środa, sierpnia 12, 2009

Pierwsze impresje z Droghedy

To na pewno tylko niereprezentatywna garść zdjęć, ale... lepiej trochę niż wcale :)

Na początku września będziemy mieli gotową prezentację, więc się wtedy wrzuci na bloga pełniejszą wersję.


Powyżej: historyczne wzgórze Hill of Slain, gdzie patron Irlandii - św. Patryk - rozpalił ogień, który był symbolem walki o ewangelizację tego kraju. Mieliśmy możliwośc wziąc udział w prayer walk'u w okolicach Droghedy. Niesamowite wrażenie!

Powyzej: gra na rogu shofar wśród ruin na Hill of Slain.

Powyzej: ujęcie z pikniku na plazy w Bettystown. Piękna pogoda towarzyszyła nam dokładnie w zaplanowanych (i przemodlonych!) godzinach pikniku! Pięc minut po szesnastej zaczęło ulewnie padac :).Powyzej: zabawy dla dzieci w czasie pikniku.

Powyzej: próba przed nabozenstwem w kościele Solid Rock w Droghedzie.


Powyzej: na nabozeństwie.

Powyzej: moje szczęścia :).
Powyzej: zdjęcie z grupą z kościoła St. Marks w Dublinie (oraz z Szymonem, naszym dzielnym kierowcą - pierwszy z lewej).
Powyzej: definicja szczęścia :).

Etykiety: , , ,

poniedziałek, lipca 13, 2009

Czemu w Gdańsku nie ma czegoś takiego?

Nie to, żebyśmy mieli w planach dzień w takim centrum rekreacji (bo to jednak mało "kontaktowe" zajęcie chyba - jak z kimś gadać pod wodą?), ale łza się człowiekowi w oku kręci, że w Gdańsku takich atrakcji nie ma i ... chyba długo nie będzie.


Etykiety:

środa, czerwca 10, 2009

Wstępne pomysły na przebieg wyjazdu misyjnego do Droghedy


Poniższa wstępna (i niepotwierdzona, więc proszę się mentalnie nie przywiązywać) propozycja, którą przedstawiliśmy irlandzkim organizatorom. Część w telefonie, część w mailu - mam nadzieję, że im przypadnie do gustu (nadal czekamy na odpowiedź).

Ale dla potrzeb naszych dalszych dywagacji na spotkaniach, wygląda to tak:

Czwartek wieczorem - przylot, przejazd, zakwaterowanie, kolacja

Piątek - pomoc w obozie uchodźców w Mosney, wyprawa prayer walk (z orientacją po Droghedzie), rozdawanie zaproszeń w centrum, wizytwa w miejscowości Ardee, gdzie mieszkają Polacy w celu poznania nowych osób, rozdania zaproszeń

Sobota - przedpołudniowy turniej koszykówki, piknik, wieczorny koncert współczesnej muzyki irlandzkiej i polskiej

Niedziela - udział w dwóch porannych nabożeństwach w kościele Solid Rock, lunch, popołudniowy wyjazd do Lisburn w Irlandii Północnej na spotkanie (nabożeństwo) w Polskim Kościele Misyjnym - do potwierdzenia

Poniedziałek - wycieczka z udziałem zaproszonych nowopoznanych gości-Polaków, wieczorem - pokaz filmu "Most" (do potwierdzenia)

Wtorek - spotkanie na plaży (?), chillout, przejazd na lotnisko, lot powrotny

Tak wyglądamy na dzisiaj :).

A na dzisiejszym (!) spotkaniu o 19:00, będziemy również rozmawiać na temat marketingu tych Dni Polskich w Irlandii - wszystkie pomysły mile widziane :).

Etykiety: ,

wtorek, maja 19, 2009

Wycieczka w okolicach Droghedy

Szukamy miejsc w okolicach Droghedy w Irlandii na całodzienną wycieczkę krajobrazową, którą chcemy zorganizować w ramach Dni Polskich w sierpniu.

(z naszej grupy wyjazdowej znalezieniem miejsc zajmuje się Marzena, ale pewnie każda pomoc internetowa się jej przyda)

Chodziłoby o coś atrakcyjnie irlandzkiego, co warto byłoby zobaczyć, powiedzmy w promieniu 50-60 mil od Droghedy (może niekoniecznie zwiedzanie Dublina, raczej coś mniej zurbanizowanego).

Pomożecie? Pomożemy :).

Czekam na pomysły z linkami.

Etykiety: ,

sobota, kwietnia 04, 2009

Domki w Droghedzie!

Obiecywałem, że będę miał niespodziankę dla grupy wyjeżdzającej w sierpniu do Droghedy i... oto ona:

Będziemy zakwaterowani w cztero-pięcioosobowych domkach Trident Holiday Homes w miejscowości Bettystown, znajdującej się jakieś 10 mil od Droghedy. O domkach można poczytać tutaj - tam jest też więcej zdjęć.



Można się już zatem zacząć cieszyć :)).

Samo Bettystown jest nad samym morzem:


Można już zacząć myśleć o tym, jak możemy wykorzystać to położenie do naszych celów misyjnych :) Może jakiś grill na plaży?

Generalnie - jest dobrze :).

Etykiety: ,

środa, kwietnia 01, 2009

Serwisy polskie nt Droghedy

Szukam serwisów internetowych tworzonych przez/dla Polaków mieszkających w Droghedzie w Irlandii (i okolicach).

Narazie znalazłem coś takiego, ale nie wygląda to na serwis specjalnie popularny (sądząc po liczbie wątków i użytkowników). Gdyby ktoś z Was natknął się na coś ciekawszego (forum, serwis społecznościowy, etc) - dajcie znać.

Etykiety: ,

niedziela, marca 15, 2009

Spotkanie w sprawie Droghedy

Wszystkich zainteresowanych sierpniowym wyjazdem do Droghedy w Irlandii zapraszam na dzisiejsze spotkanie, aby ustalić jak podejść do kwestii biletowych i indywidualnych decyzji.

Proponuję, aby spotkanie odbyło się między nabożeństwami:

dzisiaj, czyli w niedzielę 15 marca, ok. godz. 11:00

Nie zajmie nam to więcej niż pół godziny.

Etykiety: ,

poniedziałek, marca 09, 2009

Drogheda - nowy termin

OK, to wygląda na to, że mamy NOWĄ datę wyjazdu nr. 13 do Droghedy. Uznaliśmy ze stroną irlandzką, że nie ma wielkich szans na to, żeby zdążyć z przygotowaniami do terminu majowego.

Nowa data to:

6-11 sierpnia, 2009 r (czwartek-wtorek)

Lecielibyśmy liniami Ryanair na trasie Gdańsk-Dublin-Gdańsk z dojazdem minibusowym na miejsce do Droghedy.

Jest tylko jeden szkopuł: bilety z jedną sztuką bagażu na dzisiaj kosztują 490 pln + 120 pln czyli 610 pln bez ewentualnej opłaty manipulacyjnej... Dużo...

Dlatego właśnie zwołuję spotkanie wszystkich zainteresowanych wyjazdem sierpniowym do Droghedy, aby ustalić jak podejść do kwestii biletowych i indywidualnych decyzji.

Proponuję, aby spotkanie odbyło się między nabożeństwami:

w niedzielę 15 marca, br ok. godz. 11:00

Nie zajmie nam to więcej niż pół godziny.

Etykiety: ,

czwartek, marca 05, 2009

Maj czy sierpień?

Uwaga: będę głośno myślał :)

GDYBY (powtarzam, to jeszcze nie potwierdzone) wyjazd misyjny do Droghedy w Irlandii doszedł jednak do skutku - nad czym właśnie pracuję - czy Waszym zdaniem lepiej będzie starać się zachować pierwotny termin majowy, czy raczej przenieść całość na sierpień?

Zalety maja: ludziom, którzy się pierwotnie zglosili pasował właśnie maj. W maju mniej ludzi i w Polsce i na Wyspach jedzie na urlop.

Wady maja: tempo przygotowań, już mnie boli w kościach jak pomyślę, że za 2 tygodnie byłoby pierwsze spotkanie przygotowawcze ;). Działalibyśmy nieco w ciemno, bo mimo, że byłem w Droghedzie, nie widziałem infrastruktury, ani specjalnie się nie orientuję co można by zaproponować.

Zalety sierpnia: dużo więcej czasu na przygotowania, być może również miałbym okazję w drodze do Lisburn (?) podjechać do Droghedy i zobaczyć wszystko naocznie.

Wady sierpnia: sezon urlopowy.

A to wymyśliłem, co?

Zapraszam do ewentualnego dzielenia włosa na czworo w komentarzach. Jak widzicie sprawę?

Etykiety:

środa, marca 04, 2009

Nadzieja co do Droghedy :)

Timing is everything, jak mawiają Amerykanie :).

Właśnie się mailowo dowiedziałem, że temat naszego wyjazdu misyjnego do Droghedy w Irlandii jest... nadal aktualny :).

Może po prostu będę tylko wnioskował o to, żeby przesunąć jednak termin z maja na letnie wakacje i tyle. Bo ostatnie przygotowania do dwóch zbliżonych do siebie terminowo wyjazdów nieco mnie wycieńczyły ;). Na szczęście jestem już teraz w posiadaniu namiarów do osoby kontaktowej, która będzie fizycznie czuwać nad całością.

A więc - stay tuned. Czas leci, ale powinniśmy coś mieć za jakieś 50+ godzin...

Etykiety:

wtorek, marca 03, 2009

Za 72h przekładamy wyjazd do Droghedy

O tym, że od kilku tygodni planowany wcześniej termin wyjazdu do Droghedy w Irlandii stoi pod mocnym znakiem zapytania już pisałem.

Nadal nie mam żadnego kontaktu (w sensie, że nikt nie odpowiada na maile) z organizatorami.

Czas podjąc ostateczne decyzje: daję sobie 72 godziny od teraz na ewentualny sygnał z Droghedy. Jeśli taki się nie pojawi - przenosimy majowy termin wyjazdu na bliżej nieokreśloną przyszłośc.

Co może oznaczac, że między marcem a wrześniem nie mamy, póki co na dzisiaj, zaplanowanych żadnych wyjazdów misyjnych na Wyspy.

Ale tym się będziemy ewentualnie zajmowac dopiero za 72h.

Etykiety:

wtorek, lutego 03, 2009

Drogheda pod znakiem zapytania

Wyjazd misyjny oznaczony wstępnie jako nr. 13 do Droghedy w Irlandii i przewidziany na połowę maja br., staje pod znakiem zapytania.

Mimo "zielonego światła" od pastora tamtej społeczności, istnieją problemy z dotarciem do osoby/osób bezpośrednio zajmujących się sprawą naszego przyjazdu (a może takie osoby nie zostały jeszcze wyznaczone?). A przygotowując pierwszy wyjazd w nowe miejsce nie chcielibyśmy robić tego niestarannie i/lub pochopnie.

Jeśli zatem sytuacja nie zmieni się do końca lutego, będziemy musieli wyjazd w tym terminie przełożyć. Wiem, że sporo osób było mocno zainteresowanych wyjazdem właśnie w maju do Irlandii, stąd informacja z wyprzedzeniem.

I jeszcze jedno: następny wyjazd misyjny do Doncaster przewidziany jest na koniec września/początek października 2009 :).

Etykiety: , ,

niedziela, stycznia 04, 2009

Wstępna lista zgłoszeń na wyjazd do Droghedy

Informacja na temat wyjazdu (tyle ile wiemy na dzisiaj) - znajduje się tutaj.

Po dzisiejszych rozmowach, kaształtuje się nam wstępna lista osób zainteresowanych tym wyjazdem misyjnym. Myślę, że łącznie będziemy mieli pewnie jakieś 14-15 miejsc do dyspozycji. Poniżej oficjalna lista wstępna, kolejnośc zgłoszeń jest o tyle ważna, że jak będzie czas na potwierdzenia (koniec lutego br.), to będziemy potwierdzac wg kolejności.

Wstępna lista:

Dorośli:
1. Ania H.
2. Ewa S.
3. Asia S.
4. Darek P.
5. Kinga P.
6. Leonard S.
7. Aneta S.
8. Tadeusz S.
9. Nancy R.
10. Marzena Z.
11. Darek Cz.
12. Ania Cz.
11. Harry

Dzieci:
1. Natalia H.
2. Patrycja S.
3. Olaf S.
4. Anita R.
5. Patryk Z.

Edit: dopisuję kolejne osoby nawet jeśli przekraczamy chwilowo dopuszczalną liczbę osób, które nasi gospodarze będą w stanie przyjąć. Pewnie wszyscy z listy i tak nie będą mogli pojechać, więc będziemy lecieli w kolejności zgłoszeń, że tak powiem ;).

Jak by co, to komentarze są do Waszej dyspozycji, żeby się zgłaszac :). Zgłoszenie nie oznacza jeszcze wciągnięcia na listę, ale nie można byc na liście bez zgłoszenia się ;).

Poniżej mapka orientacyjna odnośnie tego, gdzie jest Drogheda (na północ od Dublina na wschodnim wybrzeżu Irlandii).

Etykiety: ,

poniedziałek, grudnia 29, 2008

Drogheda (Irlandia) - wyjazd nr. 13

Dzisiaj nad ranem dostałem potwierdzenie terminu naszego wyjazdu misyjnego do Irlandii. W dn. 14-19 maja, 2009 mamy być w miejscowości Drogheda :). To dobre wieści na koniec roku!

Czekając od kilku tygodni na potwierdzenie terminu, rozmawiałem z kilkoma osobami, które wstępnie wyraziły ochotę na wyjazd: mam zatem osiem wstępnie zgłoszonych osób (w tym trójka dzieci), co oznacza, że mamy na dzisiaj jakieś cztery wolne miejsca. Warto sprawę przemodlić i się zastanowić.

Ponieważ od końca lutego (powrót z wyjazdu nr. 12 do Edynburga) nie mamy póki co nic innego w planach do maja, wyjazd do Droghedy wstępnie oznaczam numerem 13.

PS. Tutaj można znaleźć jedno z forów Polaków mieszkających w okolicy Droghedy - pewnie są jeszcze inne, może bardziej popularne, ale jeszcze się na nie nie natknąłem.

Etykiety: ,

wtorek, grudnia 09, 2008

Reportaż z konferencji misyjnej "Pole to Pole" (i nie tylko)

Teraz kiedy patrzę z perspektywy choćby kilku dni na drugą połowę poprzedniego tygodnia, to jestem wdzięczny, że wszystko udało się tak pięknie połączyć i ze wszystkim zdążyć na czas. Było to nieco karkołomne zadanie, biorąc pod uwagę, że w ciągu 72h miałem trzy razy lecieć samolotem, być łącznie w sześciu miejscach i brać udział w pionierskiej konferencji.

Ale po kolei:

Środa, 3 grudnia, 2008

Wieczorny lot Wizzairem do Doncaster całkiem bez historii. Myślę, że to dobrze w przypadku lotów samolotowych ;). Kolacja u Angeli i Tony'ego Norrisów: u nas tak podane mięso nazywa się strogonow, w południowym Yorkshire natomiast - caserole :). Tak czy inaczej smaczne to było bardzo. Po dłuższej rozmowie z Tony'm kładę się spać z wyczekiwaniem konferencji następnego dnia.

(na zdjęciu po lewej: Angela i Tony Norris)


Czwartek, 4 grudnia


Poranek pełen zmian. Nie dość, że leje, i, jak się okazuje, jedziemy jednym samochodem (zamiast dwóch albo wcześniej awizowanego minibusa) , to jeszcze nie bardzo jest jak sie pomieścić z bagażami. Więc stoimy w deszczu i debatujemy :) (żałuję, że nie zrobiłem zdjęcia). Dzięki dobremu sercu Ani (obecnie z Darlington), jakoś się mieszczę ja i mój bagaż i ruszamy w stronę Coventry. Na miejscu w mieście gościnny pakistański kierowca taksówki wskazuje nam dokładny adres miejsca, gdzie odbywa się konferencja.















Lekko spóźnieni wchodzimy na salę w czasie wystąpień wstępnych, ale atmosfera jest na tyle dobra, że, przynajmniej ja - czuję się jak ryba w wodzie. Jestem podeksytowany tym, jak szybko okazuje się, jak wielu ludzi z różnych wspólnot i denominacji chce rozpocząć pracę wśród Polaków w UK. Uczestników jest chyba ok. siedemdziesięciu, więc już na wstępie muszę się rozstać z palącym pragnieniem porozmawiania ze wszystkimi :). Nie zdążę.

W części krótkich prezentacji najpierw tłumaczę wystąpienie Bogusi (która spokojnie to samo mogła sama powiedzieć po angielsku i... pewnie powie, ale za rok :)). Jestem pod wrażeniem tego, jak ta dzielna dziewczyna rewolucjonizuje ludzkie myślenie na temat tego, co jest w życiu i służbie możliwe. Później krótko opowiadam o tym, co robimy my na Wyspach, zachęcam do intrakcji w czasie lunchu.

Ta konferencja to też świetna okazja do tego, aby spotkać się z ludźmi, których albo poznałem już wcześniej osobiście (Robert i Stewart z Edynburga), ale również poznać "na żywo" tych, których do tej pory znałem wirtualnie z netu (Krzysiek z Nowego Sącza, Łukasz z Eastbourne), czy wręcz nie znałem wcale (Szczepan z Lisburn, Magda z Leeds, Zbyszek z Southampton oraz przywódcy kościołów z UK). Aż szkoda, że ten dzień minął tak szybko.

Wieczorem jadę z pastorem Mike'iem Baraniakiem (z pochodzenia Ukrainiec) do Measham, kilkadziesiąt mil na północ od Coventry. Tam najpierw jem kolację w towarzystwie Krzysztofa Włodarczyka, który wraz z rodziną przeniósł się właśnie tam całkiem niedawno, a później nocuję w domu Mike'a. Mam okazję poznać obie rodziny, spędzamy dobry czas. Jestem niesłychanie zainspirowany ich wizją pracy wśród Polaków w swoim regionie.

(na zdjęciach: po lewej - Łukasz, po prawej - Magda)

Piątek, 5 grudnia

Po śniadaniu w domu Mike'a wyruszam na spacer po okolicy (Measham jest na tyle małe, że w pół godziny obszedłem w zasadzie całość miasteczka). Zwieńczeniem spaceru są odwiedziny w chrześcijańskiej księgarni, z której wychodzę z naręczem lektur. Lubie takie chwile :).

(po lewej: z rodziną Krzysztofa, tylko mały Adaś gdzieś się zapodział...)

Po lunchu "na mieście" w towarzystwie Mike'a, jego córki Amy i Krzysztofa, ruszamy do Birmingham na samolot do Dublina. Pada, ale spokojnie zdążamy na czas. Jak się okazuje na lotnisku, muszę się "tylko" dwukrotnie przepakować, żeby osiągnąć właściwą wagę w obydwu bagażach: nadawanym i podręcznym. Bedka, w końcu było się (przez rok) w zuchach, nie? ;)

(na zdjęciu po prawej: Mike i ja)

Następne półtorej godziny spędzam w zatłoczonym co do miejsca samolocie Ryanair, który stoi na pasie startowym, bo załoga nie może się doliczyć pasażerów. Robi się gorąco, więc kiedy wreszcie odrywamy się od ziemi, wydaje się, że lot do Dublina trwa tylko pół godziny. Przynajmniej mnie się tak zdawało, a byłem wzmocniony kanapką z kurczakiem i dwoma mikroskopijnymi puszkami pepsi. Takie puszki, to tylko w samolotach...

Wieczorem na lotnisku w Dublinie odbiera mnie Tomek i zawozi do Donabate, przeuroczego osiedla (?) na przedmieściach stolicy Irlandii. Tam właśnie mieszkają Marta, Tomek, Mateuszek i maleńka Esterka (na zdjęciach poniżej). Fajnie było ich odwiedzić po tych kilku latach!



Sobota, 6 grudnia

Po śniadaniu ruszamy na poszukiwania domu pastora Nicka Parka z kościoła Solid Rock w miejscowości Drogheda. Jak się okazuje pastor jest bardzo mocno przeziębiony, ale i tak znajduje ponad dwie godziny dla mnie na dobrą rozmowę na temat przyszłości działań misyjnych w ich rejonie Irlandii. Wygląda na to, że w maju lub czerwcu rozpoczniemy współpracę :).

Wspólny czas z rodziną Chowańców kończymy na placu zabaw w niezwykłym parku w okolicy. Poszalałbym bardziej gdyby nie trzeci w ciągu trzech dni ból głowy, ale i tak było wyśmienicie.

W ogóle podoba mi się ta Irlandia... :). Tomek mówi, że jak świeci słońce, to to jest "Wyspa Marzeń", a jak ja byłem to pogoda była piękna :).

Wracam do domu bardzo zadowolony z wyjazdu, praktycznie pod każdym względem: konferencyjnym, relacyjnym, organizacyjnym. Jestem bardzo wdzięczny Bogu za pragnienie, które wzbudza niezależnie w sercach wielu ludzi. Pragnienie docierania z Ewangelią i praktyczną pomocą do serc Polaków w UK.

Jest pięknie :).

Etykiety: , , , , ,

wtorek, grudnia 02, 2008

Program seminarium "Pole to Pole"

Już za dwa dni w Coventry (Midlands) seminarium "Pole to Pole". Oto jak będzie wyglądał jego program, gdyby ktoś miał się spóźnić:


POLE TO POLE

Exploring Polish Mission in the UK

A consultation from 10 am to 4pm, Thursday 4 December 2008

Queen’s Road Baptist Church, Queens Road, Coventry, CV1 3EG


Programme


10am Coffee and Registration


10.30am Welcome and Introductions: Richard Tiplady


10.45am - 11.30am Keynote addresses: Maui Dwulat and Luke Bajenski


11.30am - 12.30pm Group discussions, feedback, issues, challenges and questions: Martin Lee


12.30pm - 1.00pm Good News Stories: Richard Tiplady


1.00pm Lunch


2.00pm - 3.00pm Special interest groups


3.00pm Tea


3.15pm - 4.00pm Feedback and looking to the future: Dick Whitehouse



Zapowiada się świetnie spędzony dzień!

Wieczorem w czwartek ruszam z moimi gospodarzami do Measham (też Midlands), a w piątek wczesnym popołudniem do Droghedy w Irlandii, gdzie oprócz spotkania z rodzinką, będę rozmawiał o przyszłości ewentualnych polskich misji prowadzonych w porozumieniu z kościołem Solid Rock.

Pięknie :).

Etykiety: , ,

wtorek, października 14, 2008

Co warto zobaczyć w Dublinie?


Zdjęcie: www.drakkart.com

W związku z moim grudniowym wyjazdem do "zamorskiej stolicy" Polski, Dublina, mam pytanie do czytających bloga, ba może nawet mieszkańców tego miasta, o to, co warto zobaczyć w Dublinie.

Gdzie najczęściej bywają Polacy (oprócz tego, że wszędzie ;))? Co jest obowiązkowym punktem programu zwiedzania miasta? Jakie miejsca kryją w sobie jakiś interesujący dla nas, Polaków, klimat?

Czyli generalnie interesuje mnie wszystko co zapewne mógłbym znaleźć w jakimś internetowym przewodniku, gdyby nie fakt, że byłoby to wtedy strasznie mało osobiste. A mnie zależy na rekomendacjach od żywych ludzi :).

To jak, odezwie się ktoś z Dublina i/lub okolic?

Etykiety: , ,

poniedziałek, września 08, 2008

Drogheda, część 2

Weekend na weselu pod Warszawą okazał się dość pracowity (tłumaczenie nabożeństwa, kazania, mów okolicznościowych i spontanicznych utworów poezji mówionej i śpiewanej, dedykowanych parze młodej, ale udało mi się porozmawiać z pastorem Nickiem Parkiem na temat możliwości rozpoczęcia służby wśród Polaków w Irlandii.

Konkretnie w rejonie, w którym działa kościół The Solid Rock, czyli Drogheda/Dublin.

Niewykluczone, że będzie możliwość spotkania się na początku grudnia w Irlandii, aby przedyskutować temat dalej :).

Sweet!

Etykiety: ,

czwartek, września 04, 2008

Pierwszy kontakt z miastem Drogheda w Irlandii


Na skutek szybkiego rozwoju sytuacji, już w sobotę będę miał okazję spotkać się pod Warszawą z pastorem Nickiem Parkiem z wielokulturowego kościoła The Solid Rock, zlokalizowanego w mieście Drogheda, we wschodniej Irlandii.

A to dopiero niespodzianka! :)

Mam nadzieję porozmawiać serdecznie na temat ewentualnych możliwości podjęcia działań misyjnych wśród Polaków w tej okolicy. Trzymajcie kciuki!

Etykiety: ,