, że nie jest to tylko slogan, ale szczera prawda.

Dziękuje moim przyjaciołom z Polski, że byliście otwartymi i gotowymi do użycia Bożymi naczyniami. Każdy z Was, bez wyjątku, wniósł coś wyjątkowego w relacje i atmosferę tych dni. Dziekuje Wam również za czas żartów, wspólnego gotowania, śpiewania i bycia ze sobą. Super było usłyszeć, że każdy z nas otrzymał więcej, niż dał podczas tej misji. No cóż, na tym właśnie polega Boża ekonomia! :). Cieszę się, że Bóg ciągle powiększa nasz zespół. Dziękuje Sylwkowi i Jackowi za ich wsparcie w przygotowaniach do Dni Polskich i za to, ze są blisko :). Do usłyszenia niebawem...

Etykiety: ,

środa, października 29, 2008

Strona Myspace Polskojęzycznego Kościoła w Edynburgu

Oto i najnowsze wirtualne dzieło naszych przyjaciół z Edynburga na serwisie Myspace.

Szczególnie podoba mi się przesuwana galeria zdjęć. Brawo!

Etykiety:

wtorek, października 28, 2008

Cytat tygodnia

Dzisiaj jechałem po polskich drogach siedem godzin samochodem. I cały czas się uśmiechałem. Nie mogę wyjść z podziwu nad Bożym działaniem podczas ostatniego wyjazdu misyjnego :).

Mogę tylko powiedzieć, że:

"Bóg jest dobry, a Jego łaska trwa na wieki"

Etykiety:

Hit wyjazdu nr. 9

Ja wiem, że klip z tą piosenką być może pojawił się już wcześniej na blogu, ale nie mogłem nie udokumentować absolutnego hitu tego wyjazdu. "Indescribable" (poniżej w oryginalnym wykonaniu Chrisa Tomlina) był śpiewany wszędzie i na wszystkie sposoby.

Na szczęście jeszcze nie mam u siebie Jackowych filmików wideo z naszym wykonaniem ;). To będzie ubaw, gdyby one kiedyś ujrzały światło dzienne :).

Etykiety: ,

poniedziałek, października 27, 2008

Krótka impresja

Wyjazd nr. 9 był niezwykły pod wieloma względami: odpowiedź na modlitwy (oczekiwane nieczekiwane spotkania, słoneczna pogoda w piątek, rozmowy po filmie), wspaniała atmosfera na spotkaniach z naszymi przyjaciółmi z Polski, wspólne rozśpiewanie Balby House plus niezwykły pełen Ducha wieczór piątkowy w Balby, kiedy zmógł mnie ból głowy...

Z tego ostatniego wydarzenia chyba jednak filmiku nie będzie :), ale cały wyjazd mamy zmiar udokumentowac do następnego weekendu w formie impresji filmowej.

Wiem, że Jacek osobno nagrywał również krótkie filmiki wideo, więc pewnie sukcesywnie będą się pojawiac również na blogu.

Wszystkim po stronie gdańskiej i donkasteriańskiej bardzo dziękuję! To był czas cudów. Naprawdę.

PS. Jedna rzecz mi nadal jednak spędza sen z powiek: co się naprawdę wydarzyło z Robertem B.?? ;)

Etykiety:

Wróciliśmy :)

Dzisiaj po północy bezpiecznie wylądowaliśmy w Gdańsku.

Wyjazd udał się... śpiewająco :)). Więcej później!

wtorek, października 21, 2008

Pomysł na Edynburg


Po mojej dzisiejszej wieczornej rozmowie telefonicznej z pastorem Robertem z zaprzyjaźnionego Polskojęzycznego Kościoła Chrześcijańskiego w Edynburgu, pojawił się wstępny termin wyjazdu misyjnego do Szkocji właśnie.

Orientacyjna data to 18-23 lutego, 2009.

Przeglądałem ostatnio dostępne połączenia z Edynburgiem z Polski i ponieważ nie ma niczego bezpośredniego z Gdańska, myślałem o połączeniu z Poznania. Godziny są bardzo dogodne: wylot o 14:00, przylot o 13:35, więc nawet pociągiem z Gdańska dałoby się dojechać. Bilety w obie strony na dzisiaj kosztują ok. 250 pln plus bilety na pociąg do/z Poznania.

Ale pewnie dałoby się do tego czasu zorganizować jakieś dofinansowanie.

Gdańszczanie, co sądzicie o wylocie z Poznania, żeby się nie przesiadać na ziemi brytyjskiej?

Ponieważ grupa może liczyć maksymalnie 6 osób, pozwalam sobie wpisać poniżej osoby, z ktorymi w ciągu ostatniego pół roku rozmawiałem na temat tego wyjazdu. Nie mam żadnej pewności, że nadal będą mogli/chcieli, ale należy im się szansa zapytania:

1. Kasia P. (Gdynia)
2. Ania W. (Pruszcz Gd.)
3. Ada M. (Świecie)
4. Piotr W. (Gdańsk)
5. Daniel R. alias Melkoman (Gdańsk)
6. Robert M. (Gdańsk)

Imiona wytłuszczone oznaczają osoby, które wstępnie potwierdziły swój udział. Oczywiście można się w komentarzach wpisywać na listę rezerwową.

Edit - lista rezerwowa:

1. Mirella R.
2. Bogdan P.
3. Mariusz By.

Etykiety:

Lecimy!

Jutro wieczorem (20:25) lecimy do Doncaster. Wracamy w nocy z niedzieli na poniedziałek, ok. 0:50.

O relacje z wyjazdu "w biegu" może byc trudno, ale postaramy się odezwac chociaż krótką notką w trakcie.

poniedziałek, października 20, 2008

Aktualna prognoza dla Doncaster


A propos tego, jakie ubrania ze sobą zabrac. Szczegóły tutaj, 2-minutowa prognoza pogody poniżej:

Maksymalne temperatury w ciągu dnia / zachmurzenie:

Czwartek - 13 st. C / deszcz + spore zachmurzenie

Piątek - 12 st. C / częsciowe zachmurzenie

Sobota - 12 st C / częsciowe zachmurzenie

Niedziela - 14 st. C / wietrznie

I teraz już wszystko wiecie. Dobrze, że nie jedziemy się opalac :).

Etykiety: ,

Jest cieżko..., ale damy radę!

Wielu z uczestników najbliższego wyjazdu (a i ja sam) doświadcza w ostatnich tygodniach niezwykłych trudności związanych a to ze zdrowiem, pracą zawodową, sytuacją domową, finansami etc.

Z jednej strony to nic dziwnego, bo nasze wyjazdy nie są turystyczne :).

Z drugiej jednak - w całym bólu przejściowych trudności, mam przekonanie, że, dzięki Bożej łasce, damy radę!

Jestem przekonany że Bóg znajdzie drogę, żeby nas z tych trudnych okoliczności wyprowadzić!

Etykiety: ,

niedziela, października 19, 2008

Środa, lotnisko, 19:00

W tytule posta informacja o dacie i godzinie spotkania na lotnisku Rębiechowo w Gdańsku:

środa, 22 października, godz 19:00.

Wylot półtorej godziny później, więc damy radę :).

Etykiety:

sobota, października 18, 2008

Wywiad z Markiem Cahillem

Ewangelista Mark Cahill jest również autorem dwóch książek wydawnych przez wrocławiskie Wydawnictwo Jakub: "Jedna rzecz, której nie możesz robic w niebie" oraz "Za ostatnim uderzeniem serca".

Kto zna, bo czytał, ten zapewne nie żałuje. Moim zdaniem to najlepsze pozycje w ostatnich latach poświecone temu jako bezinwazyjnie nawiązywac rozmowy ewangelizacyjne z ludźmi. Wiem, bo stosuję na codzień :).

Na serwisie youtube.com można znaleźc dwie części niedawnego wywiadu z Markiem. Niestety nie ma możliwości osadzenia pierwszej częsci na blogu, stąd tylko link: częśc 1.

A poniżej częśc 2:

Etykiety: , ,

Cytat tygodnia

"Kto wstąpił na niebiosa i zstąpił?
Kto zebrał wiatr w swohje dłonie?
Kto owinął wody płaszczem?
Kto stworzył wszystkie krańce ziemi?

Jakie jest Jego imię?
I jakie jest imię Jego Syna?"


(Księga Przypowieści Salomona 30:4)

Powyższy cytat ze Starego Testamentu rozłożył mnie ostatnio na kolana. Zupełnie nie byłem świadomy akurat tej zapowiedzi mesjanistycznej. Coś niesamowitego!

Etykiety:

piątek, października 17, 2008

Obowiązkowy budżet uczestnika

Wygląda na to, że ustalony został obowiązkowy budżet uczestnika wyjazdu nr. 9 (Doncaster). Składa się na niego:

a) "kawka & ciastko" w restauracji polskiej - circa 4-5 GBP łącznie
b) koszt bilarda - jedna gra: 0,5 GBP (jeśli nic się nie zmieniło)
c) koszt wejścia do Brodsworth Hall and Gardens - chyba ze 3,5 GBP

Wersja minimum zatem - trzeba wziąć 10 GBP ze sobą na obowiązkowe punkty programu. Ale to oczywiście bez uwzględnienia ewentualnych zakupów dla rodziny w Asdzie ;).

Ubezpieczenie, nocleg, posiłki, transporty mamy zapewnione :).

Etykiety:

Ostatnie spotkanie przygotowujące

Nasze ostatnie spotkanie przygotowujące (praktycznie wyłącznie o charakterze modlitewnym) odbędzie się:

w niedzielę 19 października (między nabożeństwami)

Pamiętajmy też, że na obu nabożeństwach będziemy jako grupa prosić o modlitwę, więc jeżeli ktokolwiek z uczestników wyjazdu może być na pierwszym i przynajmniej początku drugiego, to jest to jak najbardziej wskazane.

Nadal będzie możliwość (ostatnia!) wpłacenia pieniędzy za książki oraz dorzucenia się do naszego, cienko piszczącego budżetu na wyjazd :).

Etykiety:

czwartek, października 16, 2008

Plakat: Dni Polskie 23-25 października, Doncaster

Dzięki pracy Jacka i Bogusi, z dumą możemy zaprezentować najświeższą i obowiązującą wersję plakatu informującego o Dniach Polskich w Doncaster. Będzie go również można znaleźć na mieście, więc jeżeli ktoś z Was aktualnie mieszka/pracuje w Donku, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia nas.

Do zobaczenia!



I jeszcze wersja tekstowa plakatu:

Czwartek, 23 października, godz. 19-21:30
dla wszystkich: profesjonalny fryzjer z Polski
dla chętnych (w międzyczasie): bilard

Piątek, 24 października, godz. 9:30-14:30
Wycieczka do Brodsworth Hall and Gardens

Sobota, 25 października, godz. 14:00-17:00
Uczta polska (+ klaun i program dla dzieci oraz projekcja filmu chrześcijańskiego)

Etykiety:

środa, października 15, 2008

Protestantów też Bóg kocha :)

Artykuł ten znalazłem na stronie zaprzyjaźnionych z nami chrześcijan z serwisu polskairlandia.eu

Ponieważ nie wiem, jak długo będzie dostępny lokalnie na tamtym serwerze, pozwoliłem sobie wkleić go tutaj. Być może komuś z naszych rodaków w Irlandii pomoże odnaleźć drogę do Jezusa i/lub chrześcijańskiej społeczności.


PROTESTANTÓW TEŻ BÓG KOCHA?

W Irlandii kościoły katolickie zamyka się, ponieważ świecą pustkami. Na ich miejscu powstają biura i dyskoteki. W zamian, jak grzyby po deszczu, na Wyspie rosną kościoły protestanckie (ewangeliczne), w tym polskie zbory zielonoświątkowców i baptystów.
Wystarczy ich przez chwilę posłuchać, aby przekonać się, że wiary mają więcej niż całe narody.

Zagrożenie
Irlandia, podobnie jak Polska jest krajem na wskroś katolickim, w jednym i drugim przypadku ludzie często kojarzą przynależność do kościoła katolickiego z przynależnością do narodu. Mimo to coraz mniej wiernych uczestniczy w niedzielnej mszy świętej. To, że kościół katolicki w Irlandii przeżywa kryzys nie ulega wątpliwości. Jak głęboko on sięga, trudno jednoznacznie określić, sytuacja różni się w zależności od regionu. Kościoły katolickie zamyka się, bo coraz mniej z nich pożytku. W pokościelnych budynkach powstają dyskoteki, puby, które przynoszą zyski. W odróżnieniu od katolickich zapełniają się kościoły - najogólniej mówiąc - protestanckie.

Ten zły
W Irlandii protestantyzm nie kojarzy się dobrze. Dlaczego? Wyspiarze łączą protestantyzm głównie z ekstremistami z Irlandii Północnej, którzy przez lata prześladowali katolików. Tu z kolei była oczywista więź z protestantyzmem Korony brytyjskiej – dawnego okupanta. Ich ofiarą padały domy prywatne, a nawet kościoły. Do rozejmu ogłoszonego w 1994 roku nielegalne bojówki protestanckie w Irlandii Północnej zabiły ponad 900 osób, z czego większość była katolikami. Stąd też niechęć Irlandczyków do protestantów. Przy czym nie odróżniają „protestantyzmu” brytyjskiego od właściwego nurtu wywodzącego się od Lutra. A przecież jedną z niewielu wspólnych cech tych dwóch nurtów jest nieuznawanie instytucji papieża.

Beata Ożga, ze zboru Zielonoświątkowego w Polsce, na początku swojej przygody z Dublinem trafiła do Zielonoświątkowego Kościoła St. Marks. Kiedy powiedziała witającemu ją w drzwiach bratu, że jest protestantką, ten odrzekł, że protestantów Bóg też kocha. Nie spodziewała się takiej reakcji – Od tamtej pory zapytana o wyznanie odpowiadam, że jestem chrześcijanką i myślę, że ludzie to lepiej rozumieją. Nic więcej nie muszę tłumaczyć – mówi. Okazuje się więc, ze tutejszy zbór także odróżnia te dwa zupełnie odmienne nurty, ale w skali Polski i Irlandii ta świadomość odrębności, to raczej rzadkość.

Jak powstaje polska Wspólnota Zielonoświątkowa w Dublinie
Wśród Polaków przybywających do Irlandii są osoby z różnych Kościołów Chrześcijańskich. Zaczynają się tworzyć polskie Ewangeliczne Wspólnoty Chrześcijańskie, przy czym najliczniej polscy protestanci (nie mylcie już więcej z brytyjskimi) spotykają się w kościołach St. Marks i Cornerstone w Dublinie. Okazało się, że tworzą całkiem sporą grupę. – Spotkaliśmy się jednego dnia i stwierdziliśmy, że należy stworzyć polski zbór (tzn. społeczność), ponieważ większość z nas nie zna dobrze angielskiego i z nauk w kościołach irlandzkich niewiele korzysta – mówi lider grupy, Zdzisław Cwynar. – Dla Ewangelicznych Chrześcijan ważne jest regularne budowanie i umacnianie więzi z Bogiem. Wspólnie stworzyli międzywyznaniowy, ponieważ nie ograniczający się wyłącznie do Zielonoświątkowców, jak na razie nieformalny zbór polskich chrześcijan w Dublinie. –

Na początku przez wiele miesięcy spotykaliśmy się pod gołym niebem, najczęściej w parku w Trinity College. Od września 2006 dzięki życzliwemu zainteresowaniu pastora Seana i tutejszej społeczności mamy salę w kościele St. Marks, gdzie spotykamy się w każdą niedzielę o godzinie 15.00. Modlimy się, śpiewamy, poruszamy interesujące nas tematy, nie tylko religijne. Rozmawiamy o radościach i troskach, które dotykają nas w życiu codziennym. Oprócz tego uczestniczymy w nabożeństwach irlandzkich – kontynuuje Zdzisław Cwynar. Grupa ciągle się rozrasta, członków wspólnoty przybywa. Jak twierdzą liderzy polskiej grupy z St. Marks, kiedy dochodzi do dyskusji, robi się zamieszanie, dlatego konieczna jest modernizacja sposobu prowadzenia spotkań. – Jest nas za dużo, aby mogło się to dalej sprawdzać. Będziemy raczej szli w kierunku wykładania Słowa Bożego przez jedną osobę. Zaczęliśmy też słuchać płyt z wykładami uznanych polskich nauczycieli szkół Biblijnych – dodaje Dominik. Poza tym wszystkie nabożeństwa są nagrywane i mamy możliwość tłumaczenia ich „z płyty” osobom słabiej rozumiejącym angielski. Zresztą przygotowujemy się do tłumaczenia na żywo kazań z nabożeństw irlandzkich – na razie dla kilkunastu osób.

Chcą więcej
Coniedzielne spotkania, podczas których mogą słuchać Słowa Bożego w języku polskim to już dużo. – Regularny rozwój duchowy jest dla nas bardzo ważny. Doceniamy to, że irlandzcy chrześcijanie wychodzą nam naprzeciw, pomagają nam, ale marzeniem jest, aby stworzyć Polski Kościół Ewangeliczny, a może nawet Zielonoświątkowy w Dublinie. – mówi Beata. – Współpracujemy z kościołem St. Marks, udzielamy się jako członkowie tego zboru, uczestniczymy w nabożeństwach, ale chcielibyśmy być „na swoim”– dodaje. – Trudno jest utrzymać grupę, która się powiększa – kontynuują wspólnie. – Nie spotykamy się tylko po to, żeby się modlić i śpiewać, w tym musi też być nauka Słowa Bożego, dlatego chcemy, aby prowadził nas ktoś w pełni odpowiedzialny – dodają. Z rejestracją kościoła muszą poczekać na pasterza z powołaniem. Kiedy to nastąpi? Mają nadzieję, że do końca przyszłego roku, może szybciej.

Polonijne zbory protestanckie
Na całym świecie działają polskie zbory zielonoświątkowe. Podstawową potrzebą jest posiadanie pomieszczenia, w którym mogą odbywać się spotkania, przy czym nie koniecznie musi to być kościół. Kościół Cornerstone (tzn. kamień węgielny) spotyka się w budynku należącym do basenu, często w tym celu wykorzystuje się też szkoły, centra biznesowe, itp.

Z wizytą

Z wizytą do Dublina przyjeżdża pastor z Bielska-Białej, ale także Ewangelista i były Naczelny Prezbiter Kościoła Zielonoświątkowego w Polsce (inaczej biskup) i przewodniczący na grupę wschodnią – Michał Hydzik. – Pastor przyjeżdża w czwartek 21 czerwca i zostaje do poniedziałku 25 czerwca. Do dyspozycji polskich chrześcijan będzie w sobotę i niedzielę – mówi Beata.
Główny cel wizyty to wsparcie Polonii ewangelicznej w Irlandii oraz głoszenie ewangelii. Michał Hydzik będzie też miał okazję spotkać się i porozmawiać z irlandzkimi pastorami.

Michał Hydzik jest znany w kręgach protestanckich wśród Polaków, nie tylko w Kościele Zielonoświątkowym – Ma ogromne doświadczenie duszpasterskie. Szeroko znane są owoce jego służby Słowem i darami Ducha Świętego (m.in. wiele uzdrowień za sprawą jego modlitw). Nie trzeba go nikomu przedstawiać – mówi z przekonaniem Beata. – Ewangelizacje odbędą się w sobotę i w niedzielę. Spotkanie niedzielne rozpocznie się o godzinie 14.30 i potrwa 2,5 godziny. Na ten dzień zaplanowany jest koncert muzyczny grupy z Dublina oraz Portlaoise, gdzie przy zborze zielonoświątkowym również spotykają się Polacy.

Kim oni są?

Na świecie jest ich ponad 150 milionów. Niestety wciąż najmniej w Europie, dlatego wielu z nas może ta liczba szokować. Ale cóż, „chrześcijańska” Europa stała się najbardziej agnostycznym kontynentem w obecnym czasie.

Na początku nie było jednolitej doktryny zielonoświątkowej. Wynikało to z tego, że Boża odpowiedź na szczere, „usilne” modlitwy o zesłanie Ducha Świętego przyszła w wyniku prostej wiary w obietnice zapisane w Biblii. Zresztą we wszystkich chrześcijańskich przebudzeniach doświadczenie łaski Bożej poprzedzało doktrynę. Dzisiaj jest inaczej – na całym świecie jest tysiące szkół biblijnych, uniwersytetów, seminariów. Są jednak pewne różnice, co do interpretacji i zastosowania niektórych obietnic Biblijnych. Zielonoświątkowcy odwołują się do Pisma Świętego, jako jedynej podstawy wiary. Najistotniejszymi punktami ich nauki są: konieczność nawrócenia, odrodzenia przez Ducha Św., chrzest Duchem Św., co wiąże się „napełnieniem mocą Bożą” do życia w pobożności. Istotną cechą Zielonoświątkowców jest forma głośnej modlitwy (indywidualnej i wspólnej) w czasie nabożeństw. Często modlą się i uwielbiają Boga w nieznanych językach jak za czasów Dziejów Apostolskich. Często też objawiają się inne dary Ducha Św., w tym proroctwa. - Zazdroszczę im, że umieją się w taki sposób modlić, i że otwierają się w czasie modlitwy. Jednocześnie przyznaję, że glosolalia (mówienie w nieznanym języku przyp. red.) przyprawia mnie o dreszcze – opowiada Ania Kluk, świadek modlitwy Zielonoświątkowców.

Nabożeństwa w Kościele Zielonoświątkowym koncentrują się na kazaniu (wykładzie Sowa Bożego), uwielbieniu i czczeniu Boga śpiewem i modlitwami. Wszystko odbywa się w przyjaznej i radosnej atmosferze. Na zakończenie jest zaproszenie do modlitwy w intencji wszystkich potrzebujących szczególnego „dotknięcia” przez Boga – czy to uwolnienia, czy uzdrowienia, czy odbudowania. – Nie występujemy przeciwko żadnemu z Kościołów, wspólnot czy organizacji chrześcijańskich. Szanujemy ich autorytety, jesteśmy też otwarci na współpracę z nimi. Ktoś, kto ma coś konkretnego, dobrego, nie musi się dowartościowywać kosztem krytyki innych – mówi Roberto Karpik z polskiej wspólnoty przy St. Marks Church.

Protestant, czyli kto?

Protestanci to bardzo szerokie określenie, w skład którego wchodzą tradycyjni Ewangelicy (Luteranie, Kalwini, Husyci, Baptyści, Metodyści, Zielonoświątkowcy, a także inne mniejsze wspólnoty wywodzące swoją wiarę bezpośrednio i jedynie z Biblii). Kościół protestancki pochodzi od Lutra, osoby, która jako pierwsza publicznie powiedziała, że zbawienie można osiągnąć poprzez łaskę i wiarę w Chrystusa, a nie spełnianie dobrych uczynków. Tym stwierdzeniem zaprotestował przeciwko pewnym nadużyciom doktrynalnym w swoim kościele (Rzymsko-Katolickim).

Protestantyzm to wiara oparta wyłącznie na Piśmie Świętym, dlatego nie uznaje nieomylności papieża oraz kultu Maryi i świętych. Społeczność zielonoświątkowa nie ma przywódcy o władzy papieża, tylko biskupa, który jest człowiekiem służby – rozpoznanym w ciągu długoletniej, owocnej pracy wśród wiernych.

Zielono mi, czyli skąd nazwa?

Według Pisma Świętego 50 dni po Zmartwychwstaniu, czyli w dzień żydowskiego święta plonów (Zielonych Świąt – wskazujących na Boże błogosławieństwo obfitości) pierwszych 120 osób dostąpiło łaski zesłania Ducha Świętego. Znakiem było to, że przemówili w obcych językach. Po kazaniu wygłoszonym przez Apostoła Piotra nawróciło się i przyjęło Jezusa, jako Mesjasza i Zbawiciela, 3 tys. pobożnych Żydów.
– Wierzymy, że Bóg nie zmienił się przez te 2000 lat. Doświadczamy Go, wiemy, że jest obecny tak samo, jak wtedy – tłumaczy Beata.

Nowożeńcy

Małżeństwo według zasad Kościoła Zielonoświątkowego nie jest traktowane jako sakrament w rozumieniu rzymsko-katolickim, jest zawierane przez ślubowanie i modlitwę nowożeńców oraz modlitwę i błogosławieństwo duchownego. – Moja, w całości rzymsko-katolicka rodzina była zachwycona ślubem w duchu protestanckim – opowiada Aleksandra Doktor-Janka, która niedawno się w pełni się nawróciła do Jezusa Chrystusa. Z Danielem pobrali się w Kościele Zielonoświątkowym w Polsce kilka tygodni temu. – Moja rodzina jest bardzo konserwatywna, jeżeli chodzi o religię. Kiedy dowiedzieli się, że „zmieniłam wyznanie” nazwano mnie Arabką – dodaje – te religie wydały im się pokrewne. Na szczęście cała ceremonia bardzo im się podobała, uznali też, że nigdy nie słyszeli lepszego kazania. Nawet babcia nie powiedziała słowa krytyki, co w jej przypadku znaczy więcej niż najlepsza pochwała – tłumaczy młoda mężatka.

Tradycyjni Katolicy nie znają wiary od strony osobistej bliskości z Bogiem, bezpośredniości, które są obecne w Kościele Zielonoświątkowym. Wielu katolików traktuje swoją wiarę, jak dodatek do narodowości, rzecz nabytą i tak oczywistą, że nie szuka bliskiej relacji z Jezusem przez Ducha Św., bez której – według biblijnych zasad Kościołów ewangelicznych, nawrócenie i stanie się chrześcijaninem nie jest możliwe. Jednak trzeba wiedzieć, że od końca lat 60-tych są przy kościołach katolickich grupy typu „odnowa w Duchu Św.”, a wcześniej ruch „Światło i życie - Oaza”, gdzie osobista relacja z Bogiem-Duchem Św. przez nawrócenie, przeżycia duchowe oraz dary Ducha Św. są akcentowane i przeżywane. A zaczęło się od tego, że Watykan żywo zainteresował się ruchem zielonoświątkowym do tego stopnia, że zaproszono ówczesnego lidera Kościoła Zielonoświątkowego do kancelarii Watykanu, gdzie miał wyjaśnić podstawy doświadczeń zielonoświątkowych. W końcu David du Plessis był jedynym niekatolickim gościem na II Soborze Watykańskim. Efektem tego był, m.in. dekret, że „Kościół na nowo musi przeżyć swoją Pięćdziesiątnicę” (zesłanie Ducha Św., czyli Zielone Święta). To zapoczątkowało ruchy odnowy w Duchu w łonie Kościoła Katolickiego.

Kto się nawraca?

Wielu z nich było wcześniej nominalnymi katolikami. – Nawróciliśmy się do Jezusa Chrystusa już w Polsce, chociaż jest wśród nas kilka osób, które spotkało Boga na swojej drodze tutaj – mówi Dominik Gaweł. Na pytanie czy można przejść na wiarę protestancką z dnia na dzień, odpowiadają, że tak, chociaż oni tak tego nie nazywają– My, przede wszystkim przychodzimy do Chrystusa, a zmiana wyznania nie jest już tak ważna – przekonuje Dominik. – Można należeć do naszego Kościoła przez całe życie i nie zostać zbawionym, ważna jest osobista relacja z Chrystusem, bez której nie ma prawdziwej, szczerej wiary i nawrócenia – dodaje. Relacje z Bogiem zostały zepsute przez grzech, dlatego Jezus przyszedł na świat, żeby te relacje odnowić, płacąc swoją śmiercią za nasze grzechy i zsyłając Ducha Bożego do naszych serc. Dzisiaj wszyscy, jako nawróceni, mamy czystą kartę u Boga, każdy z nas może przystąpić do stołu Pańskiego i odejść obdarowanym, stać się przyjacielem Boga. Chcemy powiedzieć wszystkim, że życie to nie jest gonitwa za pieniędzmi, za używkami – tłumaczy Dominik – tylko chodzenie z Bogiem.

Nie piją, nie palą

Bo nie potrzebują. Już nie potrzebują. Wiele osób z kościołów ewangelicznych w przeszłości miało problem z alkoholem lub narkotykami i innymi uzależnieniami. Wielu tez było ciężko chorych, a nawet opętanych duchowo. Wielu nie mogło sobie poradzić w życiu. Nawrócenie przyszło do nich jak ostatnia deska ratunku. – Zanim stałem się chrześcijaninem byłem ateistą, znerwicowanym i schorowanym narkomanem – mówi Roberto – Przez 22 lata od nawrócenie i uwolnienia, mak jest dla mnie wciąż taką samą roślina jak każda inna, nie budzi we mnie narkotycznej pokusy. Dalej lubię wszystkie ciastka z makiem, nie mam z tym żadnych przykrych skojarzeń, jak moi koledzy po kuracji Monaru – dodaje. - Poza tym Bóg uzdrowił moją bardzo zniszczoną wątrobę przez jedną modlitwę oraz nałożenie na nią rąk wierzących braci.

Wiele osób wspomina, że nawróciło się w trudnym dla siebie momencie. – Byłam, uzależniona od kart, wróżb, horoskopów. Przybrało to nawet znamiona choroby – opowiada Beata Ożga. – Wraz z nawróceniem wszystko minęło. To jest moc Ducha Św., która jest w stanie wyrwać z nałogu.

Co dają wspólne spotkania?

Coniedzielne spotkania w kościele St. Marks to szczególny czas, kiedy możemy spotkać się z Bogiem. Razem doświadczamy czegoś naprawdę cudownego – mówi Dominik. – Oczywiście każdy z nas może modlić się w domu, ale we wspólnocie jest inaczej. Jest pełniej, bo w ciele Chrystusa jesteśmy „członkami jedni drugich”. Kościół to nie budynek, ale ludzie mający Ducha Chrystusa - dodaje.

Ważna jest też przynależność do grupy, której członkowie myślą i czują podobnie. – Cieszę się, że zobaczę wszystkie te osoby, że one przyjdą spotkać się z Bogiem, ale też ze mną, i że będę mógł opowiedzieć im o swoich radościach i troskach, a dzięki wysłuchanej modlitwie poczuję się lepiej – mówi Dominik.

Beata opisuje swój przypadek. – W zeszłym tygodniu prosiłam, aby pomodlono się o pracę dla mnie. I co się stało? Poszłam na interview i dostałam pracę, której tak naprawdę długo nie szukałam. W tym tygodniu prosiłam, aby pomodlono się o nowy dom dla mnie i dla mojej rodziny. I dom się znalazł. Landlord spośród wielu wybrał nas i właśnie odebrałam klucze – mówi z zadowoleniem. Przychodzimy na te spotkania czasem przygnębieni, czasem schorowani. Modlimy się wspólnie jeden o drugiego, wspieramy się nawzajem. I wierzymy, że Duch Święty będzie czynił cuda...

Dorota Zdrojewska



Etykiety: , ,

iPod na początek dnia

Gdybym miał zwyczaj słuchania / oglądania muzyki z iPoda, ten kawałek byłby w Top10 porannej listy obowiązkowej. Chris Tomlin, "Indescribable".

Etykiety:

wtorek, października 14, 2008

Co warto zobaczyć w Dublinie?


Zdjęcie: www.drakkart.com

W związku z moim grudniowym wyjazdem do "zamorskiej stolicy" Polski, Dublina, mam pytanie do czytających bloga, ba może nawet mieszkańców tego miasta, o to, co warto zobaczyć w Dublinie.

Gdzie najczęściej bywają Polacy (oprócz tego, że wszędzie ;))? Co jest obowiązkowym punktem programu zwiedzania miasta? Jakie miejsca kryją w sobie jakiś interesujący dla nas, Polaków, klimat?

Czyli generalnie interesuje mnie wszystko co zapewne mógłbym znaleźć w jakimś internetowym przewodniku, gdyby nie fakt, że byłoby to wtedy strasznie mało osobiste. A mnie zależy na rekomendacjach od żywych ludzi :).

To jak, odezwie się ktoś z Dublina i/lub okolic?

Etykiety: , ,

poniedziałek, października 13, 2008

Wezwanie

Zgodnie z naszymi wczorajszymi ustaleniami na spotkaniu, wzywamy siebie nawzajem (to do uczestników wyjazdu nr. 9) oraz wszystkich zainteresowanych do podjęcia w tym tygodniu postu w sprawie pracy misyjnej w Doncaster. Proszę również o wzmocnioną modlitwę z błogosławieństwem dla osób, do których w tym mieście docieramy.

Uzgodniliśmy również (będę jeszcze na blogu o tym przypominał), że ostatnie spotkanie przygotowujące odbędzie się w niedzielę 19 października pomiędzy nabożeństwami i również będzie praktycznie w całości poświęcone modlitwie.

Przygotujmy nasze serca i umysły do tego, aby być błogosławieństwem dla ludzi, z którymi się będziemy spotykać w Doncaster!

Etykiety:

Wyjazd nr. 10 - potwierdzenie

Jestem właśnie po zakupie biletów, więc mogę z wielki prawdopodobieństwem powiedzieć, że ramy czasowe wyjazdu nr. 10 (Coventry/Dublin) mam już zakreślone. Bardzo się cieszę!

Na dniach ma się okazać, czy również w okolicy Coventry dane mi będzie rozmawiać z przedstawicielami nowych wspólnot chrześcijańskich na temat rozpoczęcia pracy misyjnej wśród Polaków.

Etykiety:

piątek, października 10, 2008

Prognoza na Doncaster w październiku


Jest jeszcze oczywiście zbyt wcześnie na dokładne prognozy tego, jaka może być pogoda w Doncaster w dn. 22-26 października (wyjazd nr. 9), ale wstępnie, co wynika z informacji na weather.com, póki co można spodziewać się średnich zachmurzeń, momentami deszczu i temperatur w dzień w okolicach 13-14 st. C.

Czyli pewnie nic nowego na temat jesiennego klimatu północnej Anglii się nie dowiedzieliśmy... Ale jak by powiedział optymista: nie powinno też być nieprzyjemnych niespodzianek :).

Etykiety: ,

czwartek, października 09, 2008

Przedostatnie spotkanie przygotowujące

Przed nami przedostatnie już pewnie spotkanie przed wyjazdem nr. 9. Będzie ono miało miejsce:

w niedzielę 12 października o godz. 17:00 (w stałym miejscu)

Ponieważ ostatnio, z mojego powodu zdrowotnego, spotkanie nie odbyło się, więc program najbliższego będzie obejmował w zasadzie zagadnienia, które mieliśmy omówi tydzień temu.

Jedna tylko zmiana, jak się dowiedziałem od Bogusi, Charlotte, która jest odpowiedzialna za pracę z dziemi w ICCD przygotuje program dla dzieci. W związku z tym Piotra proszę (zgodnie z wcześniejszą umową) o przygotowanie "sztuczek" do pokazania, a Adę - tylko o wzięcie ze sobą filmu, który mamy obejrzec.

Wygląda na to, że miła pani-Angielka, która dwa wyjazdy temu malowała dzieciom twarze będzie jednak zajęta w "naszym" terminie, więc trzeba będzie ten temat jeszcze przemyśleć.

W niedzielę będziemy również wspierać nasz budżet misyjny, więc przyjdźmy przygotowani - zgodnie z zasadą jaką uzgodniliśmy ("niech ofiara nie zabrzęczy w puszce, czyli min. 10 zł od osoby" :)). Kto nie wpłacił jeszcze za książki - również będzie okazja.

Etykiety:

Audio: Na ile mozesz Bogu pozwolic?

Uroczysta premiera mojego pierwszego na blogu pliku audio poniżej:



Nagranie pochodzi z 17 sierpnia, 2008 r.

Etykiety:

środa, października 08, 2008

Cytat tygodnia

"Bóg potrafi narysowac prostą linię zakrzywionym patykiem"

autor nieznany

Wszyscy jesteśmy niedoskonali, ale jednak każdego z nas Bóg może wykorzystac do poszerzenia swojego Królestwa na ziemi. O ile tylko Mu na to pozwolimy i poddamy się na tyle, by stac się zakrzywionym patykiem, który rysuje proste linie :).

Etykiety:

Wyjazd nr. 10 (środkowa Anglia i Irlandia)

W odpowiedzi na moje oczekiwanie, zaczynają pojawiać się pierwsze informacje zwrotne. Przykładowo praktycznie wyklarował mi się obraz sytuacji dotyczący wyjazdu nr. 10 w grudniu tego roku. Będzie to wyjazd indywidualny, poświęcony pracy pionierskiej w kilku miejscach na Wyspach.

Wygląda na to, że jego ostateczny kształt będzie wyglądał tak:

3 grudnia (środa) - wieczorny lot do Doncaster, nocleg

4 grudnia (czwartek) - całodzienna konferencja w Coventry (to chyba pierwsze w historii UK seminarium poświęcone usługiwaniu wśród Polaków w Wielkiej Brytanii). Nocleg w okolicach Birmingham

5 grudnia (piątek) - przelot do Drogheda, spotkanie z pastorem The Solid Rock Church, Nikiem Parkiem odnośnie rozpoczęcia prac wśród Polaków w Drogheda/Dublinie.

6 grudnia (sobota) - dalsze ustalenia z The Solid Rock, popołudniowy lot do Gdańska.

Potwierdzę to (lub skoryguję) po zakupie biletów, ale powyższy scenariusz wygląda na najbardziej prawdopodobny.

Etykiety:

wtorek, października 07, 2008

Koszty wejść podczas wycieczki do Nottingham

Mam już informacje z pierwszej ręki na temat kosztów wejść do dwóch miejsc podczas wycieczki do Nottingham (wyjazd nr. 9 do Doncaster). Otóż:

a) zamek w Nottingham - 6 GBP od osoby;
b) stadion Nottingham Forest - 4.5 GBP od osoby

Problem z wejściem na stadion jest taki, że akurat w październiku (ale sobie wybrali!), stadion jest remontowany/odświeżany i oficjalnie nie wpuszczają nikogo w ramach guided tours. Ale jak byśmy w kasie uprosili, że my tylko na 15 min. i przyjechaliśmy z Polski, to może by się coś dało zrobić? :)

Anyway, i tak będziemy w okolicy, więc nie zaszkodzi zawalczyć!

Etykiety:

poniedziałek, października 06, 2008

Oczekiwanie...


Oczekiwanie.

W tym oczekiwanie na odpowiedzi, na przykład na maile, od których sporo zależy. Gdyby się miało tę odpowiedź, bez względu na to, czy byłaby pozytywna czy nie, można byłoby coś już zacząć realizować, przygotowywać, decydować.

A tak nic nie można. O, przepraszam. Można tylko oczekiwać.

Lubię działać z wyprzedzeniem, więc wypatruję kilku (bliżej 8-10) maili. Od składających się w jedną całość odpowiedzi będzie zależało, jak się potoczy kilka następnych miesięcy tej służby. Poniekąd również czas nadejścia odpowiedzi zadecyduje, czy uda mi się kupić stosowne bilety taniej czy drożej.

Narazie w najniższej cenie mam oczekiwanie, bo podaż przewyższa popyt. Chętnie oddam w dobre ręce trochę tego oczekiwania, bo miejsca przed ekranem komputera mam w nadmarze.

Dostali? Przeczytali? Przemyśleli? Co myślą? Czy odpiszą? A jak tak, to kiedy?

Powyższe pytania zadawałbym sobie obsesyjnie, gdybym nie pisał tego posta :).

O, właśnie kończę go pisać. Muszę kończyć, bo coś puka do drzwi mojego umysłu.

A tam, nie otwieram. Po drugiej stronie na pewno czai się oczekiwanie.

Będzie musiało poczekać. Trudno - przecież się nie rozerwę :).

Etykiety:

Centymetr misyjny


Co prawda wczorajsze spotkanie się nie odbyło z powodu mojego kiepskiego stanu zdrowia (nie doszedłem do siebie po forsownym wyjeździe i pozytywnie emocjonalnym weekendzie), ale przecież nic straconego, bo do naszego wyjazdu misyjnego nr. 9 do Doncaster zostało jeszcze 16 dni, więc na pewno z min. 2 razy się jeszcze spotkamy.

A póki co, czytajmy książkę Marka Cahilla "Za ostatnim uderzeniem serca" :).

Etykiety:

sobota, października 04, 2008

Nowa strona intermetowa ICCD w Doncaster

Nasi przyjaciele z ICCD w Doncaster wreszcie odpalili zupełnie nową stronkę internetową swojego kościoła. Warto było czekac!

Stwierdźcie również poslką podstronę z opisem działań dla Polaków. Przygotowała ją Bogusia.

Etykiety:

środa, października 01, 2008

Spotkanie przygotowujące

Ponieważ z racji wyjazdu do soboty wieczorem nie planuję być w necie (choć nie mogę wykluczyć, że się jednak pojawię - o mocy Wi-Fi!), to już dzisiaj wrzucam ogłoszenie o kolejnym spotkaniu przygotowawczym, które odbędzie się w:

niedzielę 5 października o godz. 17:00 (w stałym miejscu)

W niedzielę na nabożeństwach będziemy mieli gościa z RPA, więc dla dziewczyn ze Świecia - może warto przyjechać wcześniej? :)

Spotkanie będzie w dużej części poświęcone przygotowaniu elementów gier i zabaw dla dzieci, Piotra proszę (zgodnie z wcześniejszą umową) o przygotowanie "sztuczek" do pokazania, a Adę - o pomysły do wykorzystania odnośnie zabaw dla dzieci oraz wzięcie ze sobą filmu.

Wygląda na to, że miła pani-Angielka, która dwa wyjazdy temu malowała dzieciom twarze będzie jednak zajęta w "naszym" terminie, więc trzeba będzie ten temat jeszcze przemyśleć.

W niedzielę będziemy również wspierać nasz budżet misyjny, więc przyjdźmy przygotowani - zgodnie z zasadą jaką uzgodniliśmy ("niech ofiara nie zabrzęczy w puszce, czyli min. 10 zł od osoby" :)). Kto nie wpłacił jeszcze za książki - również będzie okazja.

Pozostaję umiarkowanie dostępny pod telefonem (via sms głównie), więc jak by co - to walcie jak w dym. Do niedzieli!

Etykiety:

Edynburg w lutym 2009?

Trwają intesywne prace myślowe z zaprzyjaźnionym z nami Polskojęzycznym Kościołem w Edynburgu w Szkocji odnośnie możliwości zorganizowania wyjazdu misyjnego do nich w drugiej połowie lutego, 2009.

Proszę o modlitwę, aby wszystko udało się zrobić w "Bożym czasie". Będę na bieżąco informował na temat postępu rozmów.

Wstępnie chętni mogą się "zapisywać" w komentarzach do tego posta :).

Etykiety: