poniedziałek, stycznia 07, 2013

Śladami Jezusa (9): Ziarno i gleba (część 3)



Mk 4:1-26 Gdzie Słowo jest najmocniejsze

W zwiastowaniu Ewangelii innym, zawsze będziemy napotykać na przeszkody. W wersetach 3-8 tej przypowieści Jezus mówi o przeszkodach dla Siewcy w postaci: ptaków żerujących na utwardzonej drodze, słońca wypalającego skalistą glebę oraz cierni, które duszą plon.

Wersety 15-19 wyjaśniają natomiast metaforę, której użył. Ptaki reprezentują szatana, słońce - uciski i prześladowania, a ciernie - cielesne pragnienia i ułudę świata. Takie "okoliczności przyrody" nie powinny być żadną niespodzianką dla rolnika, który zasiewa ziarno.

I to są te trzy obszary/sytuacje, w których Słowo Boże jest właśnie najmocniejsze - dlatego spotyka nas czasem tak wielka opozycja w ludzkich sercach kiedy głosimy. Słowo Boże ma moc pokonania szatana (opętanie, związanie, czary, przekleństwa, przeszłość, etc), pokonania okoliczności losu (złe wpływy innych ludzi, astrologia, przesądy, pechowość, ciąg niepowodzeń, przekonanie o tym, że Bóg o mnie zapomniał, syndrom ofiary) oraz pokonania cielesnych słabości (pycha, lenistwo, pożądliwość, brak opanowania, chęć posiadania, przekonanie o własnej wyższości, etc)!!

Nie bój się siać, bo kiedy inwestujesz w duchowe życie innych, a ziarno Bożego Słowa trafi na podatną glebę, będziesz oglądał niesamowity owoc! :) Tak wielu ludzi zmaga się dzisiaj z mocami ciemności, okolicznościami życia i samymi sobą, że warto o to zawalczyć!

Etykiety:

niedziela, grudnia 30, 2012

Śladami Jezusa (8): Ziarno i gleba (cz. 2)


W zwiastowaniu Ewangelii (nawet samemu sobie), zawsze będziemy napotykać na przeszkody. Zanim postaram się usunąć źdźbło z oka brata czy siostry, powinienem zdać sobie sprawę, jak zdradliwa jest gleba mojego własnego serca.

W wersetach 3-8 Jezus mówi o przeszkodach dla Siewcy w postaci: ptaków żerujących na utwardzonej drodze, słońca wypalającego skalistą glebę oraz cierni, które duszą plon. Wersety 15-19 wyjaśniają natomiast metaforę, której użył. Ptaki reprezentują szatana, słońce - uciski i prześladowania, a ciernie - cielesne pragnienia i ułudę świata. Takie "okoliczności przyrody" nie powinny być żadną niespodzianką dla rolnika, który zasiewa ziarno.

Dlaczego zatem tak bardzo dziwię się, jak opornie idzie mi samemu realizacja tego, co Bóg mówi w swoim słowie i trzymanie się obietnic, które daje??

Każdy z nas ma trzech rywali, którzy chcą nas ubiec w wyścigu po owoc Słowa w naszym życiu. Szatana, okoliczności i siebie samego z wierzgającą upadłą naturą. Jak nie jeden, o drugi, a już stale trzeci przeciwnik robi wszystko, aby to, co Bóg zasiewa w moim życiu odnośnie tego kim jestem, do kogo należę, co mogę i jaka jest moja przyszłość, zgniło, uschło i padło.

Dlatego właśnie walka o dusze innych zaczyna się często od naszego serca. Jeśli nie uwierzysz, nie przyjmiesz i nie wydasz owocu Słowa, nie będziesz miał nic, co mógłbyś zasiać do serc innych! Albo jeszcze inaczej - dojdziemy do paradoksu oceny rzeczywistości, który świetnie nazwała Elspeth Huxley: "Kiedy inni ludzie popełniają grzechy, jesteś wstrząśnięty, kiedy jednak ty je popełniasz, wtedy wydają się rzeczą całkowicie naturalną".

Razem z poszukiwaniem okazji do tego, aby dzielić się Ewangelią w tym tygodniu z innymi, zadbajmy więc o to, aby efekty przebywania przed Bogiem wydawały smaczny owoc w naszym życiu :). Jak wyglądałoby moje życie, gdybym dzisiaj uwierzył Bogu, a przeciwstawił się szatanowi, okolicznościom i własnej cielesności? No właśnie!!

PS. W międzyczasie przeczytałem w oryginale "Podział ostateczny" CS Lewisa, ale chyba nie zrozumiałem tej rozbudowanej alegorii :) Będzie trzeba kiedyś do tego wrócić!

Etykiety: ,

niedziela, grudnia 09, 2012

Śladami Jezusa (6): Wola Boża dla nas wszystkich



Mk 3:35 NASB: "Ktokolwiek czyni wolę Bożą jest mi bratem, siostrą i matką"

Często szukamy woli Bożej i oczekujemy na nią tak, jakby wcale - w swojej zasadniczej części - nie została nam ona już objawiona. Zadajemy sobie pytania, zastanawiamy się, modlimy się. To dobrze.

To dobrze, że chcesz wiedzieć, z kim masz się związać, jaki zawód wykonywać i gdzie mieszkać. Obyśmy tylko nie minęli się z tą częścią woli Bożej, którą już znamy. Zatrzymaj się na chwilę nad kolejnym zdaniem w tym wpisie, zamknij oczy i wciągnij to stwierdzenie głęboko do duchowych płuc:

Wolą Bożą dla mnie jest stawać się podobnym do Jezusa, myśleć jak On, mówić jak On i czynić to, co On czynił - kiedy tak będzie wyglądać moje życie, przenigdy nie minę się z wolą Bożą... bo podobieństwo do Jezusa JEST wolą Bożą dla mnie!

A zatem, w jakimś sensie, mniej ważne stają się nasz "idealny" partner, "wymarzona" praca i topowe miejsce na świecie. Ważniejsze natomiast, bez względu na to, z kim i gdzie jesteś - jest Twoje i moje praktyczne podobieństwo do Jezusa! Bo widzisz, jak czytamy w Mk 3:35, w Bożej rodzinie wszyscy są do siebie strasznie podobni. Mają DNA Najstarszego Pierworodnego Brata :).

Miłuj Ojca, wybieraj to co Jezus, patrz na życie tak jak On (to właśnie Jego "jarzmo", do którego nas zachęca), czyń dobro tym, którzy są wokół Ciebie... Stawaj się podobnym do Jezusa, a nigdy nie miniesz się z wolą Bożą. To pewne!!

Etykiety:

czwartek, grudnia 06, 2012

Śladami Jezusa (5): Po co tu jestem?



Mk 3:14 "I ustanowił dwunastu, aby byli z Nim, aby mógł ich wysłać by zwiastowali Ewangelię i aby dać im autorytet do wyrzucania demonów".

Każdy chrześcijanin, ma w życiu, najogólniej, trzy wielkie cele:

a) być z Jezusem - poznawać Go i być przez Niego poznawanym! Wielbić Go, uczyć się Jego i Jego dróg, być przemienianym przez relację z Jezusem. Stawać się coraz lepszym Jego uczniem i naśladowcą. To pierwsze i najważniejsze zadanie, bez którego nie tylko nie da się zrealizować pozostałych. Bez bycia z Jezusem nic innego nie ma sensu i nie jest prawdziwe!

b) zwiastować Ewangelię - mówić innym o tym, że życie w relacji z Jezusem i w mocy Ducha Sw. jest osiągalne dla każdego. Pomagać innym zrozumieć i doświadczyć Bożych planów dla nich.

c) wyrzucać demony - demonstrować moc Bożą w praktyce, być ludźmi, którzy nie tylko mówią o Bożej mocy, ale i chodzą w Bożym autorytecie, aby w praktyce - a nie tylko teorii - wprowadzać zmianę do życia ludzi wokół w nas. Ta ponadnaturalna moc uzdalnia nas również do tego, aby pomagać ludziom w praktyce poprzez proste czynności dnia codziennego (Servolution).

Oto jak wielki potencjał ukrył Jezus we wszystkich swoich naśladowcach!

Zbadaj dzisiaj swoje wnętrze: jak blisko jesteś Jezusa, jak chętnie dzielisz się Ewangelią z innymi, jaka moc (czy w ogóle?) towarzyszy Twojemu życiu. A później zacznij wielkie porządki. Zacznij od przytulenia się do Jezusa i posłuchania Jego bicia serca. :)

Etykiety:

piątek, listopada 30, 2012

Śladami Jezusa (4): Jak ludzie przychodzą do Jezusa (cz. 4, ostatnia)



Jak ludzie przychodzą do Jezusa? (cz. 4, ostatnia)

Mk 1:32 "Zaczęli przynosić do Jezusa wszystkich, którzy byli chorzy i tych, którzy mieli demona"

Mk 1:45b "...a ludzie przychodzili do Niego zewsząd"

Mk 3:7 "...i szedł za Nim z Galilei (i innych krain) wielki tłum".

Wszyscy pragniemy, żeby jak najwięcej ludzi szło za Jezusem - jak im jednak pomagać w tej wędrówce, kiedy już się na nią zdecydowali?

Dość często Kościół interesuje się jakimiś osobami, *do czasu* gdy trwają ich duchowe poszukiwania, a jak już się nawrócą - z definicji wpadają w system "karmienia (się)" obowiązujący innych chrześcijan. A przecież (duchowy) niemowlak żywi się czymś innym niż pięciolatek, a nastolatek nie potrzebuje diety człowieka dorosłego (lub odwrotnie).

Rozwiązaniem - choć to duży temat - jest indywidualne uczniostwo. Nawet jeżeli częściowo jest ono prowadzone w niewielkiej grupie (np. domowej / biblijnej), swój zasadniczy rys i pozytywne piętno przyjmuje w relacjach jeden-na-jeden. Wyraża się w zasadzie: idę za Jezusem, czyniąc innych Jego uczniami i to takimi, którzy będą również czynić kolejne osoby uczniami Jezusa.

W jakimś sensie - nie widzę tutaj drogi na skróty. I tak powinno być :). To temat na całe życie - fajnie, że dopiero zaczynamy rozważać fragmenty Ew. Marka: znajdziemy tam wiele ciekawych wskazówek dla uczniów, którzy czynią innych uczniami!

Etykiety:

czwartek, listopada 22, 2012

Śladami Jezusa (2): Jak ludzie przychodzą do Jezusa (cz. 2)



Jak ludzie przychodzą do Jezusa? (cz. 2)


Mk 1:32 "Zaczęli przynosić do Jezusa wszystkich, którzy byli chorzy i tych, którzy mieli demona"

Mk 1:45b "...a ludzie przychodzili do Niego zewsząd"

Mk 3:7 "...i szedł za Nim z Galilei (i innych krain) wielki tłum".

Wszyscy pragniemy, żeby jak najwięcej ludzi szło za Jezusem - żeby ludzie jednak poszli za Jezusem (Mk 3:7), muszą najpierw do Niego przyjść (1:45b). A żeby przyszli - niejednokrotnie, ktoś najpierw musi ich do Jezusa przynieść (1:32).

Przynieś ich do Niego > to sami będą przychodzić do Jezusa > a w końcu pójdą za Nim

Jak przynosić ludzi do Jezusa, jak zająć się tym pierwszym etapem, jak otworzyć drzwi do "pierwszego kontaktu"?

- Modlitwa "o" ludzi (pamiętacie, jak uczniowie powiedzieli Jezusowi "o" chorej teściowej Piotra i co się stało później? ;))
- Post w ich intencji
- Wypożyczenie im ciekawego chrześcijańskiego filmu, książki, muzyki i zapytanie jak im się podobało
- Zaproszenie na koncert, nabo, chrzest, spotkanie, na które pójdziemy razem z nimi
- Rozmowy zaczynające się od "czy mogę Ci zadać ciekawe pytanie?"

Na tym etapie to pewnie my będziemy stroną aktywniejszą, bo przecież "przynosimy" innych do Jezusa. Czyńmy to z miłością i wiarą, że sam Duch Sw. puka wtedy do serc ludzi, z którymi rozmawiamy.

To nie przez naszą siłę i moc, ale przez moc Ducha. Ale NIE bez naszej aktywności.

#FollowHimAndHeWillMakeYou

Etykiety:

środa, listopada 21, 2012

Śladami Jezusa (1): Jak ludzie przychodzą do Jezusa (cz. 1)



Jak ludzie przychodzą do Jezusa? (cz. 1)

Mk. 1:32 "Zaczęli przynosić do Jezusa wszystkich, którzy byli chorzy i tych, którzy mieli demona"

Mk. 1:45b "...a ludzie przychodzili do Niego zewsząd"

Mk. 3:7 "...i szedł za Nim z Galilei (i innych krain) wielki tłum".

Wszyscy pragniemy, żeby jak najwięcej ludzi szło za Jezusem (tak, zdaję sobie sprawę, że część tego tłumu później Go opuściła, ale przynajmniej mieli szansę zbliżyć się do Jezusa - On nikogo pod pistoletem przecież nie trzyma).

Żeby ludzie jednak poszli za Jezusem (Mk 3:7), muszą najpierw do Niego przyjść (1:45b). A żeby przyszli - niejednokrotnie, ktoś najpierw musi ich do Jezusa przynieść (1:32).

Nasze zadanie jako Kościoła - w zakresie czynienia ludzi uczniami - zaczyna się od PRZYNOSZENIA ich do Jezusa. First things first. Metaforycznie - przez modlitwę czy post, oraz całkiem fizycznie - poprzez to jakie okazje do spotkania z Jezusem im dajemy.

Jestem przekonany, że istnieją jeszcze dziesiątki sposobów, o jakich jeszcze nie pomyśleliśmy w tym względzie!

Etykiety: