poniedziałek, maja 31, 2010

Koniec jednego postu, początek następnego


Dzisiaj dobiega końca mój post w sprawie znanej tylko mnie. Trwał czterdzieści ostatnich dni, więc przy wyniku 31-8 muszę przyznać, że jestem umiarkowanie zadowolony. Pewnie, że wolałbym, żeby było więcej niż 31 w jednej kategorii i mniej niż 8 w drugiej kategorii, ale... nie jestem doskonały - chociaż nadal walczę :).

Jednocześnie od jutra, zaczynam drugi post: teraz przez kolejne 40-dni będę (ponownie) wstrzymywał się od słodyczy.

Zgodnie z wczorajszym ogłoszeniem / zaproszeniem dla wszystkich chętnych na nabożeństwie w naszym kościele, chcę się włączyć się w post i modlitwę w sprawie odbierania i realizacji woli Bożej dla naszej społeczności przez Pastorów i starszych zboru. Mamy na to cały czerwiec, więc wpisuje się to bardzo fajnie.

Jeśli leży Tobie na sercu krzewienie Królestwa Bożego w Gdańsku, a swój dom duchowy masz na ul. Menonitów, to chciałbym również Ciebie zaprosić do takiej modlitwy i postu w czerwcu. Znajdź coś co bardzo lubisz (robić / jeść / etc), zrezygnuj z tego na jakiś czas, a zaoszczędzone chwile poświęć na modlitwę o Boże prowadzenie dla zboru.

Co Ty na to?

Etykiety:

sobota, maja 29, 2010

Krótkie info nt Hilversum w Holandii


Tak, wiem, Holandia nie została zaanektowana przez Wielką Brytanię, więc tę informację trzeba raczej traktować jako wewnętrzną, dla mnie samego :).

Zamieszczam ją jako zachętę dla wszystkich tych, którzy może właśnie w kraju tulipanów (a konkretnie w Hilversum lub w Hadze) szukają współczesnych kościołów ewangelicznych, gdzie nasi rodacy byliby bardzo mile widziani.

Otóż w kościele Thousand Hills International w Hilversum (pastor Sebastiaan van Wessem, młody człowiek z wielkim sercem dla ludzi) spotyka się na ogólnych nabożeństwach (w jęz. angielskim) conajmniej kilkoro Polaków. Jedna osoba z tej grupy niedługo będzie przyjmować chrzest wodny!

Jak widać ewangelia wszędzie w Europie dociera do serc naszych rodaków - chwała Bogu!

[31/7]

Etykiety:

wtorek, maja 25, 2010

Początek lipca w Ross?

Pytanie do osób, które miały jechać na wyjazd misyjny do Ross-on-Wye w drugiej połowie kwietnia (wyjazd przełożony z powodu pyłu wulkanicznego):

Pojawiła się propozycja zorganizowania Dni Polskich w Ross na początku lipca br (pierwsza dekada) Nie ma jeszcze niestety dokładnego terminu - to raczej zapytanie o naszą dostępność.

Napiszcie mi tutaj, albo smsem / mailem - Monika, Kasia, Marek - co sądzicie tym terminie.

Dzięki!

Etykiety:

poniedziałek, maja 24, 2010

Pastor Marian Biernacki w Londynie!

Według informacji podanej tutaj, w przyszły weekend, 28-30 maja w Londynie, w polskiej społeczności Elim Springs będzie usługiwał pastor Marian Biernacki ze zboru Nowe Zycie w Gdańsku.

Nabożeństwa i spotkania odbywają się pod adresem:

268 NORTHFIELD AVENUE

W5 4UB

LONDYN

Więcej informacji na stronie: elimsprings.wordpress.com

Serdecznie zapraszam do posłuchania pastora Mariana!

Etykiety:

piątek, maja 21, 2010

Cytat tygodnia

"Gdybyś był doskonały, nie potrzebowałbyś Jezusa"

Joyce Meyer

Etykiety:

wtorek, maja 18, 2010

Rzecz o wypaleniu


U mnie akurat na dzisiaj jest umiarkowanie dobrze w tym względzie, ale lepiej dmuchać na zimne...

Ciekawy artykuł na temat wypalenia duchowego.

Etykiety:

niedziela, maja 16, 2010

Xcel Church w Newton Aycliffe - wizja działania

Oto wypowiedź pastora Johna Greenow na temat wizji działania kościoła Xcel Church w Newton Ayclife / Darlington. To nasi przyjaciele od lat, z którymi realizujemy plan docierania z ewangelią do Polaków w północno-wschodniej Anglii:





[20/4]

Etykiety: , ,

Modlitwa dla Ciebie (3) - 2 List do Tesaloniczan

"Modlitwa dla Ciebie" - to nasz nowy cykl rozważań, poświęcony analizie zawartości listów apostolskich z Nowego Testamentu pod kątem modlitwy o... samego siebie!

Biblia często zachęca do "umacniania SIĘ w Panu i potężnej mocy jego" - czemu-ż więc nie mielibyśmy tego czynić wspólnie?Zapraszam!

Dzisiaj dwie modlitwy dla Ciebie z 2 listu do Tesaloniczan (oczywiście z tłumaczenia The Message):

"Oby Bóg dał Tobie wszystko czego potrzebujesz
i uczynił Ciebie tym, kim masz się stać"

2 Tes. 1:2

"Niech sam Jezus i Bóg Ojciec, który wyciągnął do nas rękę w miłości
i zaskoczył nas swoim niekończącym się darem pomocy
i pewności tego, kim w Nim jesteśmy, odświeży Twoje serce,
doda energii Twojej pracy i ożywi Twój język"

2Tes. 2: 16-17

Jeśli jesteś dzisiaj Bożym dzieckiem, wypełnionym Duchem Świętym - dlaczego miałbyś nie modlić się dzisiaj i jutro o samego siebie właśnie powyższymi słowami?

A jeśli jeszcze nie jesteś naśladowcą Chrystusa, czemu nie miałbyś dzisiaj żałować za swój grzech i przyjąć przez wiarę zastępczej ofiary Jezusa za swoje grzechy, i tym samym rozpocząć proces stawania się Jego uczniem? Przykładowo rozpocząć od tego, by modlić się dzisiaj i jutro o samego siebie tymi słowami?

Czy już wiesz, kim masz się stać w życiu? Jaki jest Boży plan właśnie dla Ciebie? Jeśli nie - nasłuchuj Bożego głosu, szukaj Go w Jego Słowie, oczekuj na powiew Jego Ducha. Jeśli tak - mam nadzieję, że czynisz - w modlitwie i działaniu- właściwe kroki, aby stawać się osobą, w pełni wyposażoną do dzieła, które ma dla Ciebie Jezus.

Aby tak się stało, codziennie potrzebujemy Bożej energii, Jego odświeżenia, zachęty, często - nowego początku. Biblia mówi, że taki duchowy zastrzyk energetyczny nie tylko jest dla nas dostępny, ale wręcz mamy się o niego modlić, dla siebie i innych. Nie chodzi tutaj o zjednoczenie się z jakąś kosmiczną energią wszechświata, ale raczej o powrót do źródła wszelkiego życia, którym - jak wskazuje Biblia - jest Jezus Chrystus.

Zamiast więc nasiąkać obawami o jutro, wyłącz teraz ekran komputera lub zamknij laptopa i zacznij się modlić... O siłę dla siebie, energię do myślenia i działania, odświeżenie tego, jakie słowa wypowiadamy. Zauważysz, że Twoje życie zaczyna się zmieniać...

Etykiety:

piątek, maja 14, 2010

Cytat tygodnia

"Wolałbym nauczyć jednego człowieka modlić się,
niż dziesięciu - mówić kazania"

C.H. Spurgeon

Etykiety:

czwartek, maja 13, 2010

Nadal czekamy :)

Jak mówili nasi dziadkowie - nihil novi.

Czekamy na odpowiedź od Ani/z Luton odnośnie zwrotu pieniędzy na kartę Marka za niedoszły wynajem vana. Potwierdzoną informację o tym, że pieniądze "już idą" od firmy wynajmującej samochody w Luton mieliśmy już ponad tydzień temu.

Czekamy na to, czy będzie możliwość znalezienia nowego terminu na Dni Polskie w Ross-on-Wye (dlatego m.in. nie zmieniam danych w zakładce "Terminy kolejnych wyjazdów" na prawy marginesie).

Czekamy na odpowiedź co dalej z misjami wśród Polaków w Edynburgu i Doncaster.

Czekamy na potwierdzenie terminu prawdopodobnie wrześniowej misji w Southampton.

Sporo czekania :)

Ale dajemy radę, bo to Boże dzieło, nie nasze.

Etykiety:

środa, maja 12, 2010

OT Wideo: Francis Chan

Jeden z najistotniejszych dla mnie głosów współczesnego amerykańskiego kościoła ewangelicznego.


Etykiety:

wtorek, maja 11, 2010

Efekty pracy Agnieszki

Z niekłamaną satysfakcją przedstawiam krótkie wideo z występu polskiego dziecięcego zespołu folklorystycznego z... San Francisco.

Z tego co wiem, pracą z tym zespołem i przygotowaniem do występu, od wielu lat zajmuje się pochodząca ze Słupska/Gdańska (a już na pewno z naszego zboru :)) Agnieszka Hajdukiewicz (przed sceną, w białej bluzce).

Miło :)


Etykiety: ,

niedziela, maja 09, 2010

Modlitwa dla Ciebie (2): 1 List do Tesaloniczan

"Modlitwa dla Ciebie" - to nasz nowy cykl rozważań, poświęcony analizie zawartości listów apostolskich z Nowego Testamentu pod kątem modlitwy o... samego siebie!

Biblia często zachęca do "umacniania SIĘ w Panu i potężnej mocy jego" - czemu-ż więc nie mielibyśmy tego czynić wspólnie? Zapraszam!

Dzisiaj dwie modlitwy dla Ciebie z 1 listu do Tesaloniczan (oczywiście z tłumaczenia The Message):

"Niech Pan wypełni Ciebie swoją miłością do przelewu, w taki sposób,
aby rozpryskiwała się ona na ludzi wokół Ciebie [...].
Oby Twoje serce nasiąknęło siłą i czystością,
i było pełnej właściwego poczucia wartości,
wynikającego z przebywania w obecności Boga, naszego Ojca"

1 Tes. 3, 11-13

"Niech sam Bóg, [...] który czyni wszystko świętym i doskonałym,
uczyni Ciebie świętym i doskonałym i niech złoży Cię w jedną całość:
ducha, duszę i ciało oraz zachowa w dobrej kondycji
na ponowne przyjście naszego Pana, Jezusa Chrystusa"

1 Tes. 5, 23-24

Jeśli jesteś dzisiaj Bożym dzieckiem, wypełnionym Duchem Świętym - dlaczego miałbyś nie modlić się dzisiaj i jutro o samego siebie właśnie powyższymi słowami?

A jeśli jeszcze nie jesteś naśladowcą Chrystusa, czemu nie miałbyś dzisiaj żałować za swój grzech i przyjąć przez wiarę zastępczej ofiary Jezusa za swoje grzechy, i tym samym rozpocząć proces stawania się Jego uczniem? Przykładowo rozpocząć od tego, by modlić się dzisiaj i jutro o samego siebie tymi słowami?

Czym nasiąka codziennie Twoje życie?

W jakiej kondycji jest dzisiaj Twoja dusza?

Jak widzimy powyżej, Pismo Święte pokazuje nam wyraźnie jak, za łaską Bożą, nasiąkać tym co podoba się Bogu z tętniącym miłością do Niego sercem.

Dobra, poczytałeś. A teraz wyłącz ekran komputera lub zamknij laptopa i zacznij się modlić... OK?

Etykiety:

Moje wrażenia z przedstawienia "Syn marnotrawny" Ballet Magnificat


Niemal dokładnie rok po przedstawieniu "Bezpieczna kryjówka", ponownie gościliśmy w Gdańsku, a wcześniej w Starogardzie Gd. i Tczewie, międzynarodową grupę baletową Ballet Magnificat "Omega" ze stanu Mississippi w USA.

W tym roku zostaliśmy zaproszeni na przedstawienie "Syn Marnotrawny", oparte na motywach biblijnej przypowieści pod tym samym tytułem. Miało ono miejsce na tle Zielonej Bramy na dużej scenie rozstawionej na Długim Targu.

Muszę przyznać, że tym razem moje wrażenia ze spektaklu były inne, powiedziałbym pełniejsze, głównie dlatego, że wiedziałem, czego się spodziewać. Kunszt baletowy tancerzy "Omegi" jest tak wysoki, że w ocenie spektaklu należy - podobnie jak w łyżwiarstwie figurowym - wystawić im najwyższe noty za trudność układów oraz za wartość artystyczną. Wiem, co mówię, bo od ponad pół roku jestem ojcem uczennicy szkoły baletowej, więc mam z baletem więcej do czynienia niż mogłaby na to wskazywać moja postura :).

W odróżnieniu od zeszłorocznego spektaklu, który - najogólniej - mówił o zwycięstwie dobra nad złem w życiu narodów, co zostało odniesione do pojednania w życiu jednostek, "Syn Marnotrawny" ma bardziej osobiste przesłanie. Głównym motywem jest bowiem odpowiedzialność człowieka za decyzje - często nienajmądrzejsze - które podejmuje. Kto z nas nie chciałby cofnąć czasu, niektórych wypowiedzianych słów, zmienić biegu wydarzeń z (często niedalekiej) przeszłości?

Podobnie jak główny bohater, który porzuca żonę i córkę dla pozornej samorealizacji w świecie cielesnych uciech, i my, oglądający balet, jesteśmy zaproszeni do refleksji, nad tym, co "Omega" tak pięknie potrafi w tańcu wyrazić: czy jest możliwość powrotu do Boga, do rodziny, dla kogoś, kto świadomie popełni okropny błąd? I podobnie jak w ewangelicznej opowieści Jezusa, w finale przedstawienia dowiadujemy się, że w pełnej emocji scenie, że jest, bo BÓG JEST BOGIEM DRUGIEJ SZANSY :).

Patrząc na tłumy, chyba większe niż przed rokiem, zgromadzone na Długim Targu, a później wracając powoli z rodzinką do domu, zadawałem sobie tamtego piątkowego popołudnia jedno pytanie: "Boże, do jak wielu serc dotarłeś dzisiaj z przesłaniem drugiej szansy?" Jestem przekonany, że my Polacy, Gdańszczanie, szczególnie potrzebujemy słyszeć - a w przypadku baletu i widzieć - jak pokomplikowane ludzkie losy może odmienić właśnie Bóg.

Wracałem do domu z lekkim sercem, wiedząc, jak miłosierny jest Bóg, któremu służę :).

Etykiety:

Grupa polska w Destiny Church w Edynburgu!

Dzisiaj po nabożeństwie w Gdańsku miałem możliwość porozmawiać z Bogusławem, który od dwóch lat jest członkiem polskiej grupy w kościele w Destiny Church w Edynburgu.

Boguś pochodzi z Kolbud pod Gdańskiem, a od pięciu lat mieszka w stolicy Szkocji.

Swiat jest mały, nie?!

Etykiety:

piątek, maja 07, 2010

Swiadectwo Rafała i Agnieszki

Poniżej "przedruk" wspaniałego świadectwa Bożego działania w życiu Rafała i Agnieszki Janowskich. Oboje prowadzą polską grupę przy kościele St. Marks w Irlandii. Bóg przyszedł im z pomocą w cudowny sposób:

*******

Nazywam się Rafał Janowski. Moja ukochana żona to Agnieszka Janowska.


4 lipca 2009 o godzinie 04.24 w szpitalu położniczym ROTUNDA w Dublinie, urodziła się nasza córeczka Olivia Janowska.


Przeżyliśmy najtrudniejsze chwile w naszym życiu…Oto nasza historia!


Olivia to nasze pierwsze dziecko. Kiedy zobaczyliśmy nasz pierwszy skan i kiedy dowiedzieliśmy się ze urodzi się nam dziewczynka bezspornie i bardzo szybko wybraliśmy dla niej imię – OLIVIA.


W czwartek wieczorem 2 lipca Agnieszka miała silne skurcze porodowe,Czekaliśmy na przyjście Olivii na świat do soboty rano. O godzinie 03.30 - zaczęło sie. Nastąpił poród. Niestety nastąpiły pewne komplikacje co przyczyniło się do porodu cesarskiego. Cesarka była bardzo długa i trudna. Personel medyczny nie był w stanie wyciągnąć Olivii z brzuszka Mamy. Było kilka różnych powodów, o których dowiedzieliśmy się później. W ostatniej minucie jeden z wybitnych doktorów z wielkim trudem wyciągnął Olivię z łożyska mamy. Jak się później dowiedzieliśmy doktor ten przyjechal do szpitala odebrac poród swojej jedynie pacjentki. Niesamowite!. Doktor z wielkim trudem wyciągnął Olivię z macicy ponieważ jej glówka utknela w miednicy Agnieszki.


Gdy tak czekałem na żonę z maleńką Olivią, która wyglądała cudownie, około 6 rano kolejny lekarz poinformował mnie o negatywnym następstwie tej trudnej cesarki. Agnieszka straciła 3,5 litra krwi i musiano ja natychmiast operować. Modliłem się jak umiałem, aby Bóg nam pomógł. Bylem bardzo zmęczony, niewyspany i sfrustrowany. Jedyne czego chciałem to zobaczyć moja ukochana żonę jak najszybciej i być w trójkę razem.


Dobiła mnie kolejna informacja około godziny 09.30 od kolejnego doktora, który poinformował mnie o pogorszeniu sytuacji. Przeprowadzono kolejny zabieg. Operowano Agnieszkę, gdyż krwotok nie ustępował. Agnieszka straciła kolejne litry krwi. Przetoczono jej w sumie 6.3 litrów krwi (18 x 350 mililitrów krwi). Nie bylem w stanie cieszyć się z przyjścia Olivii na świat. Płakałem, martwiłem się, nie wiedziałem już jak się modlić i co robić by pomóc mojej zonie. Wysłałem wiadomości tekstowe do rodziny, przyjaciół i znajomych chrześcijan aby się o nas modlili. Bylem załamany. Miałem mnóstwo negatywnych myśli, czułem się samotny i opuszczony. Coraz mocniej atakowały mnie natrętne myśli o śmierci Agnieszki, ze będę samotnie wychowywał nasze dziecko.


Zadzwoniłem do naszej wspólnej przyjaciólki z kosciola JENNY i drżącym głosem opowiedziałem jej w skrócie nasz problem. Jenny powiedziała, żebym się nie martwił i ze powiadomi kogo trzeba aby się o nas modlono.


Jakiś czas później Bóg mnie zaskoczył w swojej miłości i trosce o mnie i moja rodzinę.. Bóg przypomnial mi o książce, która czytałem kilka miesięcy przed porodem Agnieszki. Książka ta nosi tytuł ‘Dobry Bój Wiary’ Alana Vincenta. Alan dzieli się w swojej książce doświadczeniami z własnego życia jak skutecznie się modlić przeciwko diabłu w trudnych chwilach. Bóg pokazał mi, że te złe, negatywne myśli o śmierci mojej żony pochodzą od diabla, który nienawidzi każdego, zwłaszcza chrześcijan..


Modliłem się słowami z 2 Księgi Mojżeszowej, rozdział 22, wersety 1 i 4 przeciwko złodziejowi.


"Jeżeli ktoś ukradnie wolu lub owce, a potem je zarżnie lub sprzeda, odda pięc wołów za wołu, a cztery owce za owce. Jeżeli w jego posiadaniu znaleziono coś, co skradł, czy to wołu, czy jagnię jeszcze żywe winien zapłacić podwójnie".


Modliłem się w wierze i wypowiadałem słowa na głos przeciwko szatanowi za to, że próbował zabić moja żonę i okraść nas z naszego szczęścia. Modliłem się ogłaszając w wierze, że przez to, iż diabeł próbował zabić moją żonę i tym samym okraść nas z tego, co dobre, co zbudowaliśmy jako małżeństwo, będzie musiał oddać. Modliłem się, że tak jak kiedyś złodziej oddawał podwójnie lub pięciokrotnie tę sama rzecz, diabeł ‘zapłaci’, oddając życie dwóch innych chrześcijańskich matek, które będą w podobnej sytuacji, co moja żona. W tej modlitwie czułem moc Ducha Świętego i autorytet, który dał mi Jezus.


Czułem moc i prowadzenie Boga w tej modlitwie. Nie zgadzałem się ze śmiercią mojej żony i osieroceniem naszej córki. Nie zgadzałem się z myślami, że będę wdowcem. Czułem, kiedy się modliłem, jak prawnie zabieram to, co do mnie i mojej rodziny należy. Jezus dodawał mi sił do strategicznej modlitwy przeciwko śmierci. Po ponad 30 nieprzespanych godzinach nabierałem sił. Bóg mnie zachęcał, żebym wierzył i modlił się.


Otrzymałem mnóstwo SMS-ów od rodziny, przyjaciół i znajomych. Czułem pełne wsparcie. Jeden z fragmentów, który ktoś mi potwierdził w SMS-ie, dotyczył Psalmu 23. Ten sam psalm, który też coraz mocniej przypominał mi Duch Święty.


‘Choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę boś ty ze mną...’


Kolejna negatywna informacja o stanie zdrowia Agnieszki zachęciła mnie do nie ustawania w modlitwie. Agnieszka, po tak trudnej trzeciej operacji, miała zostać przewieziona natychmiast do Szpitala Mater Hospital na intensywną terapię. Była w bardzo ciężkim stanie.


W tym samym czasie przyjaciele przyjechali nas wesprzeć. PIOTR, który jechał ponad 120 kilometrów żeby być ze mną. Moja kochana teściowa, którą przywiózł Piotr i Janice. JANICE na co dzień pracuje jako położna w Szpitalu Rotuda, ale tego dnia miała wolne, więc przyjechała specjalnie żeby być razem z nami. Olivia została pod opieka pielęgniarek na oddziale dla noworodków w szpitalu Rotunda. My w czwórkę razem pojechaliśmy do Mater Hospital zobaczyć moja żonę. Agnieszka wyglądała bardzo źle. Była opuchnięta. Spala jeszcze pod działaniem narkozy.


Kiedy ją zobaczyłem, razem z moja teściową ponownie szlochałem i kolejny raz się załamałem. Piotrek, który był z nami zachęcił mnie żebyśmy modlili się o moja żonę przy jej łóżku.. Modliliśmy się z wiarą przeciwko śmierci – kolejny raz przeciwko diabłu. Ogłaszaliśmy uzdrowienie w imieniu Jezusa. To było niesamowite. Agnieszka otworzyła na chwilę oczy i próbowała mówić, ale nie mogła ze względu na aparaturę, do której była podłączona. To był cud! Doktor, który czuwał nad stanem jej zdrowia, powiedział mi kilka minut wcześniej, że Agnieszka odzyska pełną świadomość prawdopodobnie w poniedziałek czyli 2 dni później.


Późnym wieczorem w sobotę tego samego dnia, odwiedziliśmy Agnieszkę z moją teściową ponownie. Jej zdrowie bardzo się polepszyło. Rozmawialiśmy razem, cieszyliśmy się i byliśmy bardzo szczęśliwi, że poprawa następuje tak błyskawicznie..


Dostałem mnóstwo SMS-ów z wersetami biblijnymi od rodziny jak i polskich oraz irlandzkich przyjaciół. W niedzielę rano nasi przyjaciele z kościoła St. Marks w Dublinie jak i nasze rodzime kościoły w Polsce w Lubinie i Łęknicy modliły się o nas. Czułem Bożą obecność.

W południe przewieziono Agnieszkę z powrotem do Rotundy dlatego, że stan jej zdrowia bardzo się polepszył w ciągu tak krótkiego czasu. Wtedy po raz pierwszy mogła przez chwilę potrzymać naszą maleńką Olivię :-)


Niedziela była wspaniałym dniem. Czuliśmy jak Bóg jest z nami, jak się troszczy i pomaga. Czuliśmy jego miłość, troskę o nas. W poniedziałek Agnieszka miała ostatni czwarty zabieg. W trakcie tej operacji Bóg dał mi pewność zwycięstwa, pewność, że wszystko będzie w porządku.

Jezus uzdrawia i pomaga. Jemu chwała za wszystko!!!


Wierzę, że imię Olivia wybraliśmy nie przypadkowo. Bóg mi pokazał w trakcie tej walki Psalm 52 wersety 10 i 11.


"Ja zaś jestem jak zielona oliwka w Domu Bożym;

Zawsze i na wieki pokładam ufność w miłosierdziu Bożym.

Po wieczny czas wysławiać Cię będę za to, coś uczynił,

I głosić będę wobec Twoich wiernych,

Że Imię Twoje pełne jest dobroci".

Dziękuję Bogu z żoną za nasza kochaną Olivkę i za to, że Bóg szedł z nami przez tą ‘ciemną dolinę’ oraz za to, że wciąż jest z nami na zawsze. Dziękujemy personelowi medycznemu, rodzinie i przyjaciołom, którzy modlili się o nas. Również tym, których było tak wielu z następujących kościołów:


Kościół St. Marks w Dublinie, Irlandia

Kościół w Lubinie, Polska

Kościół w Łęknicy, Polska

Kościół w Kaliszu, Polska

Kościół w Policach, Polska

I wszystkim, którzy stali razem z nami w tej bitwie i w tym zwycięstwie.

Niech Dobry i Wierny Bóg Cię błogosławi obficie.

Dziękujemy.

Rafał, Agnieszka i Olivia Janowscy.

Etykiety: ,

czwartek, maja 06, 2010

Nowe ubezpieczenie Wizzaira

Po pierwszym zapoznaniu się z treścią, uważam, że jest to rozwiązanie godne uwagi:

Płacisz dodatkowe 45 pln, a w przypadku spóźnienia (powyżej dwóch godzin) albo przesunięcia (na inny dzień) Twojego lotu, Wizzair wpłaca na Twoje zarejestrowane u nich konto 450 pln.

W świetle ostatnich wydarzeń z pyłem wulkanicznym i doniesieniach o kolejnym zagrożeniu - taka opcja wydaje się mieć sens, tym bardziej że jest ważna cały rok.

Etykiety:

wtorek, maja 04, 2010

Zwrotów nie będzie?

Na dzisiaj wszystko wygląda na to, że naszych lotów do i z Londynu 22 i 26 kwietnia oraz do i z Doncaster 21 i 26 kwietnia, na które się nie zdecydowaliśmy w świetle zagrożenia brakiem możliwości powrotu na czas, nie ma na liście lotów podanych przez Wizzair.

Pasażerowie tych lotów, które de facto zostały odwołane (nasze formalnie nie zostały) mają możliwość ubiegania się o przebukowanie biletów na inny termin lub trasę albo zwrot kosztów.

Według moich informacji zamyka to nam, niedoszłym uczestnikom wyjazdów nr 18 i 19 możliwość starania się o zwrot kosztów biletów :(.

Ponownie serdecznie wszystkich zainteresowanych przepraszam. Czekamy na dalszy rozwój wypadków zgodnie z tym, o czym informowałem w prywatnej korespondencji...

PS. A może jednak jest nadzieja? Właśnie dostałem maila z Wizzaira o treści:

"Szanowni Państwo,

Pragniemy przeprosić za problemy związane z odwołaniem Państwa lotu i poinformować, że zarejestrowaliśmy nadesłane przez Państwa drogą internetową zgłoszenie dotyczące rezerwacji [numer rezerwacji].

W następstwie zamknięcia Europejskiej przestrzeni powietrznej otrzymujemy wyjątkową dużą ilosć zgloszeń, dlatego jest możliwe że zamknięcie Państwa sprawy potrwa dłużej niż zwylke. Robimy co w naszej mocy by skrócić czas oczekiwania.

Dziękujemy za cierpliwość i zrozumienie.

Wizz Air Customer Relations"

Jest zatem nadzieja :)

[10/3]

poniedziałek, maja 03, 2010

Modlitwa dla Ciebie (1)

"Modlitwa dla Ciebie" - tak właśnie nazywa się nowy cykl rozważań, który rozpocznę w tym tygodniu.

Na czym on polega? Będziemy chronologicznie rozważać zawartość listów apostolskich z Nowego Testamentu pod kątem modlitwy o - uwaga - samego siebie! Od kiedy relatywnie niedawno dotarło do mnie, że praktycznie nie modlę się o samego siebie (za wyjątkiem sytuacji awaryjnych i zdrowotnych), przeraziłem się :). Jak mogę być zachętą i pomocą dla swojej rodziny i ludzi, których spotykam na codzień, jeśli nie dbam świadomie o własny stan duchowy w sposób planowy i regularny?

Idąc za radą swojego mentora w tej sprawie, postanowiłem wgryźć się w zawartość nowotestamentowych listów, aby odnaleźć w nich modlitwy autorów o ich odbiorców. Podstawiając własne imię w miejsce adresatów listu znalazłem mnóstwo duchowego materiału do modlitwy o samego siebie, moją miłość do Boga i ludzi, rozwój duchowy, gotowość do poświęcenia i rozwijanie cnót, których mi brakuje. Tak właśnie powstały "Modlitwy dla Ciebie" :)

I jeszcze słowo zachęty: spróbuj się zmierzyć przynajmniej z niektórymi z tych modlitw, dobrze? Jeśli Biblia to dla Ciebie pierwszyzna, to zapewne samo ujęcie tematu uznasz za inspirujące. Jeśli natomiast od wielu lat czytasz z modlitwą Biblię, to może tłumaczenie tekstów w tej serii, ponownie w wersji The Message, będzie dla Ciebie stanowić coś odświeżającego.

Tak czy inaczej, czytajmy Pismo z modlitwą. O siebie - byśmy byli zupełnie gotowi do tego, aby realizować Boże plany dla naszego pokolenia.

Etykiety:

niedziela, maja 02, 2010

OT Książki: "Breaking intimidation" John Bevere

(książkę pożyczyłem od Doroty P., której serdecznie dziękuję)

Postać, działania i kazania Johna i Lisy Bevere'a są mi znane nawet dosyć na bieżąco (ach ten Twitter! ;)), książki - do tej pory: nie. Tym bardziej jestem zadowolony z tego, że udało mi się zapoznać z pozycją bardzo na czasie (podejrzewam, że nie tylko dla mnie), jaką jest "Pokonywanie strachu".

Na początek osobista dygresja, może nieco z perspektywy lidersko-duszpasterskiej. Wydaje mi się, że temat strachu, obawy, niepewności jest jednym z najbardziej zaniedbywanych tematów w sferach ewangelicznych. Myślę, że część z nas nie zdaje sobie sprawy, szczególnie jeśli jesteśmy "odważniejsi" z natury, z tego, w jak wielu dziedzinach strach może się manifestować w życiu ludzi -nawet osób świadomie podążających za Jezusem. Warto coś z tym zrobić, podstudiować Biblię, zobaczyć jakie rady z niej wypływają, przyjrzeć się sobie i temu, od jakich obaw i niepokojów potrzebujemy uwolnienia.

To co podoba mi się w książce Johna Bevere to fakt, że nie szuka opresji demonicznej "za każdym krzakiem". Tematy delikatne, takie jak strach, relatywnie często znajdują sobie pseudoduchową otoczkę działania demonicznego. Bevere - który nie kwestionuje takiego pochodzenia w niektórych wypadkach, przedstawia jednak solidną biblijną postawę, dzięki której każdy, kto zmaga się z jakimi ograniczeniami w tym względzie może, metodą "cebulki" sam dojść w świetle Pisma do przyczyn swoich problemów.

Autor identyfikuje przyczyny, sposoby manifestowania się strachu - nie unikając przykładów z własnego życia - wskazuje również na sposoby radzenia sobie z nim w Boży sposób. Jedna z metafor, która do mnie bardzo przemawia to "Bojaźń Boża w nas musi urosnąć do takich rozmiarów, aby pożreć wszelki strach". Sprawa jest prosta - coś w nas będzie wzrastać biorąc pod uwagę okoliczności życia - albo Boża bojaźń, albo strach o siebie i to, co do nas należy.

"Pokonywanie strachu" trafiło w moje ręce we właściwym czasie. Ty pewnie masz ten temat w małym palcu, ale mam jeszcze sporo obszarów, w których muszę starać się, by bojaźń Boża pokonywała moje obawy. Teraz wiem więcej i jestem bardziej zachęcony do tego, żeby się tym tematem zająć :).

Etykiety:

Cytat tygodnia

"Jeszcze nikt nigdy się nie udławił,
przełykając własne poczucie dumy"

Tommy Tenney



[9/1]

Etykiety: