piątek, września 28, 2007

Spotkanie

Bardzo się cieszę, że przynajmniej kilka osób z grupy było w stanie się spotkać w poprzednią niedzielę wieczorem mimo mojej nieobecności.

Ponieważ w ten weekend również nie ma mnie w Gdańsku, proponuję nasze najbliższe spotkanie zrobić w:

poniedziałek 1 października o godz 19:00 w stałym miejscu.

Mam nadzieję, że wszystkim będzie pasowało (z kilkoma osobami już rozmawiałem). Maciek ma się jeszcze upewnić w niedzielę, jak z pozostałymi.

Mielibyśmy wtedy trochę czasu, żeby obejrzeć zdjęcia (nie ma ich zbyt wiele, spokojnie ;)), mam odpowiedzi na dużą większość pytań, które nas nurtowały oraz podzielimy się obowiązkami na poszczególne dni i ustalimy zasady współpracy.

Zapraszam!

środa, września 26, 2007

Czyżbyśmy coraz częsciej wracali do Polski?

Artykuł Wirtualnej Polski zdaje się sugerować, że tak - szczególnie jeśli chodzi o dane urzędów imigracyjnych na Wyspach:
O ile w roku 2005 Wyspy na stałe opuściło 40 tys. obywateli nowych państw Unii, to w 2006 było ich już 60 tys. Urzędnicy są pewni - przynajmniej połowa tych "nowych" emigrantów to właśnie Polacy. W tym roku ta tendencja ma się utrzymać, co oznacza, że nad Wisłę może wrócić na stałe od 40 do 50 tys. naszych rodaków - zauważa gazeta.
Hmm, gdyby nawet potwierdziły się te dane (50 tys. samych Polaków), to przy około 800 tys. szacowanej liczbty naszych rodaków na Wyspach, mówimy zaledwie o 6,25% w skali roku, bez danych porównawczych z innych lat. Chyba zatem tendencja nie jest aż tak bardzo dotkliwa...

I jeszcze jedna weekendowa obserwacja z Doncaster. Polski jest nie tylko słyszany na ulicach (w ten sposób rozdałem kilka wizytówek). Spacerując po mieście można ze stuprocentową pewnością wyłapać w tłumie polskie twarze. Nie ze względu na ubiór, zachowanie, czy niepewny uśmiech na twarzy - bo wielu z naszych rodaków pod tym względem świetnie przystosowało się już do "nowego" życia. Po prostu, mamy coś pięknie słowiańskiego w oczach - do tego stopnia, że nawet ja jestem w stanie to zauważyć :).

Etykiety:

wtorek, września 25, 2007

Reportaż z rekonesansu w Doncaster, część 3: miejsca

A oto i inne kluczowe miejsca, które będą zapewne stanowić (wszystko się właśnie teraz potwierdza) miejsca wieczornych spotkań tematycznych. Nie mamy póki co lokalizacji bilarda, ale z tego co wiem, Dave już rusza głową w temacie.

Zatem jedziemy:

Powyżej: siedziba ICCD - naszych gospodarzy w Doncaster. Na parterze znajduje się sala główna, kafeteria oraz chill-out lounge, na piętrze - biura. Poniżej: elementy wyposażenia kuchni, wygląda na to, że nasi gospodarze są bardzo dobrze przygotowani na to, że będziemy przygodowywać ucztę polską w budynku ICCD:

Poniżej: chill-out lounge, które na dwa wieczory zamieni się w profesjonalny salon fryzjerski!

Poniżej: zaraz obok stadionu trzecioligowego Doncaster Rovers (ale cóż za stadion, śmiem twierdzić, że w Polsce nie mamy takiego!), znajdują się okolone siatką mniejsze boiska do piłki nożnej i gry pięciu na pięciu. Właśnie tam będziemy bronić honoru polskiej kopanej. Niskie te brameczki, nie? ;)


Poniżej: wnętrze kręgielni Superbowl, zaraz obok niej znajduje się restauracja Frankie and Benny's, której wszyscy siedmioro pracownicy kuchni są... Polakami :). Już Bogusia do nich dotrze.


Poniżej: "nasz" minibus, jak by ktoś pytał. Będzie do naszej dyspozycji wtedy, kiedy będziemy go potrzebować. Łącznie z trasą do/na lotnisko oraz niedzielną wycieczką do Yorku.

Uff, to tyle impresji. Odpowiedzi na pytania przekażę na naszym nabliższym spotkaniu. Teraz tylko muszę wykombinować kiedy ono się odbędzie, bo w kolejny weekend (29-30 września) też mnie w Gdańsku nie ma...

Reportaż z rekonesansu w Doncaster - część 2: nasza baza, The Haven

Skoro, przynajmniej w pewnym stopniu znacie już kluczowych ludzi, z którymi spędziliśmy długie godziny na rozmowach, teraz jestem gotowy przedstawić kilka miejsc, które być może (najpewniej?) wykorzystamy jako miejsca, w których będą się odbywały nasze wieczorne spotkania.

Nie mam jeszcze ostatecznej pewności natomiast co do natury prac społecznych, w których będziemy mieli przyjemność pomagać naszym gospodarzom. Można się spodziewać, że będziemy zaangażowani m.in. w pomoc przy przygotowaniu (sprzątaniu) domów dla ofiar niedawnej powodzi w Wielkiej Brytanii, która dotknęła również okolice Doncaster. Jak tylko będę znał szczegóły, na pewno napiszę.

A teraz już miejsca. Zaczynam od jednego takiego, na którego zobaczeniu wielu z Was zależało. The Haven, były chrześcijański dom spokojnej starości, który będzie stanowił naszą bazę i miejsce noclegów. Gdybym ja w czymś takim mieszkał na starość - też byłbym spokojniejszy :). Zresztą popatrzcie sami:

A z tyłu budynku jest całkiem przyjemny i zadbany ogródek. Co prawda w październiku nam się raczej nie przyda, ale dobrze wiedzieć na ewentualną przyszłość :).

Ponieważ nie mieliśmy niestety kluczy do wewnątrz budynku, musicie (jak i ja) się zadowolić kilkoma zdjęciami wykonanymi z zewnątrz z poziomu chodnika. Na drabinę nie właziłem... Wygląda, że mimo refleksów od szyby, wnętrze prezentuje się przytulnie i zachęcająco. Nie wiem jeszcze ile pokojów będziemy mieli do dyspozycji, ale ta informacja powinna się pojawić na dniach.

Poniżej: salonik


Poniżej: jadalnia

Kuchnia z pełnym zapleczem, bo gotować sobie będziemy sami :)

Jednym słowem - miód. Jestem bardzo zadowolony, że tym razem jako grupa będziemy mieszkali przez cały tydzien razem. Będzie okazja do rozmów, społeczności, wspólnego gotowania. Pięknie :).

Etykiety: ,

Reportaż z rekonesansu do Doncaster - część 1: Ludzie

Jak się okazuje rekonesansy misyjne poprawiają zdrowie, humor i podnoszą poziom adrenaliny. Ta ostatnia związana była najbardziej z ponad siedmiogodzinnym opóźnieniem, które miał samolot Wizzaira już na lotnisku w Gdańsku w ubiegły piątek. Planowana godzina wylotu to 10:05 - rzeczywista: 17:00. Szczęście, że nie musiałem całego tego czasu spędzić na lotnisku...

Ale do rzeczy, co się odwlecze, to nie uciecze, oto zatem odcinek nr.1 - czyli kluczowi ludzie, których, Ci z nasz, którzy na wyjazd misyjny się wybierają, zobaczą już za niespełna trzy tygodnie :).

Powyżej: Bogusia Polak, pierwotnie z Wodzisławia Śląskiego, a obecnie z/w Doncaster i Josh Neddham, który nas dzielnie woził swoją Corsą przez całą sobotę, żeby można było zobaczyć wszystkie miejsca, o które nam chodziło.

Powyżej: ta misyjna robota najwyraźniej się Bogusi uśmiecha :).

Powyżej: Gosia, którą spotkaliśmy na stoisku z polskimi produktami na rynku.

Powyżej: Kamil (syn właścicielki sklepu, p. Haliny) oraz jego kolega Radek - na tle sklepu "u Haliny", gdzie najprawdopodobniej będziemy zamawiać jedzenie na ucztę polską. Poniżej: sklep "U Haliny" na zewnatrz i wewnątrz.



Powyżej (od lewej): Della Needham (mama Josha, w których domu nocowałem), Dave Sharpe - lider młodzieży, jego żona Sarah (jak widać w ósmym miesiącu ciąży) oraz Jane Rolls, odpowiedzialna za służbę wśród dzieci.

Powyżej: Rodzina Bothamów (Graham i Angela z trzema synami) oraz mieszkająca u nich Bogusia. Angela, seabass na kolację był świetny!

Etykiety: ,

poniedziałek, września 24, 2007

Wróciłem. Zachwycony

Więcej na temat jutro, razem ze zdjęciami - prawdopodobnie późniejszym wieczorem.

czwartek, września 20, 2007

35 pytań i jedno przeziębienie

Mam 35 pytań do gospodarzy w Doncaster i jedno (ale porządne) przeziębienie :). Mam nadzieję wrócić z conajmniej 35 odpowiedziami i bez przeziębienia :)

Wszystko w Bożych rękach!

PS. Zabieram ze sobą aparat fotograficzny i mocne postanowienie (plus prikaz od grupy), żeby robić tyle zdjęć, ile wejdzie na kartę. W połowie przyszłego tygodnia pojawią się pewnie tutaj najlepsze z nich.

Polskie sklepy jak grzyby po deszczu

O Londynie i jego rozległej siatce sklepów polskich ze wszelkimi smakołykami wiedzieliśmy z mediów już od dawna, ale coraz więcej naszych rodakow zaczyna oferować polskie produkty również w mniejszych miastach i miasteczkach. A jeśli połączyć sklep z usługami związanymi z przekazami pieniężnymi do Polski - sukces jest gwarantowany! :)

Jeden z tych sklepów będzie dla mnie szczególnie ciekawy w ciągu najbliższych 48 godzin:

Polski sklep "U Haliny" - DONCASTER
10 Withburn Road, Hyde Park, DONCASTER DN1 2AT
Godziny otwarcia: Pon.-Niedz. 9:30-23:00

Mam nadzieję, że uda się zamówić trochę przysmaków na ucztę polską w sobotę 13 października w Doncaster.

Etykiety: ,

wtorek, września 18, 2007

W piątek lecę do Doncaster

Przede mną szalony weekend - mam wrażenie, że z różnych względów, to kolejny szalony weekend pod rząd. Czeka mnie 1.5 dnia spotkań, rozmów, ustaleń, rozglądania się po mieście, myślenia, modlitwy i planowania.

I mimo wszystkich zespołowych przygotowań do wyjazdu - mam wrażenie, że jestem w jakimś sensie nie przygotowany w takim stopniu, jak bym chciał...

Proszę o modlitwę o bardzo dużo Bożej łaski - będę jej potrzebował :).

sobota, września 15, 2007

Nasze spotkanie

Zapraszam na niedzielę 16 września
o godz. 17:00 w stałym miejscu.


Będziemy finalizować listę pomysłów na Tydzień Polski w Doncaster, ustalać listę pytań do organizatorów i zastanawiać się ile czasu będzie potrzeba na nauczenie się kilku (jednej?) wspólnej pieśni, którą będziemy chcieli przedstawić na nabożeństwie.

Nie mogę - będziemy śpiewać! ;)

Newton Aycliffe w grudniu

Dobre wieści z Newton Aycliffe - w rozmowach mailowych ze Stewartem i Chezzem pojawił się wstępny termin naszego kolejnego wyjazud misyjnego do Newton Aycliffe. W okresie pozawakacyjnym (listopad-maj) będziemy najprawdopodobniej działać w Wielkiej Brytanii na zasadzie wyjazdów na przedłużony weekend (czwartek-poniedziałek). Wtedy wystarczy wziąć tylko 2-3 dni wolnego w pracy i można jechać :).

Termin, który pasowałby Aycliffe CLC to:
6-10 grudnia br.

Zastanówmy się z modlitwą komu ten termin by odpowiadał.

Etykiety: ,

piątek, września 14, 2007

Blog młodzieży w Wodzisławiu

Zbyszek "Zibi" Marzec i młodzież z Wodzisławia Śląskiego ma swój blog (kliknij, a nie pożałujesz). Ponieważ mamy nadzieję z nimi współpracować przy realizacji misji w Doncaster (bo przecież stamtąd pochodzi "nasz kontakt", czyli Bogusia Polak) - warto być na bieżąco z tym, co się dzieje na drugim koncu Polski.

Gdańsk pozdrawia Wodzisław Śląski!! :)

Etykiety:

wtorek, września 11, 2007

Bilety do Doncaster kupione! (częściowo)

W niedzielę po południu dokonaliśmy zbiorczego zakupu biletów na lot do Doncaster i z powrotem dla pięciu osób spośród nas, które były już na to finansowo przygotowane. Kasia, Michał, Maciek, Grażyna i ciocia Halina mają już pewność, że znajdą się na pokładzie (Beata jeszcze raz dzięki za pomoc z wypukłymi cyferkami ;)).

Robert kupił swój bilet na lotnisku tego samego dnia i również jest wśród pasażerów.

Zostaje jeszcze Asia i ja.

Jak się okazuje, bilety kosztowały 242 pln każdy, więc będzie trzeba dopłacić / zwrócić Beacie dodatkowe 22 pln na głowę. Dobrze będzie to zrobić na naszym najbliższym spotkaniu w niedzielę.

PS. Wczoraj wieczorem dostałem smsa od Bogusi - właśnie wylatywała z Katowic do Doncaster. Prosi o modlitwę i Bożą pomoc na tym etapie swojego życia. Powodzenia, Bogusiu - niech Bóg Ci błogosławi!

Etykiety:

sobota, września 08, 2007

Newton News


Może nie są to (jeszcze! ;)) pierwsze strony gazet, ale króciutkie wspomnienie z naszego wyjazdu misyjnego do Newton Aycliffe ukazało się w lokalnej prasie (to skutki rozmowy z tym starszawym dziennikarzem, który zostawił naszej Joasi wizytówkę):

Można o nas poczytać tutaj.

Z kolei nasi gospodarze latem tego roku pracowali w Ugandzie, przy budowie domu dla rodziny, o którą dba Watoto Childrens Ministries.


Możemy się tylko domyślać (póki co) jak wielkie musiało być to wyzwanie, ale też jakie wielkie błogosławieństwo. Zarówno dla dzieci w tej niewielkiej ugandyjskiejj wiosce, jak i dla zespołu brytyjczyków.

Jestem przekonany, że pewnego dnia (w Newton Aycliffe albo w Gdańsku) opowiedzą nam o tym :). Podoba mi się ich odwaga w realizowaniu tego, co Bóg włożył do ich serca.

Jest taki moment w życiu kiedy brak pieniędzy i wcześniejszego doświadczenia nie jest w stanie powstrzymać Cię przed realizacją Bożej woli.

Myślę, że nasi przyjaciele są w takim miejscu. Miejscu do którego my dzielnie zmierzamy :).



Co robić w Doncaster jesienią?

Posta o tym tytule (tyle, że w języku angielskim, bo chciałem również zapytać lokalsów) umieściłem na jednym z najczęściej odwiedzanych forów internetowych społeczności w Doncaster.

Warto poczytać odpowiedzi, bo szczególnie MrDearne okazał się bardzo pomocny. Sporo nowych pomysłów do przemyślenia i wykorzystania. De facto, część z nich chciałbym dzisiaj omówić na spotkaniu.

Odbędzie się ono nietypowo bo w sobotę (dzisiaj)
o godz. 18:00 w stałym miejscu.

Będziemy podejmować ostateczne decyzje odnośnie składu grupy, ustalać deadline zakupu biletów, oraz porozmawiamy o możliwościach współpracy z organizacjami społecznymi w Doncaster. Zapraszam!

PS. Bilety na trasę Gdańsk-Doncaster-Gdańsk w interesującym nas terminie dzisiaj są w cenie 188 pln + opłata za płatność kartą (łącznie ok. 24 pln).

piątek, września 07, 2007

Mozambik - część 2


Moje zainteresowanie możliwością pojechania choć raz w życiu na misję do Mozambiku rośnie. Łapię się na tym, że w księgarni dość bezwiednie kieruję się do działu z przewodnikami, szukając czy uda się coś znaleźć pod literą "M". Na moje nieszczęście, oraz ze względu na to, że na skutek trudnej przeszłości Mozambik w sumie dopiero raczkuje w turystyce w porównaniu z innymi krajami Afryki Wschodniej, nie znalazłem jeszcze żadnej większej publikacji na ten temat. Gdybyście wygooglali w sieci coś dostępnego w Polsce - dajcie znać.

Od lat pracę misyjną w Mozambiku prowadzą Heidi i Roland Bakerowie. Ich blog misyjny w miarę na bieżąco przedstawia wszystkie niezwykłe rzeczy, które mają miejsce w służbie pośród najuboższych mieszkańców i dzieci.

Wstępnie zapoznałem się już z listą wyjazdowych wymagań i... wcale mnie ona nie przeraża. Hmm, nawet konieczność wcześniejszego, zastrzykowego, zaszcepienia się przeciwko chorobom zakaźnym. No no, Harry, aleś odważny ;).

Póki co, zostawiam wszystko w sferze marzeń. Ale, jak już zdążyłem się przekonać, z Bogiem nawet najbardziej odlotowe marzenia się spełniają :).

Powyżej: podczas chrztu w Oceanie Indyjskim


Zapomniałbym dodać, że przetłumaczono na język polski przynajmniej jedną książkę autorstwa Bakerów pt. "Zawsze pod dostatkiem". Kosztuje raptem 22 pln i z tego co widzę, jest dostępna w bieżącej sprzedaży.

Jeśli jeszcze jej nie czytałeś - sięgnij po tę lekturę koniecznie. Bóg poszerzy Twoje horyzonty, zapewniam Cię.

Etykiety:

czwartek, września 06, 2007

Fryzjerzy i klienci mile widziani!

Podczas wczorajszego późnowieczornego spotkania, wpadliśmy, jak wygląda, na wręcz genialny pomysł. Ponieważ najprawdopodobniej w grupie październikowej będziemy mieli przynajmniej jednego (a oby i dwoje!) fryzjerów, wymyśliliśmy sobie, że conajmniej jedno popołudnie i wieczór przeznaczymy na:


FRYZURY PO POLSKU,
czyli strzyżenie i modelowanie włosów
przez polskich fryzjerów dla polskich klientów (raczej klientek)



Jakie korzyści z tego płyną?

1. Przywozimy do Doncaster dwójkę naprawdę dobrych, sprawdzonych od lat fryzjerów;

2. O ile fryzura nie będzie wymagała jakiegoś balejażu, czy innych cudów kosmetyki głowy, jesteśmy w stanie zrobić ją od ręki na miejscu (bez konieczności wcześniejszych zapisów);

3. Z polskim fryzjerem polskiej klientce jest się znacznie łatwiej dogadać odnośnie tego, jak ma wyglądać fryzura;

4. Nasza usługa będzie o wiele tańsza, bo pobieramy za nią zaledwie "ile Szanowna Pani sobie życzy";

5. Osoby na fotelu / czekające w ewentualnej kolejce częstujemy kawą i ciasteczkami, przyjemnie sobie z nimi gawędząc.

Jak widać, same plusy :)

Ciekawe co sądzicie o takim pomyśle - wszystkie głosy, również krytyczne, są mile widziane!

Etykiety: , ,

niedziela, września 02, 2007

Spotkanie: środa, 5 września

Nasze najbliższe spotkanie (grupa październikowa do Doncaster) będzie miało miejsce w:

środę 5 września ok. godz. 19:00 (podczas środowego nabożeństwa).

Mimo tego, że mamy już w zasadzie pełną listę uczestników wyjazdu, nieodmiennie zapraszamy wszystkich, którzy po prostu chcą się przekonać, jakie plany misyjne ma dla nich Bóg :).

OT: Darfur

Temat niby jest znany - ale nie zaszkodzi być na bieżąco. Nie mogę zrozumieć, dlaczego świat nie jest w stanie położyć temu kresu. Nie materialnie. Emocjonalnie.

Szok.