piątek, sierpnia 29, 2008

Uff...

Bóg jest dobry. Trzydniowy ciężki wyjazd służbowy został zakończony powodzeniem :).

środa, sierpnia 27, 2008

Kajet Bogusi (12)


Po powrocie z wakacji moja misyjna praca w Doncaster ruszyła znów na pełnych obrotach. Już w pierwszym tygodniu udało mi się spotkać z wieloma osobami. Między innymi z Gosią i Beatą (to siostry!). Na miejsce naszego spotkania wybrałyśmy polską restaurację, która istnieje w Donku od maja tego roku. Przyznaję, że byłam tam dopiero pierwszy raz.

Gosia pracuje w sklepie Josefiny, gdzie zawsze wieszamy plakaty informujące o Dniach Polskich. Poznałyśmy się z Gosią prawie rok temu. Kiedy wracałam z wakacji w Polsce, będąc już na lotnisku w Katowicach poznałam Beatę. Zaczęłyśmy rozmawiać... I tak dowiedzialam się, że wybiera się w odwiedziny do siostry, do Doncaster. Zażartowałam, że może ją znam :). I rzeczywiście...Czyż życie nie jest pełne niespodzianek?!

Jest, przekonuję się o tym wielokrotnie. Kolejną taką niespodzianką było spotkanie z Jackiem, który mieszka w Donku od kilku lat. Jacek przeczytał na blogu o tym, co dzieje się w Doncaster i odezwał się do Harrego. Potem ja skontaktowałam się z nim i tak oto doszło do naszego późniejszego spotkania. Podczas rozmowy pojawiło się wiele tematów do "przegadania”. Pozdrowienia dla Jacka!

Poza tym, odbyło się Spotkanie Polek, pierwsze po wakacyjnej przerwie. Jak fajnie zobaczyć znów te uśmiechnięte buzie, stęskniłam się za nimi :). Opowiedziałam historię dziewczynki uratowanej z pożaru. Czytając tę historię wcześniej, przyszła mi myśl, że podobnie jak pewien człowiek uratował przed śmiercią w ogniu naszą bohaterkę, tak Jezus uratował nas przed ogniem piekielnym. Nawiązałam do tego na spotkaniu. Przecież ofiara Jezusa Chrystusa na krzyżu dokonała się za każdego człowieka!

Kilka dni temu obejrzałam po raz kolejny film „Pasja”, który przypomniał mi, jak wielką ofiarę poniósł Jezus za moje grzechy. Jego śmierć stała się najpiękniejszym wyznaniem miłości wobec każdego człowieka. Czymś, wobec czego nie można pozostać obojętnym. Grzech jest jedyną rzeczą, która oddziela człowieka od Boga i relacji z Nim. Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa stały sie jak nowy pomost w tej relacji. Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że gdyby Jezus tego nie zrobił, bylibyśmy oddzieleni od Boga na zawsze?!

Podczas spotkania rozmawiałyśmy o tym, że naszą odpowiedzią na ten doskonały akt miłości jest osobista pokuta. To ona odbudowuje zerwaną wcześniej więź z Jezusem. W Biblii jest napisane, że: "Jezus jest jedyna Droga, Prawda i Życiem”. Chciałabym zapytać, drogi czytelniku: Czy jest tak również dla Ciebie?

Niedzielne popołudnie spędziłam w gronie bliskich mi ludzi z Donka. Wybraliśmy się do Cusworth, pięknego miejsca, w którym z łatwością można przenieść się w odległe czasy. Ach, lubię tak czasami, "przenieść się w czasie". A takie miejsca jak Cusworth bardzo mi to uławiają :).

Poznaję w Doncaster coraz to nowe osoby. Ale czasem muszę też z kimś się pożegnać. Tak jak z Gosią, którą poznałam na kursie angielskiego w „Women’s Centre”. Gosia wraca do Polski. Przegadałyśmy razem wiele godzin. I, choć taka kolej rzeczy, to będzie mi jej brakować. Zarówno jej życiowych mądrości jak i uroczego śmiechu. Dzielna z niej osóbka. Pozdrawiam Cię, Gosiu :).

W następnym odcinku opowiem Wam o Dorocie - nasze losy ”splotły”się w grudniu zeszłego roku. Niezwykła z niej kobieta, ale o tym już następnym razem...

Etykiety:

wtorek, sierpnia 26, 2008

Kto ma samochód i może pojechać z Brytyjczykami do Łeby?

Znajomość angielskiego - niepotrzebna. Chodzi o dyspozycyjność i samochod w godz. 10:00-16:00 w najbliższy czwartek. Ktoś ich po prostu musi "zaprowadzić" samochodowo z Gdańska do Łeby, a ja do nocy z czwartku na piątek jestem w centralnej Polsce, więc nie mam jak pomóc.

poniedziałek, sierpnia 25, 2008

Zmiany w programie pobytu Brytyjczyków w Gdańsku

Jak się okazuje, osoba, która miała towarzyszyć samochodem naszym Brytyjczykom do Łeby dzisiaj do południa, wycofała się w ostatniej chwili wczoraj wieczorem. Nie mieliśmy wyjścia i trzeba było przełożyć wyjazd do Łeby na czwartek, a dzisiaj zaproponować naszym gościom pierwszy dzień pracy na budowie w Pruszczu. Plany popołudniowe - bez zmian.

Co do czwartku - nadal poszukujemy osoby z samochodem, która będzie w stanie "pilotować" naszych gości do Łeby i z powrotem. Znajomość angielskiego nie jest koniecznie wymagana, bo będę również ze strony polskiej jechać osoby, które język znają na tyle, aby się z nimi dogadać. Chodzi po prostu o udostępnienie swojego czasu i samochodu w czwartek w godz. 10:00-16:00.

Gdyby ktoś chciał i mógł pomóc - piszcie tutaj w komentarzach albo na adres nawyspy@yahoo.pl. Mile widziane również telefony i/lub smsy do mnie.

piątek, sierpnia 22, 2008

Dłonie mówią czasem więcej niż usta...

Etykiety:

OT: Nauka angielskiego

Wczorajszy Onet przynosi ciekawą informację dla osób, które nadal pracują nad poszerzeniem umiejętności dobrego rozumienia mówionego języka angielskiego. Otóż, już niedługo, zamiast filmów i bajek z napisami, mają się pojawiać one w wersji oryginalnej z napisami:

"Telewizyjna Dwójka już jesienią tego roku wprowadzi pierwsze w historii telewizji publicznej pasmo anglojęzycznych programów z napisami. Pierwszy blok filmów po angielsku ma wystartować w drugiej połowie września. Kilkudziesięciominutowe pasmo anglojęzycznych filmów dla dzieci i młodzieży, programów przyrodniczych, bajek Disneya i innych bez tłumaczenia lektora będzie nadawane najprawdopodobniej w soboty po południu."

Etykiety:

czwartek, sierpnia 21, 2008

Wizzair likwiduje połączenie Warszawa-Durham

Od połowy września nie będzie lotów Wizzairem na trasie Warszawa - Durham.

A korzystaliśmy z niego jeszcze w lipcu ubiegłego roku... Wygląda na to, że w świetle cięć kosztów tanich przewoźników, z Gdańska zostaje nam głównie Doncaster, Londyn i Liverpool. A i z Warszawy coraz mniej połączeń.

Eeetam, jak będzie trzeba, to autobusem pojedziemy. Albo i łódką :).

środa, sierpnia 20, 2008

Program tygodnia - Brytyjczycy w Gdańsku

Poniżej, oczywiście z pewnym poziomem elastyczności, program tygodnia pobytu w Gdańsku i Pruszczu Gd. grupy dwunastu Brytyjczyków z kościoła Xcel Church w Newton Aycliffe.

Warto zapoznać się również z postem bezpośrednio poniżej, gdzie omawiam ogólne zasady tego, czego się można spodziewać.

Program tygodnia:

Sobota wieczorem:

przylot z Birmingham na lotnisko Rębiechowo w Gdańsku (lot Ryanair 748) o godz 20:45. Przejazd do gospodarzy/hotelu

Niedziela:

10:00 rano nabożeństwo w Pruszczu. Lunch po nabożeństwie na zapleczu kaplicy. Po lunchu zwiedzanie Gdańska. Kolacja w restauracji w Gdańsku.

Poniedziałek:
Śniadanie w hotelu, wyjazd do Łeby, zwiedzanie wydm, plażowanie.

Kolacja: TGI Friday’s w Gdańsku (cała grupa)

Wtorek:
Śniadanie w hotelu, obie grupy pracują cały dzień na budowie budynku zborowego w Pruszczu w godz. 10-15:00 (z przerwą na lunch/herbatę).

Kolacja: wyjście na pizzę w Pruszczu? (może ktoś mógłby polecić jakąś fajną lokalizację, w której zmieści się 12-15 osób?)

Wieczorny turniej bilardowy w hotelu.

Środa:
Śniadanie w hotelu, obie grupy pracują cały dzień na budowie budynku zborowego w Pruszczu w godz. 10-15:00 (z przerwą na lunch/herbatę)..

"Pracująca siódemka" - kolacja u gospodarzy, "hotelowa piątka" - na mieście w Gdańsku.

18:30 wieczorne nabożeństwo w kościele w Gdańsku przy ul. Menonitów.


Czwartek:
Śniadanie w hotelu, obie grupy pracują cały dzień na budowie budynku zborowego w Pruszczu w godz. 10-15:00 (z przerwą na lunch/herbatę)..

Wczesna kolacja grillowa na terenie budowy w Pruszczu.

Mecz piłkarski w Pruszczu.

Piątek:
Zwiedzanie Gdyni (nabrzeże, statki, oceanarium, etc).

Wieczorna wizyta obu grup w domu Iwony i Marka

Sobota:
Przy dobrej pogodzie, dzień na plaży w Gdańsku, spacer do Sopotu.

Kolacja w hotelu i wieczorny lot powrotny (Ryanair, 21:10) do Birmingham


PS. Część naszych gości (tzw. "pracująca siódemka") będzie zakwaterowana po domach członków kościoła w Pruszczu, a druga część ("tzw. hotelowa piątka" ;)) w hotelu Cztery Pory Roku w Straszynie - jak tam dojechać: mapka lokalizacji i dojazdu.

wtorek, sierpnia 19, 2008

Brytyjczycy w Gdańsku

W sobotę 23 sierpnia wieczorem przyjeżdza do Gdańska na tydzień kolejna grupa Brytyjczyków z Newton Aycliffe i okolic.

Tym razem będzie ich łącznie dwanaścioro, w tym siedmiu silnych i znających się na rzeczy mężczyzn będzie przez pięć dni roboczych pracować na budowie budynku kościelnego w Pruszczu Gdańskim, a pozostała piątka (trzy kobiety i dwóch mężczyzn) włączy się do tych prac na trzy dni, a pozostałe chciałaby spędzić podziwiając nasz kraj i nawiązując/odświeżając relacje z nami.

Niedługo (jutro?) powinienem opublikować na blogu program dzienny ich tygodniowej wizyty, tak abyśmy wszyscy mieli jasność, jak i gdzie można się będzie z naszymi goścmi spotkać.

Wszelka pomoc osobowa z naszej strony będzie jak najbardziej mile widziana, tym bardziej, że z racji obowiązków zawodowych przez trzy dni (od wtorku do czwartku włącznie) nie będzie mnie w Gdańsku. Wiem, że wstępnie do pomocy zgłosił się Robert B. oraz Asie B. i S. i... liczę na kolejne osoby :). Należy przy tym wziąć pod uwagę, że "podróżująca piątka" naszych gości wynajmie sobie samochód osobowy (pięciomiejscowy), więc żeby się z nimi wybrać gdzieś "w miasto" (lub poza miasto) trzeba będzie mieć własny środek lokomocji (lub limuzynę z kierowcą ;)).

Więcej informacji wkrótce.

PS. Wczoraj wieczorem mieliśmy z Maćkiem i Mirką możliwość spotkania się z Karoliną z Doncaster. Jest właśnie w Gdańsku na krótkim urlopie (do środy). To był bardzo dobry czas - jestem wdzięczny Bogu za to, co czyni w życiu Karoliny :).

Etykiety:

poniedziałek, sierpnia 18, 2008

Z Kajetu Bogusi (11)

Idąc dziś rano do pracy, przyszedł mi na myśl werset biblijny: "Szukajcie, a znajdziecie...". I pomyślałam o szukaniu powodów do wdzięczności. Moim dzisiejszym powodem, by podziękować Bogu jest piękna, słoneczna pogoda w Doncaster. Jeśli wczoraj padało niemalże cały dzień, to zapewniam was, to dzisiejsze słonko jest rarytasem :). Postanowiłam też uśmiechać się do ludzi, których mijałam po drodze. Dlaczego? Bo może mój uśmiech jest odpowiedzią na czyjąś modlitwe?! Może ktoś westchnął do Boga: "Boże, jeśli istniejesz, spraw, aby ktoś nieznajomy uśmiechnął się do mnie"? Nasza pogodna twarz, uśmiech to niewielki koszt, a dla kogoś może być jak słonko w pochmurny dzień. Oto co mówi Biblia na ten temat: "Pogodne spojrzenie rozwesela serce, a dobra nowina krzepi kości" (Przyp.Sal. 15:30).

Kiedy tak rozmyślałam dalej nad szukaniem powodów do wdzięcznosci, odkryłam, że jest ich niezliczona ilość. I tak np. kilka tygodni temu odwiedziła mnie przyjaciółka z Polski - Marysia :).
Od samego początku towarzyszyły nam różne przygody: opóźniony lot o kilka godzin, poszukiwania Marysi, która nie znając okolicy i nie mając komórki traciła mi się z oczu wielokrotnie:), zgubiona parasolka w autobusie, etc. To wszystko nie miało znaczenia, bo jej pobyt był dla mnie wyjątkowym i pięknym czasem. Pozdrawiam Cię, Maryniu :). Jeszcze raz dziękuję Ci za ten czas. Dziękuje Ci również za to, że, w naszej przyjazni odległość nie ma znaczenia.

Kolejny powód do wdzięczności to moje wakacje w Polsce, gdzie między innymi udało mi się wyjechać z siostrą i jej córkami nad ukochane polskie morze :). Myślę, że przede wszystkim był to czas relacji, udało mi się spędzić ten czas z wieloma osobami, których nie widuję zbyt czesto. Odwiedziłam przyjaciół z Gdańska, którzy przyjeżdzają na misje do Doncaster. Kochani, dziękuję za ten cudny czas. To byla uczta, pod kazdym wzgledem :).

Ten wakacyjny czas spedziłam nie tylko na wypoczynku. Przede wszystkim na spotkaniach z ludźmi, którzy są bliscy memu sercu: rodzice, przyjaciele. Nie jestem w stanie wymienić ich wszystkich z imienia. Daguniu, mocne uściski dla Ciebie i twojej rodzinki. Ekstra buziak dla Juleczki od cioci Boduni :). A swojej wyjątkowej siostrze, Joli i jej córkom: Anusi i Martuni dziekuję za ten wspólny czas wakacji. Tulę Was mocno do serca :).

Wypoczęta i ze świeżym zapałem wróciłam do Donka - mojego obecnego miejsca na ziemi, do ludzi mi bliskich i cennych. W następnym odcinku mojego kajeciku opowiem wam, co wydarzylo się w pierwszym tygodniu, po powrocie z Polski.

Zachęcam wszystkich, by zatrzymali się choć na chwilkę nad wspomnianym na początku wersetem: "Szukajcie, a znajdziecie..." Werset ten pokazuje mi, że to my musimy zadać sobie trud poszukania powodu do wdzięczności. Czasem nie trzeba szukać daleko, bo znajduje się on na wyciągnięcie ręki :). A może ktoś napisze do mnie o tym? Zachecam i czekam :). Pozdrawiam cieplo :).

Etykiety:

sobota, sierpnia 16, 2008

Odprawa w centrum Gdańska

Port Lotniczy Gdańsk właśnie kilka dni temu umożliwił pasażerom odprawę na terenie poza lotniskiem, a konkretnie praktycznie w centrum miasta. Tutaj można poczytac więcej na temat Terminalu Miasto.

Dla tych z nas, którym trudno będzie dojechac z bagażami wieczorem lub rano na lotnisko, na pewno jest to ciekawa opcja.

czwartek, sierpnia 14, 2008

OT: kiedy nie możesz spać...

...ale nie mówię dzisiaj o insomni (czyli bezsenności), tylko o sytuacji, w której musimy coś zrobić i na pewien czas zwalczyć uczucie senności (co brzmi jak moja codzienność, ale co tam ;)).

Kilka praktycznych rad od dobrych ludzi z Yahoo! (szczególnie podoba mi się wątek cytrynowy)

Etykiety:

środa, sierpnia 13, 2008

Jak było na Tara Festival '08?

Oficjalna strona festiwalu milczy, a mnie, mimo, że ostatecznie nie pojechaliśmy, nadal interesuje bardzo jak się udał festiwal.

Może ktoś z czytelników był i może się podzielić opinią / zdjęciem / linkiem?

Etykiety:

wtorek, sierpnia 12, 2008

Niedziela, 17 sierpnia, godz. 11:00, parking

Przed nami ostatnie nabożeństwo plenerowe "pod chmurką" tego lata w Gdańsku. Nie ukrywam, że oczekuję potężnego wylania Ducha Św. - nie poprzez to, co my możemy zrobić dla Boga, ale dzięki temu, co On pragnie zrobić dla nas :).


Jeśli Bóg pozwoli i nic się nie zmieni, będę miał przyjemność zwiastowania Ewangelii w ramach kazania. Przyjdźmy głodni Bożego działania!!

Etykiety:

niedziela, sierpnia 10, 2008

Komplecik

Po dzisiejszym dołączeniu do zespołu Marzeny K. i Macka Sz. - mamy komplecik:

Dziewczyny: Bogusia, Hania, Marzena, Grażynka, Ada
Chłopaki: dwa Robert(y), Piotr, Maciek, Łukasz i ja

Pięknie.

Spotkania przedwyjazdowe zaczniemy od drugiego weekendu września (wcześniej mnie nie ma w Gdańsku).

Etykiety:

piątek, sierpnia 08, 2008

84 sekundy konkretu

Zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że strach przed wiecznym potępieniem nie powinien być dla ludzi, którzy stają się chrześcijanami podstawową motywacją do pojednania się z Bogiem dzięki osobistemu przyjęciu zastępczej ofiary Jezusa Chrystusa.

Ale mam powody, by być pewnym, że obawa przed wiecznym potępieniem ludzi, którzy są wokół nas jest świetnym motywatorem dla chrześcijan do głoszenia Ewangelii tym, którzy jeszcze nie idą za Jezusem.

Zatem - 84 sekundy motywacji na dobry początek/środek/koniec dnia. Co sekundę umiera gdzieś na świecie dwóch ludzi...

Etykiety:

czwartek, sierpnia 07, 2008

Centymetr misyjny


Dla tych, którzy "znają się na kalendarzu": do naszego październikowego wyjazdu do Doncaster zostało 74 dni. Mało? Dużo?

Etykiety: ,

Wizzair daje możliwość płatności za bilety PRZELEWEM!

A oto i dobra wiadomość, na którą czekali wszyscy nie-posiadacze wypukłych kart kredytowych: Wizzair właśnie poinformował o tym, że dodaje opcję płatności przelewem za zakup biletów na swoje loty.

Dla tych z nas, którzy musieli jeździć na lotnisko i/lub szukać znajomych z kartami kredytowymi, to bardzo dobra wiadomość.

Etykiety:

środa, sierpnia 06, 2008

A co Bóg może uczynić dla Ciebie?

Zastanawiałem się ostatnio na temat tego, jak wiele w naszej polskiej religijności jest naszych starań o to, co my możemy uczynić dla Boga, w jaki sposób mu się przypodobać, czy zwrócić Jego uwagę na siebie. Jak wiele jest ludzkich starań o to, żeby w jakiś sposób udowodnić Bogu, że coś potrafimy, że dajemy sobie tu na ziemi radę, że stać nas na małe czy większe osiągnięcia.

I nieodmiennie mnie to zadziwia, jak bardzo mijamy się z Bożym myśleniem na nasz temat :).

Cała historia relacji człowieka z Bogiem (zapisana w Starym i Nowym Testamencie) wydaje się być równoległą opowieścią o tym, jak marne i nieskuteczne są nasze starania i o tym, co przygotował dla nas Bóg. Czy jesteśmy w stanie zwrócić na siebie uwagę Świętego Boga tym, że jesteśmy w większości sytuacji w porządku wobec innych? Czy zrobimy wrażenie na Stwórcy Wszechświata przez to, co potrafiliśmy samodzielnie wykonać lub osiągnąć przez kilkadziesiąt lat życia?

Myślę, że Biblia pokazuje w pięknej perspektywie życia Jezusa Chrystusa to, jak bardzo Bóg chce uczynić coś dla nas. Jak mówi List do Efezjan - "z (Bożej) łaski przez (naszą) wiarę", czyli z wolnej Bożej woli i pragnienia ubogłosławienia nas, a nie ze względu na to jak wydaje nam się, że na to zasługujemy. To co my czynimy jest niedoskonałe, natomiast to, co czyni dla nas Bóg jest piękne, dobre i trwałe.

Zdaję sobie sprawę, że nie jest łatwo zatrzymać się w miejscu, w którym powiemy sami sobie, że będziemy czekać na Boże działanie. Że przestaniemy krzyczeć do nieba, machać rozpaczliwie rękoma, wznosić wzniosłe modlitwy. Zatrzymamy się i będziemy oczekiwać Bożego działania. Nie wiem jak Wy, ale ja nie lubię czekać :). Nie lubię braku aktywności, konieczności nasłuchiwania przed podjęciem następnego wyzwania.

Problem w tym, że Bóg to lubi, kiedy jesteśmy w takim miejscu. Kiedy się wreszcie zatrzymamy, uspokoimy puls i rytm bicia serca i zaczniemy słuchać tego, co On ma nam do powiedzenia oraz odbierać to, co On chce dla nas uczynić. Jakże sensacyjnie to brzmi, prawda? Bóg chce coś uczynić dla Ciebie i dla mnie! Pamiętasz sytuację kiedy Jezus umył stopy swoim uczniom? To było coś nieprzewidzianego, niespotykanego, bez precendensu.

A gdybyś Ty wtedy znalazł się pomiędzy apostołami? Jak byś zareagował? Zdziwieniem? Entuzjazmem? A może, tak jak pewnie ja, wyszedłbyś tylnym wyjściem trzaskając drzwiami, oburzony na Boga, ktory tak bardzo nie przystaje do naszego wizerunku tego jaki powinien być i jak się zachowywać? :) A tu Jezus się schyla do naszego życia i mówi: "Pozwól mi sobie usłużyć".

Piękny i straszny obraz, prawda? Bóg spotyka nas w miejscu naszej potrzeby i nie mówi, że mamy sobie sami poradzić :). Jestem pewien, że ta myśl będzie się jeszcze przewijać w mojej głowie przez kilka dni. A co z Tobą? Co dzisiaj Jezus Chrystus może uczynić dla Ciebie? Na co powinieneś mu pozwolić?

Etykiety:

wtorek, sierpnia 05, 2008

Konferencja Global Leadership Summit w Krakowie

Pod koniec listopada (28-29.11.2008) w Krakowie ma się odbyć konferencja Global Leadership Summit organizowana przez Willow Creek Association związaną z jednym z najbardziej wpływowych kościołów protestanckich w USA: Willow Creek z South Barrington niedaleko Chicago w stanie Illinois.

Sądząc choćby po liście mówców z zeszłego roku (m.in. Jimmy Carter, Colin Powell, Bill Hybels - pastor Willow Creek), warto będzie się wybrać. Tym bardziej, że koszt udziału to tylko 69 pln (nie licząc dojazdu, zakwaterowania i wyżywienia na miejscu).

Czy ktoś by się chciał zabrać ze mną / z nami?

Etykiety:

poniedziałek, sierpnia 04, 2008

Lakeland, FL

Wiele się pisze na temat Lakeland, więc ja... nie napiszę nic :).

Za to dzisiaj wpadł mi w ręce króciuteńki klip z wizyty Marka Ciesiółki i przyjaciół właśnie pod namiotem w Lakeland.

Etykiety: ,

Uzupełniamy listę uczestników

Jest kilka nowych informacji a propos wyjazdu nr. 9 (22-27 października, Doncaster). Kilka osób po prostu nie da rady do nas w tym terminie dołączyć (Dorota, Szymańscy - choć tutaj jeszcze jest znak zapytania), inne (Hania, Piotr) - właśnie się zdecydowały.

Na dzisiaj zatem, lista uczestników wygląda tak (osoby z pozycji 1-6 mają już bilety):

1. Robert B.,
2. Robert M.,
3. Łukasz J.
4. Ada
5. Grażynka
6. ja
7. Hania
8. Piotr
9. Bogusia

Nie wykluczam, że na miejscu dołączą do nas mający metę w Donku Karolina i Sylwek, a także Jacek, którego niedawno "poznałem" mailowo.

Wszystko to sprawia, że zostały nam 1-2 miejsca do obsadzenia ludźmi z Polski Północnej. Szybkie decyzje i zgłoszenia na maila (nawyspy@yahoo.pl) zatem bardzo mile widziane.

Etykiety:

sobota, sierpnia 02, 2008

OT: jak spędzacie wakacje?

Napiszcie, co robicie, gdzie bywacie, co widzieliście.

Niech ożyją komentarze :)

Etykiety:

piątek, sierpnia 01, 2008

Plany na rok szkolny 2008/09

Wiem, że część z Was dość wnikliwie śledzi informacje na temat terminów wyjazdów misyjnych, z myślą o tym, czy samodzielnie nie wziąć w nich udziału. Wychodząc Wam na przeciw głośno myślę na temat tego, co może się pojawić w naszych planach wyjazdowych na rok szkolny 2008/09.

Weźcie pod uwagę, że dopóki nie ma oficjalnego potwierdzenia terminu na pasku po prawej stronie bloga (pod nagłówkiem "Terminy kolejnych wyjazdów"), wszelkie prognozowane terminy należy traktować jako wstępne i niepotwierdzone. Na dzisiaj mamy pewność co do następnego wyjazdu (nr. 9, Doncaster), a pozostałe miejsca/daty mają na celu tylko określenie "większego obrazka" tego, co może się dziać w ciągu następnych miesięcy.

Wstępnie wygląda to zatem tak:

22-27 października, 2008: Doncaster (wyjazd nr. 9)

4 grudnia, 2008: Coventry (konferencja związana z usługiwaniem wśród Polaków w UK. Ten wyjazd chciałbym połączyć albo z weekendem wśród Polaków w Coventry, z weekendem w Belfaście albo z weekendem w Southampton)

styczeń-luty, 2009 (ferie zimowe w Polsce): Newton Aycliffe? Edynburg?

weekend majowy, 2009: Doncaster? Newton Aycliffe?

wakacje, 2009: Newton Aycliffe (misja młodzieżowa)? Doncaster?

sierpień, 2009: Belfast/Armagh: Tara Festival

Tego, mniej więcej, spodziewam się, na dzisiaj. Jak widać sporo znaków zapytania, ale nie panikuję. Te misje to Boża sprawa, więc jestem spokojny :).

Etykiety: